Od chwili, gdy usłyszałam o rekonstrukcji rządu premier Beaty Szydło zastanawiam się, jaki jest sens przeprowadzania zmian w zespole, który bije wszelkie rekordy poparcia. Na początku mówiło się o nieznacznym retuszu, by szybko przejść do wymiany premier B. Szydło i jednego z jej najlepszych ministrów A. Macierewicza.

Bardzo wielu ludzi „dobrą zmianę” kojarzy z B. Szydło, a nie z J. Kaczyńskim i do dziś nie potrafi zrozumieć, dlaczego przy sprawnie funkcjonującym rządzie i znakomitych wynikach sondażowych w ogóle rozważana jest taka opcja. Jeżeli przy okazji doszłoby jeszcze do pozbycia się Pana Antoniego, to wraz z jego odejściem, odejdzie też część elektoratu, bowiem dla wielu On i tylko On jest jedynym gwarantem wzmocnienia armii i dbania o jej interesy. Nie zgadzam się z tymi wszystkimi którzy uważają, że usunięcie ministra A. Macierewicza z rządu spowoduje wzrost sondaży PiS-u.

Równocześnie cały czas trwa podpuszczanie i presja na Jarosława Kaczyńskiego, by to On został premierem, przy okazji pozbył się szefa MON, a najlepiej w pakiecie z ministrem Z. Ziobro. Zachęcają Go do tego jego śmiertelni wrogowie m.in. Jacek Żakowski, Tomasz Lis. Wszyscy domagający się wymiany premierów doskonale zdają sobie sprawę, że ten najwybitniejszy polityk sceny polskiej ma tak „przyprawioną gębę”, iż objęcie przez niego premierostwa przyczyni się do gwałtownego szusowania notowań PiS w dół.

Gościem „Kwadrans polityczny” 28.11.2017 r. był były premier Leszek Miller, który nie mógł się powstrzymać od ataku na ministra A. Macierewicza, będącego zawsze ością w gardle lewicy. Stwierdził m.in., że :
„Macierewicz nigdy nie powinien zostać szefem MON. Ze smutkiem patrzą, co się dzieje w Siłach Zbrojnych. (…) „to człowiek destrukcji, wszędzie gdzie jest wprowadza konflikty i ma trudności w odróżnieniu rzeczywistości od swoich urojeń. Im szybciej przestanie być szefem MON, tym lepiej dla polskiej armii”. (…) „Macierewicz dostrzega, że jego koledzy mają go serdecznie dosyć, że jest pośmiewiskiem w NATO, że nikt poważnie nie bierze jego enuncjacji i jego deklaracji, że po prosty jest coraz większym obciążeniem dla PiS i Polski”.

Jednocześnie napuszczał prezydenta A. Dudę na ministra A. Macierewicza. Odnosząc się do słów prowadzącej program red. Doroty Łosiewicz: „Prezydent Duda mówi, że Macierewicz utrudnia mu wykonywanie konstytucyjnej funkcji zwierzchnika Sił Zbrojnych”, zaczął komentarz od wpłynięcia na ego A. Dudy mówiąc: „Prezydent nie powinien mówić w płaczliwym tonie, bo jest prezydentem i powinien sobie z tym poradzić. Pan prezydent od czasu do czasu wypada w roli takiego skarżypyty”.

Następnie zaczął podpowiadać, co powinien zrobić „Powinien w sposób zdecydowany egzekwować swoje konstytucyjne uprawnienia zwierzchnika S Z. Powinien premier Szydło postawić sprawę jasno. Dopóki minister Obrony Narodowej jest jaki jest, to On będzie korzystał ze wszystkich uprawnień, aby niwelować złe wpływy ministra Obrony Narodowej. (…) ma wiele uprawnień z których nie korzysta. (…) Nie rozumiem, dlaczego tego nie robi i na co czeka”.

Dziękując panu Millerowi za „bezcenne rady” zastanawiam się, po co prezydent A. Duda walczy o powiększenie swojej władzy, kiedy tak naprawdę nie zna się na wojsku i jego specyfice. Bo wojsko to nie tyko defilady, nominacje generalskie i ruchy kadrowe. To skomplikowana struktura, przy której nie powinno się majstrować. Posiadanie zbyt dużej władzy sprawia, że przybywa obowiązków ,równocześnie rozmywają się kontury wizji tego, co się chce osiągnąć.

Uważam, że Prezydent nie czuje S Z, bo nie ma specyficznej głębokiej wiedzy na ten temat. W takiej sytuacji musi opierać się na doradcach, którzy holują Go jak chcą.

Co innego szef MON A. Macierewicz, który żyje wojskiem, ma wiedzę i wizję tego, co chce osiągnąć. Oprócz tych wszystkich przymiotów ma jeszcze odpowiednie predyspozycje i niesamowitą charyzmę czego nie można powiedzieć o pierwszej osobie w państwie.

Uważam, że Pan Prezydent nie powinien walczyć z min. A. Macierewiczem, a zostawić mu wolną rękę nie tylko w naprawianiu polskiej armii, ale pomagać i wspierać ze wszystkich sił, by udało Mu się zbudować silne i nowoczesne Siły Zbrojne.

Gra toczy się o to czy elektorat pisowski nie zacznie odwracać się od popierania prawicowego rządu, bo nie potrafi zrozumieć ruchów kadrowych w rządzie, niezrozumiałej walki między dwoma ośrodkami władzy, zajmowaniem się samym sobą. Wszystko zależy od tego czy J. Kaczyński ulegnie złym podszeptom i zostanie premierem.

Foto:Dawid Żuchowicz