Wiecie czym jest ZOMZ? Ci, którzy służyli w wojsku zapewne doskonale.

Rozszyfrujmy ten skrót: ZAKAZ OPUSZCZANIA MIEJSCA ZAKWATEROWANIA. Właśnie odczuwa to na własnej skórze pewien niedoszły aptekarz, który awansował w jakiś przedziwny sposób. Być może ze względu na wiek, doszedł do wniosku, że stać go na prowadzenie podwójnego życia. Stając się osobą publiczną zdecydował jednak, wziąć na swoje bary cały ciężar odpowiedzialności za swoje obecne i przyszłe czyny.

Chyba jednak nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co to oznacza, skoro „poszedł na wódkę” do jakiejś spelunki w dodatku z obstawą. Może ją i lubi, trudno stwierdzić, kto ma jakie pasje, ale jest też pewne, że wspomniany ZOMZ, to efekt jego błędu w wyczuciu sytuacji i hierarchii ważności, wśród innych osób publicznych. Sztab pijarowców jego macierzystej partii ma teraz spory problem, jak z matni, najlepiej za uszy, wyciągnąć tego smarkacza.

Oczywiście, najlepiej byłoby wyjawić publicznie całą prawdę, jednak to niczego nie zmieni. Pomysł z wywiadem – rzeką przed tzw. „niezależnym” dziennikarzem ostatecznie upadł. Wizerunek człowieka legł w gruzach nie po raz pierwszy, choć zainteresowany z uporem maniaka twierdzi, że jest niewinny, że jest ofiarą nagonki medialnej.
Nie myli się, media właśnie robią z niego warzywną pulpę. ZOMZ dla niego będzie trwał jakieś 2 – 3 tygodni, aby sprawę wyciszyć, ale jak wybrnąć z całej sytuacji, która negatywnie rzutuje na resztę jego ugrupowania? Wydaje się, że to prosta sprawa – usunięcie w trybie natychmiastowym. Jednak szefostwo partii nie robi tego, zadajmy sobie proste pytanie… dlaczego?

Zgodnie z moją ulubioną teorią spiskową, mam wyłącznie „tęczowe” wyjaśnienie, choć nie mam na to dowodów.

____________________

Mariusz R.Fryckowski