Przez media przetoczyła się lawina komentarzy po liście prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza skierowanym do prezesa Podkarpackiego Związku Piłsudczyków Andrzeja Kaźmierczaka, który w obronie Lecha Wałęsy zaatakował wprost śp. Annę Walentynowicz i Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego nazwał „tajnym i płatnym współpracownikiem austro-węgierskiego wywiadu wojskowego”. Aferę skomentowali znani publicyści, np. Piotr Semka czy naukowcy, np. prof. Sławomir Cenckiewicz – członek Kolegium IPN.

Tymczasem włodarz Gdańska w swoich zmianach zdania prześciga kameleona czy nawet swojego „guru” Lecha Wałęsę! Oto w wywiadzie dla Gazety Wyborczej z 5 marca 2016 roku, pt. „Przeżyliśmy PRL, przeżyjemy i Kaczyńskiego” Paweł Adamowicz tak ocenia Marszałka Józefa Piłsudskiego:

Z wywiadu dla „Wyborczej” wynika, że prezydent Gdańska w 2016 r. uważał, że jego bohaterem jest Piłsudski „od najmłodszych lat”. Z listu do Kaźmierczaka napisanego w rok po wywiadzie wynika zatem, że od dziecka – ten sam Adamowicz – za bohatera uważał  „tajnego i płatnego współpracownika austro-węgierskiego wywiadu wojskowego”. Ba – w wywiadzie dla gazety Adama Michnika – chwali się, że temu „agentowi” wystawił w 2006 roku pomnik!

Co takiego stało się w ciągu roku z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, że zmienił swojego „hero”? Czy w gabinecie postawił sobie teraz popiersie rzeczywistego tajnego i płatnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa TW „Bolka”? Czy wybuduje mu w Gdańsku pomnik?

Wypada się bać, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz tak szybko zmienia swoich bohaterów, że może zbyt głęboko sięgnąć do historii, np. Freie Stadt Danzig. To dopiero byłby skandal!

Autor: Paweł Czyż
Niezależna Gazeta Obywatelska w Bielsku – Białej