Tak uważa prawica, chyba nie zdając sobie sprawy z tego, że jest to jeden ze sztandarowych postulatów radykalnej lewicy (polecam zapoznanie się z teoriami Chantal Mouffe I Ernesto Laclaua).

Tekst (czytaj tutaj) Marka Nowakowskiego jest przykładem działania takiego decyzjonizmu politycznego w praktyce.

Autor zauważa, że teoretycznie to decyzja o wizie należy do samodzielnej i niezależnej decyzji konsula. Tak zresztą jest w większości państw, a zwłaszcza w USA – miałem przyjemność oglądać prace tamtejszego konsulatu z bliska (w ramach rutynowej wizyty).

Następnie Autor pisze:

O ile jednak przed nastaniem rządów „dobrej zmiany” dość sztywne procedury urzędnicze chroniły autonomię konsula, o tyle po zmianie ustawy o służbie zagranicznej i nastaniu pełnego, jak to określam, woluntaryzmu politycznego w zarządzaniu kadrami, mało kto jest skłonny zaryzykować karierę dla obrony procedur urzędowych.

Wątpię jednak, żeby prawica była zainteresowana zmianą.