W Polsce miał być drugi Budapeszt? Jak informuje Rzepa: „Rząd w Budapeszcie ratuje węgierski biznes. Firmy nie muszą płacić składek emerytalnych, taksówkarze podatków i nie wolno wypowiadać umów najmu. Moratorium ma potrwać do 30 czerwca 2020 roku”. Polski rząd ratuje banki? Premier z Prezydentem ogłosili pakiet kryzysowy, który już krytykują przesiębiorcy. – „Jest to wręcz nie realne, by skorzystać z pomocy” – mówi nam dziennikarz prowadzący jednosobową firmę. – „Biurokracja jest tak duża, że jestem w szoku” – podkreśla, że samych drukó do ZUS jest aż 8 stron, a kryteria wygórowane. Jego zdaniem to powinny być „Stop klatka”, którą zaproponował Piotr Wroński, a wprowadził takie rozwiązanie Orban na Węgrzech.

Obawiając się kryzysu gospodarczego wywołanego epidemią koronawirusa i widąc, że sytuacja wielu węgierskich firm stała się bardzo trudna rząd w Budapeszcie postanowił im pomóc, by uchronić jak największą liczbę przedsiębiorstw od bankructwa. Wiele branż, m.in. hotelarska, rozrywkowa, sportowa, kulturalna i związana z transportem pasażerskim – nie muszą płacić składek. Pozostałe branże zwolnione ze składki emerytalnej, a zdrowotna jest ograniczona do minimum. Taksówkarze do 30 czerwca nie muszą płacić w ogóle podatku dochodowego. Rząd zdecydował, że osoby indywidualne oraz firmy nie będą musiały spłacać odsetek od kredytów – informuje hungarytoday.hu. Nie wolno też wypowiadać umów najmów ani podnosić czynszów. Rząd chce też „uelastycznić prawo pracy”.

Węgierski Bank Narodowy (MNB) zaapelował do banków o moratorium na spłatę kredytów dla ludności ze względu na nadzwyczajną sytuację związaną z koronawirusem. Już w poniedziałek bank centralny zaapelował o takie moratorium wobec przedsiębiorstw.

W kraju zamykane są kolejne fabryki i zakłady przemysłowe. Węgierski oddział Suzuki poinformował, że od 23 marca do 3 kwietnia zamyka fabrykę w Ostrzyhomiu, tłumacząc to rosnącym ryzykiem rozprzestrzeniania się koronawirusa. Wcześniej wstrzymanie pracy ogłoszono w fabryce Audi w Gyoer oraz w fabryce Opla w Szentgotthard.

Epidemia szczególnie mocno uderzyła w węgierski przemysł turystyczny. Według portalu hungarytoday.hu odwołano około 40-50 proc. wszystkich rezerwacji w hotelach. Nie przyjadą nie tylko chińscy turyści, ale także Europejczycy. Według ministra finansów Mihály Varga branża turystyczna będzie miała problemy do końca 2020 roku. Wirus sparaliżuje wycieczki i podróże na wiele miesięcy.

Warto podkreślić, że na Węgrzech stwierdzono dotąd tylko 58 przypadków zakażenia koronawirusem. Dwie osoby są w stanie ciężkim, jedna osoba zmarła, a dwie uznano za wyleczone.

W Polsce sytuacja jest już o wiele tragiczniejsza. Jest więcej zachorowań na koronawirusa i przybywa ich lawinowo. Jednak rząd zjednoczonej prawicy tak naparwdę wspiera system bankowy. Przesiębiorcy krytycznie podchodzą do zaproponowanych rozwiązań. Zastanawia nas dlaczego nie wprowadzono w Polsce rozwiązań węgierskich? Przecież Prezes Kaczyński obiecywał nam drugi Budapeszt w Warszawie. Czyżyby tym razem komunikacja zawiodła?

Jak podkreślają nasi rozmówcy propozycje rządu są kuriozalne i oderwane od rzeczywistości. Kryzys epidemiczny w Polsce już mamy, a czega nas zapaść gospodarcza. Wielu przedsiębiorcó podkreśla, że „STOP klatka” Piotra Wrońskiego byłaby genialnym rowiązaniem, które realnie pomogłoby przetrwać małym i srednim firmom. Warto zwrócić uwagę, że tego typu decyzja byłaby tańsza dla budżetu państwa, bo na pomoc, którą oferuje rząd polski będzie trzeba wziąć kredyty, które i tak podatnicy spłacą w przyszłości, a przy rozwiązaniu Wrońskiego nie ma odsetek, które pobiorą banki, a ZUS już pobiera opłatę. A więc witajcie w polskiej bajce!