Jutro będzie pojutrze. O tym jak niespodziewanie dokonuje się zmiana czasu w Parku Pokoju.

– Czas jest dla słabych – powiedział stary Rumun nie podnosząc się ze swojego legowiska, przytulony do muru Muzeum.

– Dlaczego niby? – zapytałem siedząc na ławce odwrócony plecami do niego.

– Bo czasu tak naprawdę nie ma. Mierzymy coraz doskonalszymi zegarami coś, czego nie ma, co nie istnieje – powiedział stary Rumun.

– Skąd wiesz, że nie ma czasu? – zapytałem starego Rumuna.

– Kategoria czasu została wynaleziona po to by zniewalać ludzi. Z jednej strony nakazywano pracę przez powiedzmy 8 godzin dziennie, z drugiej – jak chciałeś się kogoś pozbyć – wystarczyło powiedzieć, że nie masz czasu. Ale to jest jedno wielkie oszustwo – powiedział stary Rumun powstając ze swojego legowiska.

– Gówno prawda – zakrzyknął z okolic pomnika Szersznika Węgier bez nogi. – Wielkie Węgry nie istniały przecież w bezczasie. Król Stefan przecież…

– A możesz wreszcie zamknąć swój wielkomadziarski i pretensjonalny ryj? – krzyknął po rumuńsku starzec. Nie ma jeszcze 13:00 a ty wyjeżdżasz znów ze swoimi nacjonalistycznymi rojeniami. Byście chcieli się tylko powiększać podczas gdy się kurczycie. Żałosne to jest.

– Wielkie Węgry to idea – zaprotestował Węgier bez nogi. To nie jest projekt demograficzny ani nawet polityczny. To metafizyka. My pomniejszeni Węgrzy potrzebujemy raz na jakiś czas poczuć, że jest nas więcej niż w rzeczywistości. Palinka w tym nam bardzo pomaga. I zupa rybna. – rozmarzył się Węgier.

– To która jest obecnie godzina? – zapytałem.

– 13:00 – powiedział Węgier.
– 14:00 – zaoponował Rumun.

– Pójdę do sklepu rybnego „Społem” i zapytam. – odrzekłem.

– Są omule? – zapytałem nieśmiało o rzadką w rybę występującą tylko w Bajkale.

– Nie ma – powiedziała ekspedientka.

– A która jest teraz godzina, zapytałem.

– 13:05 – powiedziała, co by wskazywało na to, że Węgier bez nogi miał rację.

Nie chcąc nikogo pokrzywdzić powróciłem ze sklepu rybnego bez omula i powiedziałem, że jest 13:30. Kompromisowo niby, żeby nikt nie czuł się zwycięsko, ale też nikt nie poczuł niesmaku upokorzenia.

– U mnie jest już 14:30 – powiedział stary Rumun i zepsuł zabawę.

– Panowie, litości! – zaprotestowałem. Przecież ustaliliśmy, że w Parku Pokoju są trzy strefy czasowe. Wschodnioeuropejska, zachodnioeuropejska i środkowoeuropejska. Według tej ostatniej ja żyję, a jak wy żyć chcecie to wasz wybór.

Węgier wybrał ostatecznie tę strefę, której nie wybrał Rumun. Było mu wszystko jedno, byleby nie przebywać z nim w tej samej strefie czasowej. A „Społem” zamknięto jak zwykle o 20:00, czasu tutejszego.