Patrząc na mnogość frontów, które otworzył PiS spracowanymi od trzymania okularów i długopisu dłońmi Pana Prezesa, nasuwa się wyłącznie jedno skojarzenie.

Dotyczy ono innego pana, który kilkadziesiąt lat temu postanowił podbić Europę, a później ganze welt. Histeryczno – historycznemu bohaterowi nie wyszło, wybito za to miliony ludzi. Wiele lat później, pojawia się inny komiksowy bohater, a właściwie „memowy” bohater, który również otworzył wiele frontów.

To prawda, nie zabija (jeszcze), ale z pewnością niszczy. Co? Złe pytanie, raczej Kogo? Współobywateli w sposób wielokrotnie bardziej bolesny, bo psychicznie. Ów jegomość, jak na świetnego stratega przystało, wykonuje zapewne jeden z ostatnich ruchów (odruchów), który doprowadzi nie tylko Jego, ale całą Jego formację do… jakże spektakularnego upadku. Jak zawsze.
Zaatakowanie samorządów, teraz i to w takiej formie, jak widzimy, doprowadzi do dwóch efektów:

– albo dominujący przejdą w niebyt (proces długotrwały ale pewny, bo samorządowcy stworzą partię, która przejmie władzę w parlamencie detronizując obecny rząd),
– albo do masowych protestów nie do opanowania, co zakończy się być może „bratnią pomocą” ze strony UE, czemu oczywiście przeciwstawi się lobby amerykańskie.

Patrząc historycznie, Sojuz powróci, choć z innymi bohaterami w roli głównej. Co na to obywatele? Ulice mogą spłynąć krwią, sytuacja niewspółmiernie niebezpieczniejsza od tej, którą mieliśmy za czasów tzw. „Solidarności”pod wodzą innego stratega nie z wąsikiem, a z wąsami.

Nic tylko budować ziemianki i gromadzić proce, bo Ponury Czekista z Kremla już zaciera swoje łapki i cieszy się jak pudel z tego, że wyjdzie na trawnik.

____________________________

Mariusz R.Fryckowski