– Dzień dobry Pani Halinko, jak tam zdrówko?

– No dobry, dobry złociutka. Wiesz tak mnie szarpie ta rwa co Ci ostatnio opowiadałam, że normalnie nie strzymie, no po prostu urok jaki cy cuś.

– No mówię Pani przecież ciągle, że się Pani przepracowuje. No nie można tak ciągle tylko dźwigać na swoich barkach całego urzędu.

– Oj miód mi lejesz na serce kochaneczko, coś mi się zdaje, że masz Ty coś do mnie jakąś sprawunię co? … chytra pszczółeczko Ty ?

– Oj nic się przed Panią nie ukryje Pani Halinko, przed pani okiem sokolim …

– No już nie kadź mi tylko mów co tam Ci potrzeba złociutka i zobaczymy co się da zrobić.

– Proszę mi powiedzieć, jak tam się Pani stadko sprawuje, grzeczni wszyscy ? Zdyscyplinowani ?

– Powiem Ci słońce, że nie narzekam, wszyscy się jakoś nauczyli i z szacunkiem do spraw urzędowych podchodzą. Trafi się czasem jaki nowy, to go trzeba troszku ustawić, ale potem to już chodzi jak w zegarku. O na ten przykład tak z miesiąc temu mi się trafił taki ociemniały, że powiem Pani kochaniutka, jak dziecko we mgle.

– Co też Pani powie, a co takiego nawyczyniał ?

– Wyobraź sobie przychodzi taki do mnie do urzędu i z miejsca do mnie, że firmę będzie zakładał. Taki wiesz, jak do siebie wchodzi, mało mi paprotki nie strącił jak wchodził . No i idzie do mnie a ja już widzę, że nie tylko żadnej bombonierki nie ma ze sobą, ale nawet bynajmniej ciasteczek. No ciekawam czy jak idzie taki w gości to też z pustymi rękami przychodzi na pierwszy raz. I potem się dziwią, że się człowiekowi czasem wymsknie jakie grube słowo, no ale z takimi tumanami, no to przecież Pani rozumie…

– No dzicz po prostu.

– No z ust mi Pani wyjęła. No więc wchodzi taki jak do obory i mi mówi, że firmę chciałby założyć, ale tak z minimum formalności. No to ja mu na to, że z minimum formalności to może gacie założyć a w urzędzie to na wszystko musi być formalne pismo. A ten bezczelnie mi mówi, że mu polityk obiecał.

– Tak wprost powiedział?

– Ano tak, też mnie to zdziwiło. Bo wie Pani nasz Burmistrz ma tak czasem w zwyczaju że po pijaku czasem coś komuś naobiecuje, naobiecuje i potem to trzeba prostować. No czasem to nawet jak się do niego zadzwoni to powie, żeby puścić takiego delikwenta, taki ludzki nasz Burmistrz jest.

– Anioł po prostu.

– O to to, właśnie. Anioł. No to go dopytuje, a który polityk mu coś obiecał, a ten wie Pani co powiedział ?

– Umieram z ciekawości.

– Powiedział, że mu Pan Burmistrz obiecał w wyborach, że będzie mniej biurokracji przy zakładaniu firmy.
No po prostu powiem Pani, że mało z krzesła nie spadłam z wrażenia. To ja już nie mówię, że naiwny, bo to nikt nie poradzi na to, że się gupi urodził, ale jaki chamski. Że niby co gdzie on tu ma biurokrację hę? Że niby ja to jestem ta cała biurokracja? Że może mnie ma być mniej ? To może ja od razu na bezrobocie pójdę bo Burmistrz coś tam, czy owo chlapnął przy wyborach? Kiedy to w ogóle było wybory, 2 lata ?

– 3 lata.

– No było coś takiego, ale wie Pani u nas dla wygody to zrobili lokal w urzędzie, żeby się nikt nie musiał pchać gdzieś tam między motłoch więc my już mieliśmy gotowe karteczki tylko wrzucić.

– A nie czepiał się nikt o to ?

– A co się miał czepiać. Wszystko legalnie. Jak kto chciał zagłosować nie na pana Burmistrza to starczyło, że podszedł i poprosił o pustą kartkę i zaraz by dostał. A, że nikt nie poprosił to chyba nawet w następnych w ogóle zrezygnujemy z tych pustych tylko będzie stosik i każdy sobie weźmie i wrzuci.

– Pewnie że tak.

– No właśnie to o czym to ja …

– Że mu w wyborach Burmistrz coś tam obiecał.

– No, że mu obiecał że biurokracji mniej będzie. To ja się go pytam ile on ma lat. A ten że 30 ma. No to ja się go pytam czy dawno w Mikołaja przestał wierzyć.

– I dobrze mu Pani powiedziała.

– Pewnie, że tak. I mówię, mu że jak on tak wierzy we wszystko co w telewizji usłyszy to, żeby się w żadne biznesy nie pchał bo go tam żywcem zjedzą.

– Dobre ma Pani serce.

– A bo mię tak chwyciło za serce, że taki bezradny, że taki naiwny, no to ktoś mu to musi wprost powiedzieć. W biznesie to że dobrze zacząć to trzeba ludzi znać. To trza kontakty mieć. To trza przepisy znać tak, że jak Cie o 5 rano obudzą waleniem do drzwi to wiesz od razu co im powiedzieć i na kogo się powołać. Trzeba mieć, słowem, twardą dupę, bo inaczej to nie idzie, no !

– No Pani to by mogła w biznesie spokojnie być.

– A gdzie Pani takie głupoty opowiada. Abo mi tu źle. Se człowiek robi spokojnie, szanowany jest a nie, że pierwszy lepszy może Pani wejść i pyta a czy kontrola ta czy siamta zrobiona. Bo jak się biznes robi to nie da się sobie wrogów nie narobić no sama Pani wie. Ciągle ryzyko jest. A ja se tutaj spokojniutko robię, byle do emeryturki, kasy to mam tyle, że nie mam co z nią robić, bo ile można wydać na wczasy raz do roku, czy kawusię i perfumki od czasu do czasu jak petenci niedomyślni. A i to Pani powiem, że jak im patrzę ile wydają na siebie Ci uczciwi, to naprawdę nie ma co zazdrościć. Pewnie jak ktoś już ma wszystko pochytane to luksusy se fundują nie powiem.

– A Pani im wtedy łup, kontrola …

– A co … Niech se gady nie myślą, że im wszystko wolno. Nie ma takiego, co jest nie do ruszenia, wszystko kwestia odpowiedniej podkładki.

– No i ja właśnie poniekąd …

– Czekaj chwileczkę kochana, to Ci powiem, no sama pytałaś przecież, tak ?

– Oczywiście, gdzieżbym śmiała popędzać Pani Halinko

– No – rzuciła stanowczo urzędniczka, ale po jej twarzy widać było, że bardzo się nie zdenerwowała. – także tak. Mówię, mu żeby się od biznesów lepiej trzymał z daleka a ten do mnie, że on jednak spróbuje. Że pomysł ma. No to ja mu mówię, że niech se ma i sto pomysłów, a od samych pomysłów to się druk urzędowy sam nie wypełni. No to on wtedy, żeby mu dać.

– Bezczelny

– Nie no, to akurat to trochę rozumiem, bo druczki u nas na biureczku leżą, żeby brudnymi łapami petenci nie dotykali. Jak widzę, że petent czyste łapy ma to mu druczek wtedy daję.

– Bardzo rozsądnie moim zdaniem.

– Pewnie że tak, taka moja racjonalizacja alokacji zasobów. Żeby nie było że urzędy marnują publiczne pieniądze. Następnym razem jak coś będą gadali o cięciach w budżecie urzędu, to im powiem, jednemu z drugim, ile się druczków zmarnowało przez tych paskudników, bo albo coś popaćkają, albo źle wpiszą, nie tam gdzie trza albo jeszcze co inne.

– Ciągle powtarzam, że jakby Pani zabrakło to ten urząd by runął na drugi dzień.

– No może nie na drugi kochanieńka, ale miło że tak mówisz. No, ale wracając do tego pożal się boże biznesmena w dziurawych jeansach. Dostał druczek i idzie na boczek, mamy tam taki taborecik, żeby nie było, że każemy petentom na stojąco wypełniać. No i siada na tym taboreciku i ślipi, ślipi przez te swoje okularki i widać, że nie wie co ma pisać. A ja czekam, i wiem że zaraz przyjdzie i znowu głowę będzie zawracał.

– I przyszedł ?

– Oczywiście, że zaraz przyszedł. I rzuca do mnie. „Przepraszam bardzo, ale jak ja mam wypełnić ten wniosek ?”. No a ja jak mówiłam szkoda mi się go trochę zrobiło, więc mimo, że oczywiście nikt ode mnie nie wymaga, żebym tam porad udzielała, no bo każdy ma wiedzieć po co do urzędu idzie, no to mu powiedziałam.

– Tak?

– No tak, już niech ma dzień dobroci dla petentów. Wytłumaczyłam mu więc wyraźnie, jak krowie na miedzy że : CZAR – NYM DŁU – GO – PI –SEM.

Ależ Pani ma dobre serce, normalnie wyjść z podziwu nie mogę.

– Oj bo nie można takim ciągle surowym być. W końcu to też na swój sposób ludzie są.

– A on co na to ?

– Wyobraź sobie kochana, że bezczelnie wziął formularz ze sobą i wyszedł.

– I co tyle ?

– Gdzie tam złociutka. Wrócił, na następny dzień. Z uzupełnionym formularzem.

– I co można było?

– No właśnie, a nie głowę zawraca. No ale to jeszcze nie koniec. Daje mi ten formularzyk i pyta czy wszystko. No to ja mu mówię, że jakby to było wszystko to by każdy głupi mógł firmę założyć, a przecież nie chcemy, żeby biznesem się sami głupi zajmowali. Mówię mu, że jak ma biznesem się zajmować to niech se lepiej zapłaci takiej firmie co mu to zrobi, bo to i mi się lepiej pracuje ,z tymi co wiedzą jak się zachować i jemu będzie lepiej, bo mu firma wszystko zrobi jak trzeba. No przecież, żeby daleko nie szukać to koleżanka żony brata ma taką firmę doradczą, co świadczy kompleksowe usług prawno księgowe. Nawet mu numer chciałam dać.

– No a on?

– A on na to, że go nie stać, że całą kasę ma wyliczoną na założenie restauracji i nie może opłacać usług prawnych i księgowych dodatkowo i że sam sobie poczyta przepisy i będzie wiedział co ma zrobić.

– Biedny głupiec.

– To już nawet nie głupota kochanieńka to jest jakaś pycha taka z ich strony, tych wszystkich mędrków. Myśli jeden z drugim, że ktoś tak może sobie wejść nowy, co nie zna reguł jakie obowiązują i je sobie w przepisach wszystkie wyczyta. Tak jakby przepisy były najważniejsze. A przeczyta w przepisach taki o podstawowym urzędowym sawuar wiwrze ? No nie przeczyta. A przeczyta, że jak się występuje o pozwolenie to wypadało by chociaż się z Panem Burmistrzem spotkać na takim bardziej neutralnym gruncie i porozmawiać?

– No nie przeczyta.

– No właśnie. No to ja już nie biorę się za naprawianie świata , jak on tak chce to niech tak ma. Biorę mu ten druczek i mówię, żeby się dowiadywać. I już jak brałam to zobaczyłam, że znaczek opłaty krzywo przyklejony, ale sobie myślę, jak on taki mądry to niech sobie weźmie książkę przepisów i niech sobie tam znajdzie, że poduszeczka do przyklejania znaczków wysycha i znaczki się wtedy nie przyklejają dobrze. I powiem pani, że oczywiście miałam rację. Jak tylko wyszedł to zaraz się odkleiła. Raz dwa paznokciem i zaraz odeszła, w ogóle kleju tam nie było.

– No to co teraz ?

-No to jak miesiąc temu złożył u nas wniosek nieopłacony to on nie wywołuje skutku, więc sprawa nie została załatwiona. Także jak mi teraz przyjdzie i będzie mendził, dlaczego nie załatwiona sprawa to mu powiem, żeby se w przepisach doczytał.