Fransuski intelektualista Denis Diderot wiódł sobie beztroskie życie, przesiadywał w paryskich kawiarniach i wychwalał pod niebiosa Rosję. W końcu pojechał do swojej ukochanej Rosji i gdy zobaczył tamtejszą rzeczywistość, otrzeźwiał w mgnieniu oka, stajac się osobistym wrogiem carycy Katarzyny.
Dwieście lat później Francja spłodziła Jeana Paula Sartr’a, twórcę egzystencjalizmu i zafascynowanego stalinizmem naćpanego idiotę. Ten do końca życia jednak nie był w stanie zmadrzęć. Można się tylko uśmiechnąć nad wiekami francuskiej miłości do Rosji, zwłaszcza przy okazji takiej persony jak Marie Le Pen, która od lat finansowana jest przez rosyjskie służby specjalne.
Czemu o tym piszę?
Ano wojna na Ukrainie coś nam jednak pokazała. Nawet więcej niż pokazał nam Covid. Przede wszystkim pokazała nam, że zmęczeni zamordyzmem ludzie, pałający do Ukraińców w Polsce oczywiście jak najbardziej słuszną niechęcią, w poszukiwaniu jakiegoś sensu, w opozycji do propagandy pisowskiej, wpadają w pułapkę propagandy Kremla. Dotyczy to całkiem sporej ilości Polaków, mentalnych potomków Sarte’a.
Skąd się biorą fascynację Rosją w Polsce?
Przede wszystkim z piramidalnej głupoty i nieumiejętność podejścia z dystansem do rzeczywistości. Trudno jest tym ludziom wytłumaczyć, że trzeba mieć naprawdę bardzo mało rozumu aby z nienawiści do banderowców zakochać się w potomkach morderców katyńskich. Oni nijak nie potrafią pojąć, że dla nas Polaków, zarówno ruskie jak i ukraińskie to taka sama śmiertelna zaraza.
Zafascynowana Putinem gimbaza posiada pewien zestaw cech wspólnych: nigdy w życiu nie byli w Rosji, nie wiedzą o ludobójstwie 150 tysięcy kobiet i dzieci w Czeczenii, z wielu świetnie utalentowanych 800-stronicowych książek o systemie władzy Putina, żadnej nie mieli w ręku, nie wiedzą, że w Rosji 40 milionów ludzi żyje bez kanalizacji, nie wiedzą, że do 24 lutego Putin współpracował z Klausem Schwabem i wszystkimi innymi globalistami, nie wiedzą, że w Rosji były identyczne lockodowny i terror covidowy jak na całym Zachodzie ale przede wszystkim są to ludzie, którzy pracują w Polsce lub na Zachodzie za złotówki lub euro, siedza na wszystkich zdobyczach zachodniej technologii, jedzą amerykańskie burgery i wypisują w necie arcy brednie o państwie rosyjskim, które widzieli na widokówce Tym osobnikom nie wytłumaczysz, że na Ukrainie dziś ścierają się dwie niszczycielskie siły – USA i Rosja – i obu chodzi o TO SAMO. O totalitarny świat nie do życia, którzy jedni chcą zaprowadzić przy pomocy strzykawki a drudzy siekiery. NWO w stylu zachodnio – amerykańskim kontra NWO w stylu putinowsko – chińskim – od Lizbony po Władywostok, jak to powiedział Miedwiediew.
Bardzo trudno jest bowiem niektórym przyjąć do wiadomości, że znikąd nie ma nadziei i łatwo jest próbując uwolnić się z paszczy wścieklego psa, wpaść w paszczę niedźwiedzia. Aby było śmieszniej, ci ludzie, wyznawcy internetowego przygłupa Olszańskiego (podczas meczu Polska – Rosja, kibicował Rosji), uważają się za „wolnych i świadomych”, pomimo, że mają mózgi zablokowane na fakty tak samo jak covidowcy w kagańcach, po trzech dawkach.
Pytanie zatem: dlaczego nie wyjadą do pracy do Moskwy lub Samary?
No przecież Rosja jest fajna! Proponuję tam jechać, pobyć pół roku i wrócić tutaj. Rozumki szybko wrócą. Ale przede wszystkim putinowscy pożyteczni idioci powinni zalogować się tam na miejscu na rosyjskich mediach społecznościowych i – jako wyznawcy wolności słowa – napisać coś nie po myśli Kremla… I poczekać aż im milicja wpadnie na kwadrat i wywlecze pół żywych na przesłuchanie na miejscowy komisariat. Wtedy rozum by wrócił jeszcze szybciej.
Nie rozumieją, że od dwóch lat klepią, że Gates to zbrodniarz i poza banem na Facebooku, włos im za to z głowy nie spadł. Proszę więc analogicznie napisać na VK, że Putin to morderca. Zobaczycie wtedy „drobne” różnice…
Dożyliśmy epoki w której rozum zabito. Nierozumienie tego co się dzieje, wykreowało trzy grupy pożytecznych idiotów, którzy się naparzają pomiędzy sobą: covidowych, ukraińskich i putinowskich.
Osobom z otwartymi umysłami, którzy nie popadają w pusty fanatyzm polecam tę książkę Krystyny Kurczab – Redlich – „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”.

Autorka bez wątpienia jest najlepszym w Polsce znawcą tematyki putinowskiej. Spędziła w Rosji 15 lat a podczas bombardowania Groznego siedziała w bunkrach. Słuchała relacji Czeczenek o niewyobrażalnych rzeziach i gwałtach. Widziała przerażające efekty stosowania bomb próżniowych (kasetowych). No ale przecież Ukraińcy też mordują Rosjan a Amerykanie robią to samo w połowie świata – już słyszę te etatowe argumenty.
Oczywiście, że tak, bo polityka to zbrodnia i każdy rozumny człowiek to wie. A jeśli wie – nie daje się ogłupiać jakiejkowiek propagandzie. Einstein kiedyś powiedział, że tylko dwie rzeczy są nieskończone – wszechświat i ludzka głupota.
Co do wszechświata nie miał pewności. Ciekaw jestem argumentów putinowskich pożytecznych idiotów gdyby zobaczyli rosyjskie wojska na polskich ulicach. Gdyby nie daj Boże do tego doszło, to głównie z powodu samobójczej polityki PiSu, który naraża kraj na krwawy odwet satrapy z Mokswy, który jest jednym z największych zbrodniarzy we współczesnej historii.
W ewentualnych komentarzach proszę o rzeczową argumentację popartą faktami. W komentarzach wrzucam kilka ciekawych rzeczy dla uzupełnienia wymowy tekstu.
„Ciekaw jestem argumentów putinowskich pożytecznych idiotów gdyby zobaczyli rosyjskie wojska na polskich ulicach. Gdyby nie daj Boże do tego doszło, to głównie z powodu samobójczej polityki PiSu, który naraża kraj na krwawy odwet satrapy z Mokswy, który jest jednym z największych zbrodniarzy we współczesnej historii.”
I tak oto mimowolnie pan G. się zdemaskował. Mamy nie pomagać Ukrainie, żeby nie narazić się na gniew coraz bardziej bezzębnego starucha z Kremla. Jak Konfa dojdzie do władzy zaraz naprawi stosunki z Rosją. A może nawet dla bezpieczeństwa Polski wystąpi z NATO i udostępni ruskiej flocie port w Świnoujściu? I tereny wokół Legnicy oraz Bornego Sulinowa.