Polak zrobił swoje, Polak może odejść.

Pisałem o „zagranicznym sojuszniku ZUS”.

ZUS: afera większa od paliwowej (3)

Najwyraźniej nie jedynym.
Bezpośrednią przyczyną „sojuszu” wymierzonego w polskiego obywatela jest polityka koordynacji systemów emerytalnych Unii Europejskiej.
Na czym to polega?

„Wspólnotowa koordynacja systemów zabezpieczenia społecznego obowiązuje w państwach członkowskich Unii Europejskiej, którymi są: Austria, Belgia, Bułgaria, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry, Wielka Brytania oraz Włochy.
Dla celów koordynacji za państwa członkowskie uznaje się również kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego nienależące do Unii Europejskiej:
Islandię, Liechtenstein i Norwegię, a także Szwajcarię. Na państwa te rozciągnięto obowiązywanie wspólnotowych przepisów o koordynacji.
Wymienione wyżej państwa nazywane są dalej „państwami członkowskimi”.

Ze wspólnotowej koordynacji w zakresie emerytur korzystają:
* obywatele państw członkowskich (w tym obywatele polscy),
* uchodźcy, bezpaństwowcy (czyli osoby niemające obywatelstwa żadnego z państw) oraz obywatele państw trzecich, tj. państw niebędących państwami członkowskimi, o ile zamieszkują na terytorium któregoś państwa członkowskiego (koordynacją nie są jednak objęci obywatele państw trzecich zamieszkali w Danii, Islandii, Liechtensteinie, Norwegii lub w Szwajcarii).

Regulacje z zakresu koordynacji dotyczą osób, które podlegały ubezpieczeniom społecznym w państwach członkowskich, wykonując szeroko rozumianą aktywność zawodową – w szczególności jako pracownicy, osoby prowadzące działalność na własny rachunek, osoby pracujące na podstawie umów cywilnoprawnych – lub na podstawie innych tytułów do ubezpieczeń społecznych.
Zgodnie z zasadą równego traktowania, osoba korzystająca ze wspólnotowej koordynacji powinna być traktowana w każdym państwie członkowskim tak samo jak obywatele tego państwa – zarówno wtedy, gdy ubiega się o emeryturę w tym państwie, jak i w trakcie pobierania już nabytego świadczenia emerytalnego.
Zabroniona jest więc np. dyskryminacja obywatela polskiego przy ubieganiu się o świadczenia emerytalne w Wielkiej Brytanii, Francji, czy Szwecji.”

Tyle możemy wyczytać w informatorze ZUS (http://www.zus.pl/default.asp?p=7&id=7 ).

Na czym ta koordynacja polega?
Ano na tym, że emeryt, który przepracował 30 lat w sześciu różnych krajach unijnych otrzyma emeryturę, na którą „zrzucą” się w odpowiednich częściach kraje unijne.
Polak, który przepracował 30 lat, z czego 6 w Wielkiej Brytanii, będzie otrzymywał 20% emerytury od rządu Jej Królewskiej Mości.
Tym samym w przyszłości będzie stanowił obciążenie dla brytyjskiego budżetu.

I tak oto doszliśmy do miejsca, w którym interesy ZUS i innych unijnych krajowych ubezpieczycieli są… zbieżne.

David Cameron Otóż wszyscy są zainteresowani wykazaniem tego, że praca nie była w istocie wykonywana.
Przy czym ZUS ma w tym interes największy – kwestionując skutecznie wykonywanie pracy poza granicami Polski z powrotem „wita” pośród płatników składek przedsiębiorcę.
I z miejsca obciąża go długiem, na który składają się miesiące, w jakich nie płacił składek w  Polsce, oraz odsetki.
To często kwoty przekraczające nawet 100.000,- złotych!

Inni ubezpieczyciele zmniejszają w ten sposób poczet ewentualnych świadczeniobiorców w przyszłości.donald_tusk550
Chronią więc finanse własnego kraju.

Polskie Państwo, do niedawna jeszcze reprezentowane przez rząd PO-PSL nie kiwnęło nawet palcem, by pomóc swoim obywatelom, których pieniądze stanowią często główne źródło utrzymania pozostawionych w kraju rodzin.

Interes fiskalny przeważył troskę o swoich obywateli, do jakiej zobowiązane jest każde państwo.

To, niestety, nie dziwi.
Jedną z przyczyn jest dług publiczny, którego obsługa jest wyższa, niż przychody z prywatyzacji!

W połowie 2010 r. dług publiczny w Polsce wynosił 721 mld zł (PLN), w 2012 r. – 840,5 mld, w 2013 – 899,5 mld zł. A na 2017 szacuje się wzrost do 1 046,6 mld zł. W czerwcu 2013 roku 69,4 % długu zaciągnięte było w PLN (występuje spadek w ostatnich latach), 21,2 % w euro (EUR) (rośnie w ostatnich latach) i innych walutach 9,4 %. Zgodnie z prawidłowościami charakterystycznymi dla globalizacji, rósł w Polsce udział rezydentów zagranicznych, czyli osób fizycznych i prawnych zdolnych do zaciągania zobowiązań i nabywania praw, w długu skarbu państwa: w 2005 roku wynosił on 42,9 %, w 2010 roku 44,6 %, a w 2012 już 54,4 % długu skarbu państwa. Dochody budżetu państwa z podatku dochodowego od osób prawnych w 2012 roku wyniosły ponad 25 mld zł, a dochody z podatku dochodowego od osób fizycznych na prawie 40 mld zł. Oznacza to, że całe wpływy państwa z podatku dochodowego wydawane są na obsługę długu publicznego, czyli na zaspokojenie roszczeń nielicznej oligarchii, która wcześniej udzieliła pożyczki dla państwa na pokrycie deficytu budżetowego.
Dla uzmysłowienia sobie znaczenia i funkcji długu publicznego możemy jeszcze podać, że dochody z prywatyzacji za trzy lata, tj. 2007-2009, wyniosły 31,2 mld złotych, za rekordowy 2010 ponad 22 mld zł. Dochody z prywatyzacji są znacznie niższe, niż koszty obsługi długu publicznego (…)
(Globalizacja a dług publiczny, dr Edward Karolczuk)

To oznacza, że Polska znajduje się w miejscu, w którym zaczyna narastać lawinowo wywłaszczanie społeczeństwa z jego własności (dawna własność społeczna), zwanego eufemistycznie prywatyzowaniem majątku narodowego.
Tymczasem w nieco dłuższej perspektywie widać, że jest to zachowanie typowe dla alkoholika, który wyprzedaje za bezcen różne domowe sprzęty tylko po to, by jeszcze przez chwilę pozostać na rauszu.

Druga, kto wie, czy nie ważniejsza, to… ambicja pojedynczego człowieka.

5364550-premier-donald-tusk-900-600Donalda Tuska.

Jakoś wszystkim uleciało z pamięci, że niespełna dwa lata temu przez polskie media przemknęła ta oto informacja:

Prawa i przywilej socjalne miliona Polaków na Wyspach Brytyjskich – za taką cenę Donald Tusk kupił swoje stanowisko w Unii? David Cameron poparł kandydaturę polskiego premiera na szefa Rady Europejskiej w zamian za układ, na którym ucierpią mieszkający na Wyspach Polacy

Brytyjskie media donoszą, że pomiędzy Donaldem Tuskiem a Davidem Cameronem doszło do swoistego „dealu”. Układ polegać ma na tym, że Cameron poparł kandydaturę Tuska w zamian za jego zgodę na obcięcie przywilejów socjalnych emigrantów z innych krajów Unii, którzy przyjeżdżają na Wyspy. Dotyczy to głownie Polaków, których na Wyspach Brytyjskich jest blisko milion!
– Polski premier, to sprawa zasadnicza, zapowiedział, że poprze plany Camerona wprowadzenia nowych ograniczeń do zabezpieczeń socjalnych wypłacanych imigrantom z innych krajów UE” – pisze „Daily Telegraph”, na który powołuje się „Rzeczpospolita”.
camW podobnym tonie wypowiada się także „Guardian”: – Tusk, który rozmawiał przez telefon z Cameronem w zeszłym tygodniu, podkreślił poparcie dla dwóch kluczowych postulatów premiera w nadchodzących negocjacjach z UE: nadużywania przywilejów socjalnych oraz ograniczenia prawa do przemieszczania się osób, choć Cameron przyznał, że to ostatnie będzie dotyczyło przyszłych krajów członkowskich Unii.
Wygląda więc na to, że Tusk sprzedał interesy miliona Polaków na Wyspach! Cameronowi chodzi bowiem m.in. o to, by skrócić do sześciu miesięcy okres wypłat imigrantom zasiłków dla bezrobotnych i ograniczyć dodatkowe przywileje socjalne, takie jak dopłaty do mieszkań socjalnych i subwencje na dzieci.
A jeszcze niedawno premier Polski stawał w obronie naszych rodaków na Wyspach, na wieść o tym, że Cameron chce odebrać im przywileje socjalne.
http://www.fakt.pl/polityka/tusk-sprzedal-polskich-emigrantow-za-unijne-stanowisko,artykuly,485861.html

Ciut wcześniej Anna Wiejak ostrzegała:

Donald Tusk, w zamian za fotel przewodniczącego Rady Europejskiej, zobowiązał się do wprowadzenia kolejnych ograniczeń limitów na świadczenia socjalne dla imigrantów. Oznacza to, że Polacy pracujący zagranicą utracą część praw, na które sami zapracowali uczciwą i rzetelną pracą. O układzie między Tuskiem a Davidem Cameronem poinformował „Sunday Telegraph”.

Wprowadzenia nowych limitów domagała się Wielka Brytania, niemniej jednak stracą na tym _11david_cameronPolacy pracujący we wszystkich krajach Unii Europejskiej. – Jeżeli za tę cenę mamy uzyskiwać prestiżowe przyjemności, to nie wiem, czy jest to cena warta zapłacenia – podsumował doniesienia brytyjskiej gazety Zbigniew Ziobro (SP). Zwrócił przy tym uwagę, że kancelaria premiera nie opublikowała żadnego dementi w tej sprawie, co jest równoznaczne z tym, iż wspomniane doniesienia są zgodne ze stanem faktycznym.
http://www.prawy.pl/z-kraju/6849-brytyjczycy-ostrzegaja-uklad-tusk-cameron-uderzy-w-polakow

Tymczasem praktyka uczy, że uzgodnione wg mediów cięcia nie ograniczają się jedynie do świadczeń socjalnych i innych zasiłków.
Generalnie tak istotna dziedzina dla każdego człowieka, jaką jest zabezpieczenie emerytalne, również jest zagrożona.
Ludzie, którzy rzeczywiście w pocie czoła budowali dobrobyt Wielkiej Brytanii, nagle dowiadują się, że ich zatrudnienie było fikcją!
Znane są przypadki, że brytyjski organ rentowo – podatkowy HMRC w korespondencji kierowanej do polskiego ZUS zaprzecza funkcjonowaniu firmy na rynku brytyjskim, co jednoznacznie przesądza, że osoby w niej zatrudnione były jedynie fikcyjnie, zaś w korespondencji do właściciela tej samej firmy stwierdza, że nie ma zastrzeżeń co do jego funkcjonowania na rynku brytyjskim i prawidłowości rozliczania się z królewskim fiskusem!
Jednak mimo wystosowania tego pisma, które w odpisach krąży już po Polsce, HMRC najwyraźniej nie zamierza sprostować swojego stanowiska, wyrażonego w co najmniej kilkuset innych, kierowanych do ZUS.
Ten natomiast, pomimo istniejących narzędzi (np. decyzja (WE) A-1) nie robi nic, poza ściganiem o zaległe jego zdaniem składki.
Nie wiem, jak jest w przypadku Rumunii czy Bułgarii.
Ale na tle innych krajów Unii „nasz” ZUS stanowi ewenement.
Bo zdaniem ZUS najwyraźniej wszyscy pracujący zagranicą to oszuści.

Polak zrobił swoje…

hqdefault

14.01 2016

c.d.n.