Gdybym był politykiem dowolnej opcji, prawdopodobnie kopałbym ziemiankę, aby się w niej ukryć i zakopać… ze wstydu. Na szczęście nie jestem i mogę korzystać z praw konstytucyjnych, tych do wolności słowa, a przynajmniej mogłem, bo i tutaj wszelkie zasady zostały już dawno złamane.

Zjednoczona prawica nie zasługuje na to, by pisać o niej z wielkiej litery, do takiego tworu nie ma i nigdy nie było, są wyłącznie szubrawcy, wśród których znajdą się i osoby uczciwe, ale ubezwłasnowolnione lojalnością wobec partii. Wniosek? Partie należy zniszczyć i zastąpić je ruchem obywatelskim.

Oczywiście wiążą się z tym same korzyści, ponieważ Państwo, jako twór nadrzędny, odetchnie finansowo i moralnie. Niestety, wchodzimy w sferę naukowej fikcji, tak chętnie wykorzystywanej w lewackim „Hollywoodzie”.

Prawo i Sprawiedliwość – wygrany wszelkich rankingów, z poparciem tych wszystkich obywateli, którzy oglądają i wsłuchują się w media rządowe i te nierządne, mają inne cele, ale zawsze dalekie od logiki, raz jeszcze moralności i dobra szarego obywatela, który dawno wywalił przez okno urządzenia odbiorcze wraz z komunistycznym abonamentem ( media publiczne nie mają prawa nadawać reklam!).

Mariaże PiS-u z każdym użytecznym ugrupowaniem nie są polską racją stanu, a zwyczajnym ubijaniem interesu „w sprawie”. A ta zawsze wiąże się z władzą absolutną i pieniędzmi, które jeszcze można ukraść. PiS różni się od innych „klonów” tym, że kradnąc dzieli się z obywatelem resztkami, oczywiście na jego koszt. Efekt? Katastrofalne finanse państwa, inflacja, dodruk pieniędzy na masową skalę i bez pokrycia w naturze i jeszcze ta starannie wyreżyserowana pandemia wirusa, który do Polski (według rządowych mediów) dotarł niczym fala uderzeniowa po eksplozji jądrowej w dwa dni, wsłuchując się w media Kurskiego.

A skoro o finansach mowa, to nieuchronne jest dodatkowe opodatkowanie dojnych krów, czyli nas, kolejnymi podatkami godnymi dzieł Orwella.

Co nas czeka?

Jak w wierszu – gałąź sucha, co już się dzieje, bo liczba samobójstw w naszym nieszczęśliwym kraju sięga już prawie 5000, opierając się tylko o medialne przekazy. O bankructwach firm i osób prywatnych nie warto mówić, bo szalejący wirus z Chin zakłóca nie tylko funkcjonowanie organizmu ale i aparat urzędniczy w dziale – statystyki. Tak naprawdę są ustalane odgórnie w zależności od potrzeb. Analogicznie jest z testami, których przydatność jest równie wielka, co strumień fekaliów spływających do Wisły w imię pracy imć „Czajkowskiego” w Warszawie.

Najciekawsze jednak ciągle jest przed nami i włos się jeży na głowie, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że partia rządząca w ciągu trzech lat wykończy każdą względnie stabilną sytuację.

Pierwszym szokiem będzie odebranie szpitali samorządom, urealnienie zatrudnienia w administracji, dalsza reforma sądownictwa i zmiany w prawie wyborczym. To zapowiedź ofensywy, gdzie Naczelnik państwa – człek nikczemnej postury, jak na dyktatora przystało, przeprowadzi swoje zmiany, konsultując je z jedynym zaufanym – własnym kotem. Ten będzie mu dozgonnie wdzięczny za to, że Polska będzie najbardziej bezpiecznym miejscem na świecie w branży, którą właśnie wykończy wspomniany – hodowla zwierząt futerkowych.

Czterdzieści tysięcy osób (łącznie z rodzinami), pójdzie na bruk, a ręce zacierać z radości będą Niemcy, Duńczycy i inni, bo właśnie wykończono jednego z największych konkurentów na świecie. Dobra zmiana? Oczywiście, bo to takie prawe i sprawiedliwe!

Do stołu zasiedli dwaj tenorzy: święty sprawiedliwy, niejaki Ziobro ( w kręgach sędziowskich zwany potocznie ZZ-topem) i prześwięty poseł Gowin, znany z tego, że ma też swoje upodobanie w sądach, co branża ciężko przeżyła parę lat temu.

Tuzy „ mają plana”, jak na odłam Kiepskich przystało, porozumieli się i… z pomocą starszych i mądrzejszych przyjęli 10-cio punktowy harmonogram wykończenia resztek normalności w kraju. Dla zmylenia przeciwnika ( być może Konfederatów i reszty pospólstwa) bez ustaw i innych tzw. konkretów. To oczywiście o niczym nie stanowi, bo przyzwyczajono nas do tego, że kiedy Polak śpi ( bo noc od tego jest), politycy uchwalają nowe prawa w Sejmie. A że PiS ciągle ma jeszcze większość i kolaboruje z tzw. opozycją, przegłosowane może być wszystko w sekundę, a poranne śniadanie dla przeciętnego Kowalskiego może być jego ostatnim!

Co spieprzymy Panowie – hasło dnia!

  • ▪ reforma służby zdrowia, zakładająca „upaństwowienie” szpitali (czyli odebranie ich powiatom),
  • ▪ dalsze zmiany w sądownictwie, które mają na celu głównie przyśpieszenie postępowań,
  • ▪ zmiany w mediach, a więc dekoncentracja rynku lub działania o podobnych skutkach,
  • ▪ prawo wyborcze
  • ▪ zmiany w ustawie o partiach politycznych polegające na modyfikacji zasad przydzielania subwencji,
  • ▪ racjonalizacja działania i zatrudnienia w administracji,
  • ▪ zmiany w ustawie o służbie zagranicznej ułatwiające roszady kadrowe w dyplomacji,
  • ▪ wspomniana ochrona zwierząt, czyli uchwalenie ustawy (najlepiej w po- nad-po- lity- cz-nej zgodzie), która m.in. wprowadzi zakaz hodowli zwierząt na futra.

Szpitale powiatowe do odstrzału!

Największą zmianą ma być „upaństwowienie” szpitali, a więc odebranie ok. 250 placówek powiatom i kilkudziesięciu marszałkom. Nowym organem założycielskim mieliby być wojewodowie. Choć według innego wariantu, mógłby to być minister zdrowia. Czym tłumaczą taki pomysł karni PiS-owcy? Ano tym, że rzekomo samorządy nie są przygotowane do zajmowania się służbą zdrowia i sobie z tym nie radzą. W moim powiatowym szpitaliku „biały personel” pracuje dobrze, szwankuje administracja, która ma „pierwszorzędne korzenie” i przekonania, co same w sobie nie jest może czyś złym, ale w konfrontacji z „zewnętrzem”- pracownikami i pacjentami, wypada bardziej, niż blado. Panaceum na sytuację?

Teraz „dobrze nam zrobi Państwo”, z czym się nam to kojarzy? Gierek wiecznie żywy?

Prawicowcy? Niee, lewacy, ultrasi, socjaliści – element kryminogenny, a w razie śmierci pacjenta… bandycki.

Tajemnicą poliszynela (widział ktoś Poliszynela) jest to, że ultrasi z PiS-u marzą o tym, aby ostatecznie rozwalić samorządy, od powiatów począwszy. Ten drugi pomysł nie jest aż taki zły, bo większość z nich jest zadłużona, a częstym powodem są właśnie szpitale. Na złość politrukom, zmieniam właśnie zdanie, chcę, aby powiaty jednak zostały. Dlaczego? Bo tak!

Osądzić sądy?

Kolejnym punktem na mapie destrukcji PiS-u i przystawek są sądy. Raczej nie chodzi tutaj o te z gatunku wałęsowskich „OTUA – Bolek”, a te zwyczajne, gdzie sędziowie rzetelnie wykonują swoje obowiązki, a znam wyłącznie takich i serdecznie ich pozdrawiam.

PiS żąda przyspieszenia, a to wcale nie dotyczy szarego obywatela, który procesuje się o kota, czy koło od roweru, chodzi oczywiście o Brukselę i jej cycki, z której leją się eurasy, ale nie za darmo.  Sędziowie pokoju mają być antidotum na głupotę i przekręty? Ciekawa sprawa.

Pogonić UBeków z dyplomacji?

Tutaj w pierwszym rzędzie na tapecie są regulacje COVID-owe, umożliwiające redukcje kadr urzędniczych. W ostatnim czasie rząd zbierał dane z podległych mu urzędów na temat stanu etatowego i możliwości cięć. Jak słyszymy, redukcje covidowe mają być niewielkie, a stanowić jedynie wstęp do głębszej reformy. Wniosek? Może wydarzyć się wszystko i pod pozorem pandemii można przeprowadzić kolejne szachrajstwa.

Natomiast zmiany w dyplomacji mają być przeprowadzone za społeczne pieniądze, co specjalnie nie dziwi. I tak bulimy za wszystko. Propozycja zmian dotyczy ustawy o partiach politycznych, konkretniej, chodzi o wprowadzenie możliwości podziału subwencji między partie tworzące koalicję.

Chodzi o takie przypadki jak PiS czy Lewica, gdy różne ugrupowania startują z list jednej partii i później cała subwencja trafia do niej. Dziś to, czy SLD czy PiS podzielą się subwencją z koalicjantami, zależy od ich dobrej woli. Po zmianach koalicjanci także mogliby liczyć na swoją pulę publicznych pieniędzy. Niezły pomysł prawda? Czapki ( a może czopki) z głów ( w większości łysych i z charakterystycznymi nosami).

Inne brednie

10 punktów kończy się na sprawach mniejszego kalibru i być może ze sporym pierwiastkiem utopii, bo chodzi np. o rynek medialny, a ten opanowany jest przez Niemców i Amerykanów. Co wymyślił PiS? Repolonizację, niestety, to taki zwrot bez pokrycia, bo kiedy suchą stopą tąpnie Jej Ekscelencja Mosbacher, to rząd PiS- nie tylko narobi w portki, ale dostanie zabójczej latawicy, a może zdarzyć się, że zacznie także ze strachu womitować.

Najlepszym „numerem” jest zmiana kodeksu wyborczego, jakby ten obowiązujący była warty więcej, niż papier toaletowy. My jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że i ten problem rozwiąże sam Naczelnik, wprowadzając, czy raczej powołując do życia specjalną agendę, która doprowadzi obecnie nam ukochanych rządzących, do kolejnego sukcesu wyborczego.

A jak wszystko zawiedzie, pozostanie już tylko pewien Ojciec, który z zawodu jest…. Dyrektorem, ale dla tego biznesmena mam wiele szacunku. Zaczął od handlu samochodami, a dostąpił królestwa za ziemi, tej Ziemi.


(mrf.)