Zaburzona nekrofilka… Małe Hitlerki… Głupota intelektualna nauczycieli… Wypalone, zaburzone emocjonalnie i psychicznie nauczycielki… Pogrążeni w nieuctwie doktorzy… Psychopatyczni nauczyciele… Pseudonaukowe gnioty i rzekomo krytyczne wypociny… Pustka, brakoróbstwo, niewiedza patologiczna… Niedouczona pani doktor… Patologiczna kadra naukowa… Metodologiczni analfabeci… Biczowanie zwierzęcym wydzieraniem się niektórych nauczycielek – czy to hasła, które słyszymy od żuli stojących o 6 rano przed sklepem monopolowym?
Nie! To wybrane wyrażenia, które zamieszcza we wpisach na swoim blogu znany polski profesor pedagogiki Bogusław Śliwerski. Wszystkie wymienione hasła pochodzą z publikowanych artykułów na blogu B. Śliwerskiego i są skrupulatnie archiwizowane na moim komputerze w razie gdyby autor chciał dokonać jakichkolwiek zmian czy manipulacji w tekstach.
Profesor – to brzmi dumnie. A profesor Bogusław Śliwerski jest pracownikiem dwóch renomowanych uczelni: Akademii Pedagogiki Specjalnej i Uniwersytetu Łódzkiego. Jest członkiem Rady Doskonałości Naukowej – organu, który odpowiada za nadawanie stopni naukowych i tytułu naukowego. B. Śliwerski posiada liczne tytuły doctora honoris causa. Jest redaktorem kilku czasopism naukowych, recenzentem prac naukowych i przewodniczącym komisji awansowych.
Od 2009 r. prowadzi blog internetowy, na którym wyraża swoje opinie, które w większości związane są ze środowiskiem naukowym i nauczycielskim.
Blog przepełniony jest mową nienawiści skierowaną do nauczycieli szkół i nauczycieli akademickich. Trudno uwierzyć, że takim językiem posługuje się profesor!
Najczęściej B. Śliwerski poddaje swoistej krytyce osoby niższe stopniem, przede wszystkim doktorów, dezaprobując ich pracę. Zresztą sam autorytarnie stwierdza, że doktor „nie jest jeszcze naukowcem w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż w Polsce taki status przysługuje osobom ze stopniem naukowym doktora habilitowanego lub tytułem naukowym profesora”.
Czy nauczyciele i naukowcy, którzy znaleźli się na celowniku B. Śliwerskiego mają jakąkolwiek szansę obrony przed osobą tak bardzo decyzyjną w nauce? Otóż nie, bowiem od decyzji osób stojących na najwyższych szczeblach kariery akademickiej zależą losy poszczególnych naukowców stojących niżej w hierarchii akademickiej. Zatem nikt nie odważy mu się sprzeciwić, zwrócić uwagę czy zanegować jego nieetyczne postępowanie.
Przestrzeganie prawa i etyki to podstawowe filary pracy naukowej. Wydaje się jednak, że osoby, które osiągnęły szczyt akademickiej kariery, często zapominają o tych powinnościach. Możemy jako społeczeństwo narzekać na niski poziom polskiej oświaty i nauki. Jednak należy pamiętać, że przykład idzie z góry. I dopóki profesorowie będą prezentować skrajnie niski poziom etyki i kultury, dopóty nic się nie zmieni na niższych poziomach edukacji.
Autor: dr Joanna Gruba
Jestem pedagogiem. Skończyłam pedagogikę na Wydziale Pedagogiki i Psychologii na Uniwersytecie Śląskim. Następnie ukończyłam Studia Podyplomowe w zakresie Informatyki Szkolnej i Studia Podyplomowe w zakresie Logopedii i Terapii Pedagogicznej na Uniwersytecie Opolskim.
Pracę na Wydziale Pedagogiki i Psychologii na Uniwersytecie Śląskim rozpoczęłam jako asystent w 1997 r., a po obronie pracy doktorskiej od 2001 r. do 2014 r. pracowałam jako adiunkt.
Doktorat obroniłam z wyróżnieniem. Podczas pracy zawodowej otrzymałam kilka znaczących nagród i zrealizowałam kilka grantów. Napisałam kilka książek i opracowałam kilka programów komputerowych. Wszystkie moje osiągnięcia były zawsze pozytywnie oceniane przez co najmniej dwóch recenzentów.
W 2013 r. złożyłam dokumenty habilitacyjne, a moje wieloletnie osiągnięcia zostały ocenione negatywnie.
Dlatego postanowiłam prowadzić stronę internetową i opublikować dokumenty związane z moim postępowaniem habilitacyjnym i innymi niezwykle interesującymi sprawami związanymi ze środowiskiem naukowym.
Najważniejszym powodem, dla którego postanowiłam opublikować dokumenty, jest to, że w żadnym momencie postępowania nie mogłam odnieść się do treści recenzji habilitacyjnych. A recenzje, które otrzymałam, napisane zostały z rażącym naruszeniem rzetelności recenzji oraz naruszeniem podstawowych zasad etyki pracownika naukowego.
Niestety w niepodległym, demokratycznym państwie prawo o szkolnictwie wyższym jest tak skonstruowane, że recenzenci mogą napisać w recenzjach „co im ślina na język przyniesie”, a habilitant nie może się od tych treści odwołać. Bandyci, mordercy, złodzieje mają możliwość obrony, ale habilitant nie! Czytaj więcej na blogu autorskim: https://habilitacja.eu/index.php/kilka-slow-o-mnie
Zostaw komentarz