Nieco ponad 2 lata temu dziennikarz Krzysztof Sitko przeprowadził krótki wywiad ze znajomą obecnego burmistrza Wadowic. Wtedy, w 2013 roku Wadowice były świeżo po przegranym referendum i w ludziach iskrzyły nadzieje na „lepsze jutro”.

Teza wypowiedziana przez przeprowadzającego wywiad „w Wadowicach nie ma wolności” została rozciągnięta do dłuższej wypowiedzi pani Zofii Siłkowskiej, pełnomocnika Inicjatywy Wolne Wadowice: „Jeżeli nie można spokojnie zadać pytania na sesji rady miejskiej, jeżeli nie można uzyskać sensownej odpowiedzi od urzędnika, wszędzie króluje tylko i wyłącznie pan(i) burmistrz i bez jej (jego) wiedzy i zgody nic się w tym mieście nie dzieje i nikt nie może zabrać głosu…

Słowa te przypomniane po ponad dwóch latach od przeprowadzonego wywiadu i ponad roku od czasu kiedy Mateusz Klinowski został burmistrzem Wadowic są dowodem na to, ze pomimo szumnych obietnic w kwestii wolności nie zmieniło się nic.

Kiedy Mateusz Klinowski był radnym zabiegał o inicjatywę obywatelską i możliwość dopuszczenia do głosu zainteresowanych mieszkańców, którzy chcieliby dołączyć do sesji rady miejskiej. Przez ponad rok nic nie zmienił w zasadach przydzielania głosu mieszkańcom, zostało po staremu. Urzędnicy udzielają zarówno sensownych, jak i bezsensownych odpowiedzi, a burmistrz Klinowski „króluje”, bo w końcu jest burmistrzem i ma do tego prawo. Ma też prawo decydować o tym co dzieje się w mieście i skwapliwie z tego prawa korzysta. Ten fragment utwierdza nas tylko w przekonaniu, że „wolność” rozumiana w ten sposób jest w dalszym ciągu ograniczana.

Chcę zwrócić uwagę, że słowa pani burmistrz Filipiak „Wadowice są wolne”, które w połączeniu z transparentem niesionym przez IWW „Wolne Wadowice, Odzyskamy Wolność w 2014 roku” zawierały w sobie podwójny sens. Burmistrz Filipiak nie negowała obecności swojej opozycji, co więcej, ucieszyła się z tego, że po raz pierwszy jej opozycja uczestniczyła w uroczystościach razem z „panującym układem.” Wiem, że dla wielu osób będzie to zbyt trudne do zrozumienia, ale tymi słowami potwierdziła istniejącą WOLNOŚĆ.

Przykrym incydentem były ostatnie obchody Święta Niepodległości w Wadowicach. Burmistrz Klinowski się na nich nie pojawił, a w zastępstwie wysłał swoją koleżankę, Ewę Całus. Ludzie obecni pod pomnikiem Dwunastaków byli rozczarowani nieobecnością burmistrza. Klinowski zawiódł wszystkich tam obecnych, zaś jego opozycja, czyli wadowiccy posłowie i kilka osób z ich otoczenia pod pomnikiem byli wcześniej i nie wzięli udziału we wspólnej uroczystości. Wolność w czasie ostatniego święta została potraktowana dosłownie. Burmistrz po prostu zrobił sobie wolne.

Zamiast wprowadzać zgodę, burmistrz Klinowski jeszcze bardziej dzieli mieszkańców Wadowic. Zmiana, która nastąpiła z końcem 2014 roku miała być zmianą pokoleniową i obyczajową. Nic takiego niestety nie ma u nas miejsca. Mieszkańcy Wadowic są coraz bardziej zdumieni postawą nowego burmistrza. W powietrzu unosi się dziwny niepokój zwłaszcza po grudniowym, pełnym sprzeczności wpisie burmistrza Klinowskiego na Facebook’u.