Od chwili, gdy 8 lipca 2010 został powołany Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku zawsze z uwagą śledziłam informacje o postępach prac. Mimo jedenastu lat pracy jakoś nie możemy się doczekać raportu końcowego.
Nie potrafię zrozumieć ludzi, których ten temat nie interesuje, a tym bardziej tych, którzy go zwalczają. Przecież nie tylko o osobę prezydenta Lecha Kaczyńskiego tu chodzi, a przede wszystkim o Majestat Rzeczypospolitej, którą On, jako prezydent reprezentował.
Gdyby zamiast niego zginął któryś z innych naszych prezydentów, mimo, iż nie wszystkich darzyłam i darzę sympatią, to również chciałabym wiedzieć, co było przyczyną ich tragicznej śmierci.
Tupolew, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem przeszedł remont kapitalny w okresie od czerwca do grudnia 2009 r. w zakładach lotniczych Awiator w Samarze
Według podkomisji smoleńskiej przyczyną katastrofy były dwa wybuchy – na skrzydle TU154M i w kadłubie w pobliżu salonki generalskiej. Przez lata były prowadzone liczne analizy, badania i wydane opinie ekspertów współpracujących z podkomisją, które to potwierdzają.
Mój mąż, emerytowany ppłk lotnictwa zwrócił mi uwagę, iż nigdzie nie ma informacji jak technicznie zostały zdetonowane ładunki wybuchowe. Sprawdziłam, nigdzie nic nie znalazłam na ten temat.
Skoro w samolocie przez kilka miesięcy były podłożone bomby, które miały być użyte w chwili, gdy na jego pokładzie znajdzie się cel, (w tym przypadku Lech Kaczyński), nie mogły być one uzbrojone w zapalniki uderzeniowe, czasowe, zbliżeniowe, wielofunkcyjne, akustyczne itd., gdyż nikt nie ma władztwa bożego i nie potrafi przewidzieć, kiedy w samolocie będzie cel i o której godzinie wystartuje samolot. W związku z powyższym detonacja musiałaby nastąpić na skutek sygnału wysłanego z ziemi lub przestrzeni.
Znalezienie mikrośladów pentrytu i heksogenu na częściach samolotu to tylko jeden z argumentów świadczących, że w katastrofie lotniczej nie było winy pilotów, jak to chciał nam wmówić raport Anodiny. Wyjaśnienie kwestii uruchomienia zapalnika jest bardzo istotne bowiem potwierdziłoby lub definitywnie wykluczyło zamach na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczona jestem tym, iż tak ważna kwestia nie była poruszana przez Komisję. Być może badania w tym kierunku były prowadzone, lecz ich nie nagłaśniano.
Ponieważ nie ma jeszcze raportu końcowego, dobrze by było, by znalazła się ona w podsumowaniu.
Foto: Liliana Borodziuk
Bardzo trafne spostrzeżenie dotyczące użycia ewentualnego zapalnika materiału wybuchowego. Wydaje mi się, że dlatego nie ma końcowego raportu bo komisja jednoznacznie nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.
JTC