I mam coś teraz śmiesznego z wymysłów ABW z roku 2015, które, nie wiedzieć czemu, przypominają mi się czasy słusznie minione.

Najpierw fragment „Weryfikacji”. Nazwisko zmienione, ale dokument autentyczny:

„Maszczyk powołał ZOF po zabójstwie Gałuszki i aresztowaniu tych czterech palantów z „Czwórki”. Miała to być jednostka zapobiegająca łamaniu prawa przez funkcjonariuszy i spiskowaniu przeciwko władzy. Na jej czele stanął zięć ministra, magister Antoni Zula, bohater najszybszego awansu w dziejach peerelowskiej bezpieki i służb munduro- wych w ogóle oraz autor najśmieszniejszej publikacji, jaką kiedykolwiek wydał jakikolwiek departament UB, MBP, MSW i chyba nawet MON. Pierwsze pismo pod- pisał „magister Antoni Zula”. Było to skierowane do dyrektorów i naczelników polecenie oddelegowania do ZOF-u określonej liczby funkcjonariuszy. Kierownictwo strasznie się ucieszyło, gdyż w ten sposób mogło się pozbyć wszystkich nieudaczników i podpadziochów, którzy przenieśli swoje frustracje do nowej jednostki. W piśmie stwierdzono też, że ZOF ma prawo do pracy operacyjnej, co oznaczało, że będzie werbował innych o cerów. Natychmiast wyznaczyliśmy dwie osoby do roli ucholi. Oni karmili ich tym, czym chcieliśmy ich karmić, a tamci rozliczali spotkania z nimi albo da- wali pieniądze na wódkę. Uchol ZOF-u miał ją stawiać kolegom i w ten sposób zdobywać informacje. Na ich koszt zawsze piło się fajnie i wesoło. Dwa tygodnie po pierwszym piśmie powstała jedyna publikacja Zarządu, ta śmieszna. Podpisał ją tym razem „Pułkownik Antoni Zula”. Była to mała niebieska książeczka, oznaczona klauzulą „Poufne”, zatytułowana intrygująco Zasady etyki funkcjonariusza MO i SB. Musieliśmy wszyscy ją przeczytać i zaznaczyć to na specjalnej liście, którą należało zwrócić do ZOF-u.t Po przeczytaniu pierw- szego zdania dostałem napadu śmiechu i cały dzień nie potra łem przestać się śmiać. Podobnie zareago- wało wielu pracowników. Zdanie to brzmiało: „Zasady etyki funkcjonariusza MO i SB nie różnią się w zasadzie od ogólnie przyjętych zasad etyki”. Po tym zdaniu na- stępował przedruk tajnej, specjalnego znaczenia instrukcji operacyjnej, co wzmagało efekt komiczny tego dzieła.”

Na zdjęciu (poniżej) pomysł ABW. Nadal etykę traktuje się rozporządzeniem. gdybyście widzieli załączniki, to padlibyście ze śmiechu. Tak, jak ja. Rozumiem też, że do dnia wydania rozporządzenia ABW działała nieetycznie. Dajcie mi buldożer z armatą!

zasady-etyki-funcjonariuszy-abw

Fot. fot. ŚWIECZAK/press.warszawa.pl