Kiedy dowiedziałem się, że Szad wydaje swoją kolejną solową płytę byłem bardzo zadowolony. Wszakże jestem jego wielkim fanem i poprzednie solówki bardzo trafiły w moje gusta. Tym razem pojawiło się coś, co mnie jeszcze bardziej zainteresowało. Informacja o producencie. Tylko jeden, co na początku postawiło wiele pytań. Dlaczego akurat ten, czy podoła, skąd w ogóle się wziął? Mogłem szukać odpowiedzi błądząc w czeluściach internetu, ale wolałem zapytać u źródła. Okazało się, że Adam Szurma, czyli Szur okazał się bardzo ciekawym rozmówcą, dodatkowo mającym podobne poglądy do moich. Porozmawiałem zatem słowo w słowo właśnie z nim na temat płyty, planów na przyszłość, zbliżających się wielkimi krokami, a właściwie godzinami Mistrzostwach Europy. Efekty widzicie poniżej.

Lets go. Producent muzyczny bardziej z pasji czy już ze względów zarobkowych? A może jedno i drugie?

Szur – Jedno i drugie zdecydowanie. Pasja ciągle jest we mnie, robię to jednak wystarczająco długo, żeby się z tego utrzymywać i to byłoby najlepsze dla mnie. Niestety żyjemy w Polsce i jest tak, a nie inaczej. Mam nadzieje, że się to w końcu zmieni.

Myślisz w takim razie, że wspólna płyta z Szadem zmieni stan rzeczy? Jakby nie patrzeć jest to spory krok naprzód względem lat poprzednich.

Dosyć spory krok, to fakt. Jeśli chodzi o zarabianie, to bardzo bym chciał aby ta płyta mi w tym pomogła. Nie mam jednak takiego parcia na to i nie mam zamiaru krzyczeć ile bym chciał na tym zarobić. Już od jakiegoś czasu sprzedawałem swoje bity za mniejsze lub większe pieniądze.  Najważniejsze dla mnie jest robienie dobrej muzyki.

Stricte rapu, czy jednak czegoś innego?

Miałem kiedyś pomysł na odjazdy elektroniczne. Powiedzmy sobie szczerze, ostatnie kilka miesięcy nie dawało mi za wiele możliwości do tworzenia nowych bitów, bo na najważniejszy  był album z Szadem. Dochodziła do tego kwestia czekania na gości, wprowadzania zmian, także najpierw zrobię sobie dwutygodniową przerwę (śmiech). Ostatnimi czasy jednak nasilił się kontakt (nie tyle kontakt, bo kontakt mamy od dawna, ale po prostu częściej się widujemy, rozmawiamy)  z SWRNem i po jednej z szalonych nocy kombinowaliśmy nad czymś troszkę innym, bardziej melodyjnym czy imprezowym.  I, odpowiadając na pytanie, w tą stronę bym szedł.

Ciężko pracować z taką osobą jak Szad? Umówmy się, znany to on jest, renomę posiada a i również zapewne wymagania większe.

Czy ciężko to nie powiem, ale na pewno taka współpraca bardzo wiele mnie nauczyła. Jest to raper, który na niejednym bicie nagrywał. Nie było większego tarcia pomiędzy nami jeśli chodzi o koncept bitów. W pewnym momencie doszło do tego,  że trochę się w tym wszystkim zapętliliśmy i nie zawsze wychodziło to od strony muzycznej tak jak powinno. Przykładowo bit do numeru „Kaktus” nie jest strice w stylu Szada, ale jak go usłyszał, to stwierdził, że go potrzebuje. Co mogę powiedzieć na temat wymagań? Znamy się prywatnie, mieszkamy w jednym mieście, więc jest nam poblisko i nie było z tym żadnych problemów. Na pewno sporo się nauczyłem w kwestii brzmienia. Zwracam teraz większą uwagę na technikalia. Moim marzeniem było to, aby płyta szybciej wyszła, ale nie wszystko dało się zrobić. Pierwszy bit wysłałem Michałowi już w 2014 roku, ale trzeba patrzeć też na to, że po drodze wyszedł jeszcze Odmienny Stan Świadomości, więc naturalnie wszystko się opóźniło.  Ta przerwa jednak pozwoliła stworzyć mi wiele bitów. W ramach ciekawostki dodam, że pierwsze dwa bity, które wysłałem w ogóle nie znalazły się na płycie.

Inną ciekawostką jest to, że moje bity miały już się pojawić na 21 Gramów.  Trochę się jednak minęliśmy z koncepcją robienia muzyki i koniec końców mnie tam nie było. Z tamtej płyty akurat „Rzeka” miała być na moim bicie(i z tego co wiem, to była pisana pod mój bit). Fakt jest też taki, że z Szadem zawsze chciałem zrobić coś wspólnego. Gdzieś zapewne pomógł fakt mieszkania w jednym mieście (aktualnie Wrocław), czy też pochodzenia z jednego miasta. Łatwiej się wtedy zrozumieć. Szad znał mnie już kiedy współpracował z SWRNem, ja też wtedy robiłem bity dla tego drugiego. Od słowa do słowa wreszcie powiedział, że chce zrobić taki album ze mną i cóż. Stało się.

Wałbrzyska scena producencka urośnie w siłę po tym albumie?

Trochę to jest smutne, ale mogę powiedzieć, że chyba nie mam swoich fanów, tylko fanów raperów, z którymi coś zrobiłem. Myślę, że jednak to się zmieni, tym bardziej w to wierzę w kontekście wydania czegoś własnego, producenckiego. Wtedy być może byłbym kojarzony jako „ja” tak jak SoDrumatic, Bober itp. Zobaczymy co z tego będzie. Co do sceny Wałbrzycha, póki co to chyba „głośniejszy” jestem tylko ja. Innym może być  Enigma, który działa bardziej z lokalną sceną. Jeszcze parę bitów i świat o nim usłyszy. Jest jeszcze Zizi, do którego zawsze chciałem dorównać. Jeśli ktoś nie siedzi za wiele w podziemiu, zwłaszcza wałbrzyskim, to nie będzie go kojarzył. W 2006 roku ukazała się płyta NSP, gdzie właśnie tam robił bity i to była mega dobra robota.

Możemy w takim razie pozostać przy NSP. Odkryłem ten album kilka dobrych lat temu, kiedy nawet ściągnięcie z Internetu było dość trudne i powiem szczerze, że dzisiaj zapewne nikt by tego nie pochwalił. Technicznie raczej ludzie by to skrytykowali patrząc na dzisiejsze realia. Trzeba przyznać jednak, że miało to swój urok.

Wałbrzyska scena ma jeden zasadniczy problem. Jeśli chodzi o nawijkę, to za wielu chłopaków próbuje iść w ślady Trzeciego Wymiaru. Umówmy się, jak chcesz się uczyć to od najlepszych, jednak proporcje(inspiracji do własnego stylu) powinny być większe niż 50 na 50. To jest zasadniczy problem, że większość próbuje robić to samo co 3W przez co później jest im to wytykane. Trzeba znać umiar i mieć swój styl. Aczkolwiek jak się inspirować, to najlepszymi, tak jak wspomniałem. Sam przez moment rapowałem i  chcąc nie chcąc brzmiałem jak chłopaki. Postanowiłem wreszcie skupić się na muzyce. Może jeszcze kiedyś do tego wrócę?

Byłoby ciekawie (śmiech). Fakt jest jednak taki, że jeszcze kilka lat temu był boom na te ekipy ze „Zdolnego śląska”. BK Fonem wypuściło dobry singiel „Energia”, wyszedł Arkanoid na świat, Mahatma jak i inni, ale z czasem to po prostu gasło. Słuchacze zresztą podkreślali dobitnie, że mają dość słuchania tego samego, tym bardziej, że jednak różnica klas była zauważalna.

Problemem też jest promocja. To raz. Druga sprawa to podejście chłopaków. Fajnie jest nagrywać, melanżować itp. Największy (odbiór) jest jednak z koncertów, a jak się ich nie gra to nie ma na co liczyć. Dla większości z nich największą formą promocji jest kanał 3W, co musi się wtedy spodobać fanom Trzeciego Wymiaru. Być może gdyby inaczej próbowali się pokazać ludziom, to ktoś więcej by o nich usłyszał. ,warto dodać, że płyty mogliby wydawać częściej niż raz na trzy lata. Ostatnio podbił do mnie koleś w sprawie bitu, który wysłałem mu cztery lata temu… sporo się zmieniło od tego czasu i ciężko nawet wracać do tamtych lat. Tworzyłem wtedy inaczej, pomijając jak wiele mogło się zmienić prywatnie. Także tu jest pies pogrzebany.

Wałbrzych najwyraźniej ma „kompleks tuza” podobnie jak górny Śląsk. Presja Paktofonika jest na tyle duża do tej pory, że mało który raper próbuje wyjść na powierzchnie i mało komu się to faktycznie udaje. Chyba najlepiej pokazał się Miuosh, ale jednak przybyło mu sporo hejterów, co też gdzieś jest wyznacznikiem sukcesu/sławy.

Prywatnie jego fanem nie jestem, ale trzeba przyznać, że mu się udało. Aczkolwiek wolę Miuosha w stylu w jakim nawijał na „Recepturze”. Taki M mi się podobał najbardziej, ale każdy robi co chce. Faktem jest to, że raper potrafi się zmienić. Miałem akcje z Quebonafide. Po „Płycie Roku” z Eripe rozmawialiśmy na temat zrobienia bitów – poprosił o bity do Intro i Outro, swoje zrobiłem, moje podejrzenia wzbudził fakt urwania kontaktu, ale pomyślałem, że może to, co dałem wystarczy, potem poszedłem do Empiku, patrzę a tu nie ma ani intro ani outro. Trochę niemiecka akcja, ale nic na to nie poradzę. Nie mam z nim kontaktu, więc nie będę rozdmuchiwał tej sprawy. Widziałem ostatnio jego koncert na Juwenaliach i bałem się o to, żeby nie przyjechał tam prokurator. Weź jednak poprawkę na to co mówię, bo ja stałem się ostatnio marudny w tych kwestiach. Był taki moment, że jak wrzucałem w Internet jakiś  bit czy produkcje, to mało ludzi to interesowało a jak napisałem o czymś zupełnie nieważnym i wymieniłem tylko ksywkę jakiegoś znanego gracza, to od razu licznik statystyk podskakiwał. Staram się jednak odchodzić od tego, żeby pisać co kto ma słuchać. Wolę robić muzykę. To jest mądrzejsze.  Każdy i tak będzie robił to co chce i słuchał tego, co lubi. Nie ma potrzeby w to ingerować.

Faktem jednak jest to, że w Polsce słuchacz nadal słucha ksywek a nie treści. Trzeba jednak przyznać, że nowi gracze mają bardzo specyficzny fanbase. Biorąc pod lupę przykładowo Reto, Żabsona czy chociażby Quebo można zauważyć, że przeważają tam bardzo młode osoby.

Mnóstwo tego wychodzi, to fakt. Nie podoba  mi się jednak taki rap. Niepotrzebnie niektórzy mieszają w bitach i wychodzą później dziwne rzeczy. Dodatkowo duża ilość osób nagle nawija z przerywaniem vide Tede, ale to jednak nie ten poziom i strasznie mnie to drażni. Być może raperzy mają teraz astmę albo palą za dużo papierosów? Z drugiej strony tego klasycznego rapu też jest za dużo. Powracają dinozaury i nawijają o tym samym, co kilkanaście lat temu. Mierznie to się wszystkim i za tym też nie jestem. Najlepiej to się przyjmują chyba numery o czymś i o niczym jednocześnie. Może to jest złoty  środek.  Nie wydaje mi się, żebyśmy takie albumy potrafili przesłuchać na raz. Trzeba byłoby ze trzy razy podchodzić. Zaleta i wada tego, że wychodzi teraz wszystkiego okropnie dużo.

Zgadzam się z tym. Mimo to znajdą się albumy, które są po prostu zbyt trudne aby je przyjąć na raz i odłożyć. Już nawet sam singiel „człowiek duch” spowodował to, że niektórzy słuchacze stwierdzali, że są za głupi na ten tekst. Szad potrafi jednak przemycić sporo treści w jednym utworze i nawet dla mnie, jako słuchacza, który ogarnia całe 3W od wielu lat było to dość trudne.

Mnie z kolei zadziwiają rozkminy na temat tego kawałka. Widziałem nawet, że ktoś pisał o jakimś backmaskingu. Nic z tych rzeczy. Mogę to powiedzieć oficjalnie. Ciekawostką jest to, że pierwsza zwrotka na człowieku duchu miała być początkowo trzecią. Szad jednak pozamieniał przypadkowo kartki i finalnie zostało tak jak jest na płycie. Przyjęło się jednak dobrze. Nie bawię się w żadne zabiegi, które miałyby na celu oszukać słuchacza. Także żadnych ukrytych treści tam nie ma. Przynajmniej od strony muzycznej.

No my jesteśmy fanami teorii spiskowych i doszukiwania się wszystkiego we wszystkim.

Faktycznie tak jest, ale nie bawię się jednak w żadnego Illuminata. Zacząłem ostatnio z ciekawości przeglądać rapgeniusa i powiem szczerze, że bardzo mi się podoba jak poniektórzy rozkminiają sobie kawałki. Fajne jest to, że możesz sobie kilka rzeczy zanotować i pomaga to w zrozumieniu treści. Brakuje mi jednak opisywania sposobu tworzenia muzyki. Myślę, że jest wielu ludzi, których by to zainteresowało a jednak mało się o tym procesie twórczym mówi, a szkoda.

Wydaje mi się, że za mało jest ludzi, którzy o takie rzeczy pytają. Nawet w wywiadach czasem nie usłyszysz pytania na temat tego jak dana płyta powstała. Wolimy zdecydowanie krótszy i prostszy przekaz, przez który dowiemy się wszystkiego aniżeli jakichś rozkmin na temat tego jak powstał dany numer.

Tak jest a szkoda. Być może jestem starszej daty, że mnie jarają takie ciekawostki? Lubię na przykład poczytać adnotacje Eminema do jego kawałków, można się czasem pośmiać, ale i dowiedzieć czegoś ciekawego. Wiesz, jak byłem młody to mega mnie to interesowało, a nie było tak swobodnego dostępu do informacji jak teraz. Nie miałem Internetu, słuchało się tego, co przyniósł znajomy, który w jakiś sposób przegrał jakiś album na kasetę. Nie będę wspominał o tym, że na MTV leciała kiedyś muzyka i łatwiej było się dowiedzieć czegoś ciekawego. Teraz nie znajdzie się tam nic. Podobnie z gazetami. Czytało się jedną i człowiek wiedział bardzo dużo. A teraz pustka. No, nie muszę też wspominać, że kiedyś w mediach rap leciał non stop i nikomu to nie przeszkadzało.

Od odpowiedzi do pytania w takim razie. Rap w mediach to ciągle temat rzeka. Większość twierdzi, że powrót do masmediów tej muzyki w takim wykonaniu to żenada. Był etap taki, że nawet Trudne sprawy pokazywały rapującą babcię, która usilnie chciała być cool. Chyba nie o to chodziło.

Fakt jest taki, że w dzisiejszych czasach Internet ma największą moc.  Czego byś nie szukał, znajdziesz w Internecie. Przykładowo – nie oglądam telewizji i gdyby mój kawałek, albo wspólny z Szadem poleciał w TV to raczej bym się o tym nie dowiedział, chyba, że jakiś znajomy dałby mi znać. Nie oglądam telewizji bo nie ma tam nic, co by mnie interesowało a nawet gdyby było coś takiego, to jest już w Internecie. Poza tym tam obejrzysz wszystko. Od klipu po koncert, także to jest jedyna słuszna droga.

Sądzisz w takim razie, że Internet zmienił świadomość słuchaczy? Był taki okres, że mocno napiętnowanym było pobieranie płyt przez Internet, dzisiaj jednak raperzy sami mówią, aby pobrać, sprawdzić a jak się spodoba to kupić. Jest to chyba najbardziej kompromisowa droga, bo walczyć z tym raczej nie ma sensu.

To prawda. Walczyć z tym nie ma po co. Problem jest taki, że raperzy przestali już wydawać single w rozumieniu singla jako singla a nie klipu. Promocja poszła w innym kierunku. Teraz artyści dają gotowy obraz tego, co będzie na ich płycie. Kiedyś singiel to była gratka a dzisiaj to naturalna kolej rzeczy. Zresztą nie oszukujmy się, płyta to zawsze była wizytówka rapera i tego czego możesz spodziewać się po nim na koncercie. Kupowałeś ją, słuchałeś i wiedziałeś czy warto pójść na jego koncert czy nie. Raperzy zawsze żyli z koncertów a nie ze sprzedaży płyt. To się raczej nigdy nie zmieni. Z samej sprzedaży płyt dzisiaj raper by umarł z głodu. Nie wiem ilu z nich przyzna się do tego publicznie, ale tak jest. Liczą się zagrane koncerty no i sprzedaż ciuchów. Tak to wygląda.

Ciągle chyba krąży w Polsce stereotyp biednego rapera. Lata temu raper skupiał się tylko na rapowaniu a dzisiaj to już jednak wygląda inaczej. Raper to przede wszystkim przedsiębiorca, nierzadko człowiek orkiestra, który gra, sprzedaje, ogarnia, załatwia. Robi wszystko.

Trafne. Ciekawi mnie jednak inna rzecz. Nawet w takim mieście jak Wrocław, w praktycznie jego centrum  jest tylko jeden skateshop. Jak już masz taki sklep, to i tak wolisz kupować przez Internet. Ciuchy w takich sklepach na ulicy są mega drogie. A tak to cóż, uszyjesz za trzydzieści, sprzedaż za sto i biznes się kręci. Chciałbym mieć jednak kiedyś taki problem (śmiech). Nie wiem jednak co by się musiało zmienić, żebym miał takie życie jak na przykład Donatan. Czyli wstać rano, zamknąć się w studio na dziesięć godzin i dostać za to dniówkę. Warto mieć jednak marzenia.

Ponoć jednak nie warto odlatywać. Zresztą o to też chciałem zapytać. Co sądzisz o młodych raperach, którzy mając naście lat zapuszczają na swoich płytach bragge, która opisuje jacy to z nich wyjadacze?

Jeśli ktoś ma umiejętności, potrafi to robić porządnie, ma flow to nie ma różnicy ile ma lat. Jak potrafi robić to sensownie, to mogę uznać, że jest tak jak mówi. Za dużo jednak teraz tego wychodzi, więc i ciężko ciągle sprawdzać wszystko jak leci. Mam tak, że nie lubię słuchać czegoś, co aktualnie leci wszędzie i jest mega propsowane. Miałem tak z płytą Małpy. Kilka numerów o czymś od razu po premierze było dla mnie wręcz asłuchalne, ale później, jak do niej wróciłem, kiedy cały ten szum ucichł to stwierdziłem, że jest bardzo dobrą płytą. U mnie musi jednak minąć minimum miesiąc od premiery. Jak cały ten szum minie, to mogę słuchać. Na spokojnie wszystko lepiej wchodzi. Być może za rok sprawdzę dopiero to co jest teraz modne. I może nawet wejdzie?

Całe szczęście, że Człowieka Ducha mogłeś słuchać jako pierwszy, bo też byś musiał czekać z trzy miesiące…

Prawda! (śmiech). Powiem jednak tyle, że słuchając tej płyty od podstaw naprawdę wiele odkryłem nowego. Na przykład poznałem tak naprawdę siłę scretchy. Nie doceniałem ich wcześniej, a jak słuchałem suchego tracku bez nich, mówiłem, że jest okej. Jak weszły scretche, to nie raz miałem ciary i stwierdzałem, że dopiero po ich dodaniu kawałek ma większą moc.

Detale robią różnicę…

Zgadza się. Być może teraz przeczyta to ktoś, kto siedzi w muzyce od wielu lat i powie, że jestem jakimś czubem, że robi to na mnie wrażenie, ale cóż. Pierwszy raz w życiu mogłem wziąć udział w tak dużym przedsięwzięciu i jestem bardzo zadowolony z tego, że mogłem tyle nowych rzeczy odkryć.  Jestem naprawdę w szoku. A ciekawi mnie bardzo co będzie działo się po premierze.

Napisałeś na Facebooku, że bity robisz na spontanie. To prawda?

I tak i nie. Nie mam takiego czegoś, że wstaje rano i mówię sobie „dobra, zjem śniadanie i siadam do konsoli”. Zazwyczaj wygląda to zupełnie inaczej. Robiłem tak wcześniej i to nie działało. Teraz wygląda to tak, że usłyszę jakiś dźwięk i to mnie zainspiruje. Wtedy siadam i tworzę. Po dwóch godzinach powstaje mniej więcej szkielet tego co później się ukazuje. Szukam później kogoś, komu się ten bit spodoba i lecimy dalej. Fajnie pracuje się w ten sposób z SWRNem, bo on ma podobne wizje do tego co robię. Lubi jakieś dźwięki bardziej melodyjne, takie, na których można sobie coś podśpiewać.  Często jest tak, że po prostu podśpiewa mi coś a ja do tego próbuję zrobić bit. Jest to zupełnie co innego niż przy pracy nad Człowiekiem Duchem. Tam wiedziałem czego Szad oczekuje, więc i praca wyglądała inaczej. Miałem ochotę, siadałem, działałem i tak to wyglądało. Na 19 utworów myślę, że spokojnie z 50 bitów zostało stworzone. To dobrze jednak, że niektóre odpadły, bo to znak, że te najlepsze są na płycie.

A co z tymi, które odpadły? Masz jakiś pomysł żeby je puścić dalej, może w rodzaju remixów? Słuchacze lubią takie rzeczy i często powstają debaty nad tym co jest lepsze, remix czy oryginał.

Szczerze mówiąc reszta tych bitów już się rozeszła (śmiech). Kilka bitów jest dostępnych na sprzedaż, inne zostały rozdane po znajomości. Takie akcje byłyby faktycznie fajne, ale nie chcę tym odwracać uwagi od oryginału. Zależy mi bardzo na promocji tej płyty w takim stanie, w jakim została wydana. Liczę na dobry odbiór i nie chcę mieszać ludziom w głowach. Z bitami jakoś sobie poradzę (śmiech).

Tak jeszcze wracając na moment do czerpania z różnych dźwięków. Czerpiesz skądś inspiracje? Większość Twoich bitów to jednak klasyczne brzmienie.

Powinienem powiedzieć, że inspiruje mnie życie, wszystko co mnie otacza, ale tak nie jest. Czasem mi się coś po prostu przyśni a innym razem usłyszę coś idąc ulicą i siadam i tworzę. Próbuję  robić inne bity, ale jednak lubię takie mocne, z uderzeniem. Ostatnio zacząłem kombinować z różnymi dźwiękami, nawet kupiłem sobie gitarę elektryczną i uczę się grać, także być może i z tego zaczerpnę i wrzucę coś do moich produkcji. Kto wie.

Dobry patent. Gitara dość dobrze przyjęła się przy „Epitafium” w wykonaniu Nulla, gdzie Maciek Kozak, jak na kozaka przystało odwalił kawał dobrej roboty.

Też mi się to mega podobało. W ogóle fajny z niego człowiek i chciałbym więcej rzeczy od niego usłyszeć. Często jest tak, że raperzy wolą występować z live bandami aniżeli dodawać żywe instrumenty i ich dźwięki. A szkoda. Pamiętam, że Dr D.R.E na początku mocno i często kombinował właśnie z klawiszowcami. Dzisiaj zdecydowanie jest tego za mało. Sam staram się dużo rzeczy grać „z palca”. Ważny w tym wszystkim jest ludzki feeling. Mam nadzieje, że będzie dało się to usłyszeć na Człowieku Duchu.

 

13267961_1251849138193818_7984997326788109963_nOdchodząc w takim razie trochę od Człowieka Ducha, w wolnych chwilach słuchasz rapu, czy jednak jesteś otwarty na różne gatunki muzyki?

Wszystko zależy od chwili. Najczęściej muzyki słucham w drodze do pracy, albo jak już w niej jestem, zwłaszcza  gdy ktoś mi truje za uszami. Czasem jest to muzyka klasyczna, a innym razem nawet jakieś jungle, także dość duży rozrzut. Ostatnio mam fazę na większe szaleństwa, ale w jungle nie jestem jeszcze na tyle obeznany, żeby rzucać ksywkami. W każdym razie jest to fajna rzecz.

Podoba Ci się aktualna scena rapowa w Polsce? Dobrze być ortodoksem i robić wszystko w jednym stylu, czy może jednak lepiej pójść śladami niektórych graczy i każdą płytę wydawać w inny sposób?

Zacząć możemy od tego, że jest bardzo cienka granica pomiędzy podziemiem a mainstreamem. Moim zdaniem mainstream mimo wszystko ma się lepiej niż podziemie. Tam brakuje tej oryginalności. Większość raperów robi wiele rzeczy w podobnym stylu, przez co kondycja podziemia jest w miarę dobra. Znacznie lepiej jest na górze, gdzie są artyści, którzy wykonują co album bardzo dobre rzeczy. Bierz przykład z Tedego, Trzeciego Wymiaru czy chociażby Soboty. Przestałem się wykłócać o to co jest lepsze, bo te dyskusje do niczego nie prowadzą. Nie ma dla mnie znaczenia dzisiaj czy dany kawałek jest stworzony na takim sprzęcie czy też powinien być zrobiony na innym. Jeśli coś jest dobre, ma dobre brzmienie to mnie cieszy i chyba tak to powinno wyglądać. Mamy wielu raperów, którzy nagrywają kilkanaście lat i nadal są w formie, także odpowiadając na pytanie – podoba mi się aktualna scena.

Podziemie jest chyba bardziej konserwatywne…

Nie chcę nikomu podpaść, ale problemem mogą być wszystkie portale opiniotwórcze. Popatrz na podziemie. Jeśli jakaś osoba napisze, że płyta Problemu jest dobra, to rzesza ludzi to potwierdzi i nawet się nie zastanowi nad tym czy rzeczywiście jest to prawdą. Nie ma własnych przemyśleń, własnego zdania. Druga sprawa to, wspomniane wcześniej, słuchanie ksywek a nie muzyki. Przykre to jest, bo wychowuje się w ten sposób pokolenie idiotów, którzy nie mają własnego gustu, ucha, wrażliwości muzycznej. Pamiętam jak wrzucałem Untitled, czy później Insomniac to nie było tam żadnego odbioru. Insomniaca usunąłem, bo były na nim trzy bity z Człowieka Ducha, tak samo z jednym bodaj podkładem w Untitleds. Pamiętam, że jedna osoba napisała coś sensownego, co rzeczywiście dało się przeczytać. Reszta to sterta śmieci. Może za dużo wymagam, ale chciałbym czasem wejść do głowy różnych twórców i sprawdzić co kierowało nimi jak tworzyli dany kawałek, czy daną rzecz. Chciałbym być w głowie przykładowo Dj’a Shadowa. Co on miał w głowie tworząc takie rzeczy jak Endtroducing.

Ważną rzeczą jest też tryb życia. Ludzie dzisiaj wszędzie pędzą. Wstajesz rano, idziesz do pracy, potem musisz ogarnąć zakupy, mieszkanie, wreszcie kładziesz się spać i nie masz nawet czasu na zgłębienie się w jakiś kawałek, tylko wolisz sobie posłuchać czegoś lekkiego, żeby się zrelaksować. Ludzie nie szukają treści, bo nie mają na to czasu i zdecydowanie bardziej wolą sobie umilić jazdę w tramwaju czymś spokojniejszym. Weźmy też pod uwagę to, że dzisiaj, pomimo dobrej kondycji sceny jest nadal wiele gówna. Trudno jest przez to namierzyć coś ciekawego.

A propos gówna. Sukces Gabgu Albanii da się logicznie wytłumaczyć?

Można. Nie rozumiem dlaczego to jest kupowane, ale cóż, jest popyt jest podaż. Dla mnie jest to spowodowane zejściem muzyki disco polo do podziemia. Każdy to sobie może puścić, zaśpiewać, podrzeć mordę wraz z Popkiem na jakiejś imprezie. Ludzie słuchają różnych rzeczy a weźmy pod uwagę to, że nie można w tym gatunku mówić ludziom czym jest rap. Od zawsze była to muzyka wolności i swobody wypowiedzi, więc nie zamykałbym tutaj ust słuchaczom GA. Słuchają tego, czego słuchają i jest to ich wybór. Ostatnimi czasy faktycznie jednak rap mocno się zaszufladkował i powstały grupy, które kłócą się o to jaki rap powinien być tym jedynym. Nawet raperzy się kłócą o to, kto jest raperem a kto showmanem. Nie jestem fanem dissów czy beefów, ale rywalizacja jest bardzo fajna. Bardzo mi się podobata  swego rodzaju „walka” pomiędzy chłopakami z 3W na ich solowych płytach. Szad puścił numer „Sprawdzam” potem doszedł Nullo z 10 minut bragga, dołączył się Pores z „Melomanem”. Wszystko jest bardzo ciekawe i takie pojedynki, chociaż zapewne nie są celowe, naprawdę dobrze wychodzą. Na Człowieku Duchu zresztą też jest kawałek, który jest niezłą napierdalanką i bardzo mi się podoba (śmiech).

Osiem minut Atomu…

Trwa długo i nie pytaj mnie jak zrobiłem aranż (śmiech). Jakbym wziął z tego numeru sesję, to powstałoby szaleństwo. Kiedyś to zapewne opublikuję. Z  Atomem będzie jednak tak, że po rozłożeniu na części pierwsze powstanie godzinna relacja. Będzie ciekawie.

To jest i był chyba najbardziej wyczekiwany kawałek?

Myślę, że tak i wydaje mi się, gdyby od razu po pierwszym singlu puścić Atom wraz z klipem, to wyświetlenia nieźle by skoczyły. Szkoda, że tego nie udało się zrealizować, ale może jeszcze coś powstanie. Kto wie.

Promocyjnie Człowiek Duch wypadł chyba bardzo dobrze? Wszystkie kawałki przyjęły się dobrze, trzy single pokazały mniej więcej czego można się spodziewać po Waszej pracy.

Karabiny z drewna wypadły tak jak miały wypaść i wiedzieliśmy, że przypadną ludziom do gustu. Ze Smilodonem jest trochę inna sytuacja, bo planowo ten klip miał wyglądać zupełnie inaczej, ale niestety osoba odpowiedzialna za montaż i sklejenie tego w całość musiała awaryjnie wylecieć do Francji. Nie było czasu na wprowadzanie zmian i czekanie na odbiór, więc zostało zrobione tak jak jest to widoczne. Nawet SWRN wkręcił się w ten klip i pomagał przy nim. Pozdrawiam przy tej okazji chłopaków z Chaos[REC], bo robią kawał dobrej roboty.

Polecamy to co dobre. Zmiana tematów. Dlaczego akurat Juventus?

Za dzieciaka byłem na meczu Juventusu w pucharze Intertoto z Rostovem nad Donem. Miałem osiem lat wtedy i to był piękny mecz. Wynik świetny (5:1) ale poraził mnie klimat kibiców Juve. To było coś wspaniałego. Oczywiście miałem też swojego idola a był nim Alesandro Del Piero. Uwielbiałem go. Po latach wreszcie wróciłem tak na poważnie do obserwowania Starej Damy i bacznie śledzę każde spotkanie.

W Serie A to za niedługo będzie hegemon…

Na początku sezonu bym o tym nawet nie myślał, ale udało się nadrobić stratę do rywali i wygrać. Było to mistrzostwo świata. Fenomenalna kampania i jedyne czego żałuję, to straty Vidala.

Conte zrobił swoją robotę. Bez niego Juventus jednak stał się bardziej Europejski.

Też tak sądzę. Bardzo mi było smutno z powodu porażki z Bayernem. Ciekawią mnie najbliższe transfery. Niby jest Dani Alves, ale kilku dobrych zawodników odeszło. Mam nadzieje, że obejdzie się bez kontuzji, bo już w zeszłej kampanii w końcówce był z tym problem. Liczę na to, że za rok więcej osiągną w Lidze Mistrzów i mam nadzieje, że Morata zostanie. Może i jest czasem leniwy, ale jest nam bardzo potrzebny.

Polska zajdzie daleko na mistrzostwach we Francji?

Wydaje mi się, że skończy się jak zwykle, aczkolwiek wiele zależy od naszej dyspozycji. Czytałem gdzieś, że niektórzy typują nas i Belgów jako czarnego konia rozgrywek, ale nie ma po co pompować balonika. Jak chcemy to potrafimy wygrać z Czechami, Portugalią czy Niemcami, ale czasem zapominamy jak grać i przegrywamy, zwłaszcza na wielkich imprezach.

Boję się, że zakończy się to wszystko na trzecim miejscu. Patrząc na sparingi to ciężko cokolwiek powiedzieć, bo zarówno my jak i inne drużyny nie zagrały dobrze. Niemcy też najlepiej nie wypadły. Mieli trochę problemów w defensywie, ale zobaczymy jak się spiszą na Euro. Mam nadzieje, że ten nasz atak wytrzyma, bo poza Lewandowskim jest mało tej siły w ataku. Milik nie jest złym piłkarzem, ale to jeszcze nie ten poziom i nie wiem czy poradzi sobie na tak dużej imprezie.

Po euro wakacje?

Wątpię. Wakacji to nie miałem od dawna, muzycznie planuje następne rzeczy, ale nie chcę niczego zdradzać, bo będzie, że też pompuje balonik. Mogę jednak zdradzić, że planuję coś zrobić wraz z byłym Alkopoligamistą Karwelem. Jak już to poszło w sieć, to teraz przynajmniej nie będzie mógł się wycofać (śmiech). A tak to zapewne coś jeszcze po drodze się wydarzy, mniej lub bardziej spontanicznego.

Producencka płyta wchodzi w grę?

Powiem Ci, że nie. Dlaczego? Jest z tym masa roboty i czasu, którego mi brakuje. Poza tym bardzo szybko przedawniają mi się bity i po zrobieniu i usłyszeniu go za przykładowo miesiąc, musiałbym zmieniać w nim praktycznie wszystko. Do tego trzeba dodać czekanie na odpowiedzi od raperów, koniec końców kilku nie odpowie, kilku nie nagra, na innego trzeba będzie poczekać dłużej. To nie dla mnie. Piąty element hip hopu – obsuwa. Raperzy nie są terminowi i cóż. Nie lubię czekać. Raz już miałem takie podejście do takiej płyty i nic z tego nie wyszło. Na sześć wysłanych bitów otrzymałem jeden kawałek, także producenckiego materiału nie będzie.

Jeśli zrobię już coś z jakimś raperem, to bardziej będzie to szło w kierunku podobnym do Człowieka Ducha, czyli coś bardziej koncepcyjnego. Ewentualnie pojedyncze kawałki z różnymi ludźmi.  Mam w głowie pewien projekt, ale nie będę o nim mówił, bo jeszcze nic z tego nie wyjdzie. Odłożyłem ten pomysł ze względu na album z Szadem, ale wierzę, że się uda doprowadzić wszystko do końca.

Czas jest jednak w tym wszystkim najważniejszy. Nawet na tej płycie miało być więcej gości niż jest finalnie. Wszyscy jednak dali radę a Mustafa to odwalił niesamowitą rzecz w Karabinach z drewna. Mam ciary jak tego słucham, gość jest po prostu szalony w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Można powiedzieć, że Człowiek Duch to koncept album?

Pytaj o to Szada, nie mnie (śmiech). Może nie było to pisane z takim zamiarem, ale myślę, że wyszło w taki sposób. Jest to trudna płyta i raczej nie przesłucha jej student pomiędzy wykładami. Powstała zdecydowanie w chaosie także nie wiem, czy mogę mówić o niej jak o typowej koncepcyjnej płycie. Zresztą – ocenią ludzie.

Są szanse na złoto?

Mam taką nadzieję. Widziałem pod tym zdjęciem z płytami, że ludzie pisali już o złocie. Mogę oficjalnie powiedzieć, że nie było tam aż tylu płyt. Odpadły by mi ręce gdybym miał to podpisać na raz. Zapewne jednak są takie szanse i trzeba przyznać, że album na to zasługuje. Na koniec dodam taką anegdotkę. Nie wiem do końca w jakim języku, ale po przełożeniu tytułu sampla użytego w „Karabiny z drewna” wychodziło coś co z kolei oznaczało „Taketombo”, czyli mały zabawkowy helikopterek. Utwór nawiązuje do zabawy, a i przez przypadek sampel też. Ciekawa i myślę fajna rzecz, biorąc pod uwagę pomysł na track jak i jego realizację.

13260059_10206509529758112_8888398997118391475_n

Przyjemna ciekawostka. Słowem podsumowania, Człowiek Duch to…

Najlepiej brzmiąca solówka Szada. Ogólnie rzecz biorąc to bardzo dobry album i ciekaw jestem jego odbioru, ale ja nie jestem w tej sytuacji obiektywny. Mogę wypowiedzieć się na temat brzmienia i rzeczywiście stwierdzam, że po Złodziejach Czasu to najlepiej brzmi właśnie ta płyta. Tam jednak był inny miks i mastering. Tutaj zajął się tym Bartek z M23 Studio i wyszło świetnie, aczkolwiek też było przy tym trochę pracy, bo Bartek pracuje akurat głównie przy rockowej muzyce.Wyszedł naprawdę dobry album.

Możemy zatem umówić się na wywiad po premierze?

Pewnie. Przy dobrym wykadrowaniu możemy to zrobić nawet w wersji video. (śmiech)

 

Zainteresowany innymi wywiadami? Zapraszam na bloga: brudnymecz.blog.pl