Pogrobowcy systemu sowieckiego oraz inne sowieckie onuce od lat kazały nam postrzegać Powstanie Warszawskie jako typowy przykład „bohaterszczyzny”.

Takiej narodowej tromtadracji, a jeszcze 30, 40 lat temu również jako przykład próby obrony „pańskiej” Polski przed „demokracją” niesioną na tankach ze Wschodu.

Ba, w panteonie ścierw narodowych poczesne miejsce zajmuje Michnik i jego organ, w tamtych latach będący opiniotwórczym jak żaden inny.

Do tej pory, jak kto chce możliwie najkrócej pokazać rolę GazWyb w szkalowaniu Narodu Polskiego przywołuje tekst niejakiego Cichego z 1993 r. wraz z tezą, że Powstanie było po to, by… dobić ukrywających się po Powstaniu w Getcie Żydów!

Tymczasem 75 lat po wojnie trzeba sprawę postawić jasno.

Za tragedię Warszawy w 1944 roku odpowiedzialny jest największy kat świata Józef Dżugaszwili, partyjna ksywa Stalin.

Fakty:

  1. Wehrmacht po operacji Bagration, czyli rozgromieniu wojsk niemieckich. Zdaniem wielu historyków była to największa bitwa lądowa w dziejach świata – w jej efekcie zginęło ok. 300 tys. żołnierzy niemieckich, prawie tylu zostało rannych, a do niewoli trafiło 120 tysięcy. Ponadto Niemcy utraciły 2 tys. czołgów (czyli prawie 1,5 razy tyle, ile wynosiła produkcja czołgów typu Tiger obu typów przez całą wojnę) i prawie 60 tys. innych pojazdów.

  2. Mniej więcej od początku czerwca 1944 roku polskojęzyczne sowieckie radio „Kościuszko” wzywa ludność Warszawy do powstania. 29 lipca 1944 r. warszawiacy słyszą w eterze apel: Polacy! Czas wyzwolenia jest bliski! Polacy do broni! Niech każdy Polak stanie do walki przeciw najeźdźcy! Nie ma chwili do stracenia!

  3. Stalin jest bezpośrednio odpowiedzialny za wstrzymanie ofensywy pod Warszawą – rzeźnik Żukow i polskiego pochodzenia (brat służył w Policji przed wojną) Konstanty Rokossowski opracowali plan ofensywy, który pozwoliłby działania 1944 roku zakończyć nad Odrą. Pamiętać wszak należy, że odcinek Warszawa – Berlin sowiecki czołg typu T-34 mógł przejechać na jednym tankowaniu! Dla samolotu była to niespełna godzina lotu.

  4. Mimo sowieckiego panowania w powietrzu Niemcy mogli bezkarnie bombardować walczących warszawiaków za pomocą jednego przestarzałego samolotu Ju-87, stanowiącego zabytek już w 1941 roku. Wystarczyło przecież przepędzić go, a nawet zestrzelić, za pomocą jednego samolotu myśliwskiego.

  5. Na wiadomość, że zachodni alianci chcą przyjść z pomocą powstańcom i dlatego potrzebują lotnisk sowieckich, by po zakończonej misji samoloty mogły wylądować, Stalin stwierdził, że jest to niemożliwe, gdyż… nie posiada odpowiedniego paliwa! Tymczasem sowiecka flota powietrzna składała się w dużej mierze z otrzymanych w ramach Lend-lise amerykańskich i brytyjskich samolotów używających tego samego paliwa. Dzięki takiej postawie lotnicy, którzy latali dokonując zrzutów walczącej Warszawie znaleźli się pod względem poniesionych strat na trzecim miejscu. Pierwsze zajęli lotnicy kamikadze, na drugim miejscu załogi samolotów torpedowych, na trzecim zaś niosący pomoc Warszawie.

  6. Co więcej, żołnierze AK zmierzający w kierunku Warszawy byli zatrzymywani i aresztowani przez sowietów mimo tego, że powstańcy opanowali sporą część terenów nad Wisłą, a zatem nie było przeszkód, by mogli się przeprawić i wspomóc walczących.

  7. Szereg pozorowanych działań oglądanych z perspektywy lat dowodzi jednego – tworząc złudne nadzieje (np. przeprawa berlingowców, niepoparta jednak innymi działaniami, dokonywane zrzuty we wrześniu) Stalin dążył do zwiększenia liczby ofiar.

Tymczasem z operacyjnego punktu widzenia Powstanie Warszawskie powinno trwać mniej więcej tyle samo, co powstanie w Paryżu. I zakończyć się analogicznie.

Stalin jednak zdawał sobie sprawę, że jego faktyczna zgoda na wybicie najwartościowszego elementu patriotycznego ułatwi spacyfikowanie kraju po wojnie i umożliwi komunistom rządy w Polsce.

Zaatakowani w 1939 r. przez dwóch międzynarodowych bandytów paradoksalnie padliśmy ponownie ofiarą ich współpracy w 1944 r.

O ile za tę zbrodnię ludobójstwa odpowiadają Niemcy jako bezpośredni sprawcy to przecież Sowieci ponoszą odpowiedzialność za współudział.

Pamięć o tym winniśmy naszym ojcom.

31.07 2019 r.