Tego się chyba nikt nie spodziewał? – To się uśmiałem z tego, cytując za Plotkiem z gazeta.pl: „Eva Minge w sobotę wyszła za mąż za swojego partnera, amerykańskiego milionera Zuri Mesica. O zaręczynach projektantka informowała w Boże Narodzenie ubiegłego roku” – pisze Paweł Miter. – Myślę, choć z reguły trzymam w głowie wiele tajemnic, że mogę być szczery i napisać, że to moja jakże skromna i dobra osoba jest przyczynkiem tego, że Minge poznała swojego nowego męża – informuje dziennikarz, który zasłynął z ujawnienia, że sędziowie w Polsce działają na telefon.

Jak to możliwe? Tego już nie ujawnia, ale podkreśla, że nie wie skąd się bierze ta medialna bajka o milionerze. – Jednak za cholerę nie znam tego amerykańskiego milionera, napiszę więcej, znam innego milionera, znacznie młodszego i zdecydowanie nie jest to mąż Minge. Tych ściem nie da się czytać bez rechotu i śmiechu na gębie – stwierdza dziennikarz, który zna „młodych” małżonków.

Zdegustowany całą sytuacją pisze na jednym z portali społecznościowych wprost. – Tak naprawdę napisać można jednak wszystko. Kochani, bajki może i są najlepsze, byle były dla nas sferą pewnej intymności i tajemniczości, jeśli bajki są dla całej rzeszy mas, to są to tylko substytuty własnych marzeń sprzedane gawiedzi. Atrapy i substytuty odwiecznych marzeń – no cóż…. każdy odbębnia jak potrafi swoje chęci i nicości. Miłego kochani – puentuje swoją wypowiedź.

Jednocześnie zastrzega sobie i prosi, aby go nie nękać pytaniami w tej sprawie. – Nie pytajcie mnie o nazwisko wybranka Minge, bo ja tajemnic nie zdradzam, nawet tych najgorszych. Ja tylko prywatnie komentuję to, co dostępne publicznie – podkreśla Paweł Miter, który nie chciał z naszymi dziennikarzami rozmawiać o szczegółach. 

Warto przypomnieć, że Paweł Miter to ciekawa postać, nie od dziś wiadomo, że obraca się w ciekawym środowisku, nie chętnie udziela wywiadów i niezbyt chętnie mówi o swoich prywatnych relacjach. Dziennikarz, który celnie uderzył w „układ zamknięty” w wymiarze sprawiedliwości dla wielu jest Enfant terrible.

Fot. portal jastrzabpost.pl