Starałem się myśleć postacią, a może bardziej starałem się postawić siebie w takiej sytuacji. W momentach krytycznych typu przesłuchanie, podpierałem się wywiadami i dokumentacją – dla portalu Pressmania.pl mówi Sebastian Ryś, odtwórca postaci „Orlika” w filmie Historia Roja Jerzego Zalewskiego. – Nie był to ideał ich życia. Znaleźli się tam wbrew swojej woli. Ale kiedy już tam byli, to byli całym sobą. Dla wielu pozostanie w lesie, po tym jak wprowadzano nową władzę, było oczywistością i tylko tak widzieli dalsze swoje życie, i obronę swojej ojczyzny – wyjaśnia Małgorzacie Kupiszewskiej

 Małgorzata Kupiszewska: Młodzież nie wie, co to karabin w rękach, niewygody wojny, trud życia w ukryciu przed wrogiem. Jak czułeś się na planie Historii Roja?

 Sebastian Ryś: Wspaniale. To była cudowna przygoda. Wymagająca aktorsko i fizycznie, ale to spełnienie chłopięcych marzeń. Świetna ekipa i jeden wspólny, ważny cel. Co do karabinu, to mieliśmy przeszkolenia na strzelnicy cywilnej i na strzelnicy wojskowej, na poligonie z bronią palną. Sporo zajęć z żołnierzami Wojska Polskiego. Dodatkowo treningi z grupą rekonstrukcyjną dla uwiarygodnienia nawyków z czasów wojny. Produkcja bardzo dbała o nasze przygotowanie i za to im dziękuję.

 Jesteście z „Orlikiem”- Bolesławem Częścikiem – prawie w jednym wieku. Aktor ma grać a nie upodabniać się do pierwowzoru, ale czy tym razem czułeś chęć tchnienia życia w jednego z Wyklętych?

 – Był trochę młodszy, ale wtedy szybciej dojrzewali, musieli, więc pewnie wychodzi podobnie. Wszyscy graliśmy do jednej bramki, ale … starałem się myśleć postacią, a może bardziej starałem się postawić siebie w takiej sytuacji. W momentach krytycznych typu przesłuchanie, podpierałem się wywiadami i dokumentacją, jaką mieliśmy.

 „Orlik” uczestniczył w wielu akcjach zbrojnych na terenie powiatów: ciechanowskiego, makowskiego, ostrołęckiego i pułtuskiego. Najsłynniejszą z nich było rozbicie aresztu UB w Krasnosielcu, w maju 1945 r. Wśród uwolnionych wtedy 50 więźniów był jego ojciec, tak zmaltretowany podczas przesłuchań, że nie rozpoznał syna. Jedni mówią o żołnierzach z tamtych lat Żołnierze Wyklęci, inni Niezłomni. Na czym polega to, że są niezwyciężeni?

 – Wielu z nich spędziło na wojnie cała swoją młodość i często był to jedyny świat, jaki jako dorośli znali. Chowani zaraz po I wojnie światowej, szybko wkroczyli w drugą, już tam właściwie pozostając. To była ich droga życia, a jeśli się już na niej znaleźli, to nie było odwrotu.. I nie był to ideał ich życia. Znaleźli się tam wbrew swojej woli. Ale kiedy już tam byli, to byli całym sobą. Dla wielu pozostanie w lesie, po tym jak wprowadzano nową władzę, było oczywistością i tylko tak widzieli dalsze swoje życie, i obronę swojej ojczyzny. Dla wielu było inaczej. Mój dziadek Zbigniewa Ryś, odznaczony Oficer Armii Krajowej, kurier Sądecki i Tatrzański po wojnie chciał uczestniczyć w odbudowie i przywróceniu świetności swojej Ojczyźnie. I mimo późniejszego aresztu i represjonowania, udało mu się. Założył rodzinę i kiedy w końcu zamienił karabin na togę, dalej bronił ludzi, jako adwokat we Wrocławiu. Jednak przez długie lata odmawiano mu wpisu na listę aplikantów adwokackich, uzasadniając, że …”petent nie reprezentuje sobą nic pozytywnego i nie daje rękojmi wykonywanego zawodu”… Niewymowny żal, jaki musiał nosić w swoim sercu za tę „ocenę” po tym, jak stawiał swoje życie na szali za ojczyznę… I może właśnie Ci, którzy nie złożyli broni, chcieli tego uniknąć. To w lesie mieli karabin, swój oddział i wszystko było im tam znane. Może też nie chcieli, nie umieli skończyć.

 Znasz słowa pożegnania, jakie przekazał rodzinie przez współtowarzysza z celi Stanisława Świercza ps. „Grom”, który został ułaskawiony?

POSŁANIE

„Orliku” – Przyjacielu miły
– gdy odchodziłem na zawsze z celi,
łzy w Twoich oczach współuśmiechu się skrzyły.

Żegnałeś się druhu wierny
ze swoimi przyjaciółmi
-my z Tobą – Ty z nami i powiedziałeś wtedy

-„och gdybym mógł moją śmiercią,
Was od niej uratować, cieszyłbym się bardzo,
bo mnie nie ma komu żałować.

Ni żona nie zapłacze,
ni dziecko nie zakwili,
och gdybym wiedział, że – Wy będziecie żyli”

On wie – Bóg mu przekazał
nasze od śmierci ułaskawienie,
może na jego westchnienie?

Do dzisiaj gdy spojrzę na fotos
mojego drogiego przyjaciela
widzę jego oczy i cienie i cela.

„Orliku” – dzisiaj przekazuję
Twojej rodzinie polecone mi przez Ciebie
posłanie – a oto one

– „Żegnajcie moi kochani na wieki
– a może tylko na krótkie rozstanie,
Bo niezbadane są jego wyroki”.

– Słowa piękne, prawdziwe. Zrozumiałe w pełni wtedy i dla bliskich. Faktycznie moim przyjacielem i druhem filmowym był Grom, Stanisław Świerszcz czyli Jan Urbański, większość scen mieliśmy wspólnych. Nawet ujawnili się razem. Jest o tym scena w filmie.

Zagrałeś znakomitą rolę w monodramie o Janie Karskim – „Zupa rybna w Odessie”, nagrodzonym na III Koszalińskich Ogólnopolskich Dniach Monodramu . Ta rolą spłacasz rodzinny dług?

 – Bardzo dziękuję. Może nie tyle spłacam, ale oddaje hołd rodzinie i Janowi Karskiemu. Monodram powstał z potrzeby serca i wyrażenia własnych emocji. To taki mój głos i mam nadzieję głos młodego pokolenia w sprawie współczesnej historii Polski, wydarzeń wojennych i misji Jana Karskiego. Monodram ukazuje nieco alternatywną rzeczywistość, ale tym bardziej pozwala to na własną interpretację historii.

Dlaczego wielu Polaków powinno zobaczyć Historię Roja?

 – Bo to intrygujący film, ciekawie zrobiony, a historycznie – to już niech każdy sam oceni…

Sebastian, dziękuję za rozmowę.

 

To samo pytanie zadałam kilku innym osobom:

Prof. Józef Brynkus, poseł na Sejm VIII kadencji: Początkowo chciałem napisać, że nie wiem dlaczego Polacy powinni pójść obejrzeć historię młodego chłopaka, który postanowił walczyć z komunistami. Miałem odpowiedzieć, dlaczego ja pójdę na pewno. Ale po naprawdę chwilowym zastanowieniu się stwierdziłem, że wszyscy Polacy powinni iść zobaczyć tę historię. Mam nadzieję, że także z powodów estetycznych. Dotąd bowiem nie mieliśmy szczęścia do filmów o tematyce historycznej. Te, które znalazły uznanie na świecie, to w małym stopniu było to z powodów artystycznych. Bardziej nośnej tematyki i i często ujętej tak, by polskość skopać. Liczę na to, że „Historia Roja” ujmie nas także pod względem estetycznym. Natomiast bezwzględnie powinno się pójść na ten film z powodów merytorycznych, historycznych. Tu także liczę na to, że w sumie awanturnicza opowieść o młodzieńcu formującym grupę takich jak on zapaleńców, przecież ukształtowanych z jednej strony przez szkołę dwudziestolecia międzywojennego, w której słowo polskość kojarzyło się z określonymi wartościami, a z drugiej strony przez doświadczenia okupacyjne, zachwyci i rzetelnie pokaże okres wczesnej walki z komunistyczną uzurpacją. Takie jest moje stanowisko i nie silę się tu na jakieś wielkie argumentacje…

Anna Tchórzewska: Bo jest to pierwszy film o czasach II wojny, konspiracji, o młodych Polakach, którzy nie zgodzili się na komunistyczną okupację, która w różnych jej odsłonach trwała do dziś….poza tym jest to film wsparty przez patriotyczne społeczeństwo…Widziałam Historię Roja 2 razy, mam ją w domu.

Tadusz Płużański: To pierwszy, po 26 latach III RP, fabularny film o Żołnierzach Wyklętych.

 

Z inicjatywy posła Michała Dworczyka Polacy podpisują się pod petycją do Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej pana dr Andrzeja Dudy:

My, niżej podpisani zwracamy się z apelem do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzej Dudy o odebranie Orderów Virtuti Militari żołnierzom reżimu komunistycznego odznaczonym za udział w akcji przeciwko polskiemu podziemiu niepodległościowemu, w wyniku której poniósł śmierć mjr Marian Bernaciak ps. Orlik. Mjr Bernaciak był bohaterem walk z niemieckim najeźdźcą oraz komunistycznym okupantem. Kierował się zawsze honorem żołnierza polskiego oraz wiernością Ojczyźnie.  Przypadająca w tym roku 70-ta rocznica jego śmierci w sposób symboliczny zobowiązuje do weryfikacji wszystkich odznaczonych przez władze komunistyczne tym najwyższym polskim orderem bojowym.