ZUS ledwo kupy się trzyma nawet „wewnętrznie” a co dopiero aby „służyć innym”.

„Jakoś to będzie”, większość ludzi ma taką nadzieję.
Do tej pory hulało, będzie hulać dalej.

Wypłacać to oni będą, ale na nic to nie będzie starczać. Zatem nie kłamią mówąc, że nie zbankrutuje. On już jest bankrutem, ale zdolnym przez kolejne dziesiąt lat do wypłat pieniędzy, które przestaną starczać na utrzymanie się.

ZUS to zwykła piramida finansowa, która z każdym rokiem wraz z przybywaniem ludzi starych a ubywaniem gwałtownym młodych tonie.

Rządy, nie tylko w Polsce, nie wiedzą co z tym zrobić. Dlatego już naście lat temu mówili, nie publicznie, że po prostu to musi się zawalić i wówczas wymyśli się coś nowego.

To jednak nie takie proste.

Wojna wydaje się dużo lepszym rozwiązaniem, ponieważ można powiedzieć „nie mam pana, pani płaszcza i co mi zrobisz”. Chodzi o umowę społeczną, prawa nabyte, które przestaną obowiązywać.
„Siła wyższa” powiedzą. Trzeba było mieć dzieci, powiedzą. Trzeba było więcej czy inaczej, lepiej pracować, powiedzą.

Około 8 mln + ludzi w Polsce pobiera różne świadczenia.
Z nich żyje też wiele firm, usługodawców, gmin, …
A gdzie dzieci w tym, ludzie, którzy nie pracują.

Jak 1/4 ludzi w Polsce realnie pracuje na całą resztę, to i tak jest to niezły wynik.

Bez tych około 20% wspołęczeństwie ludzi reszta „zdechnie z głodu”, jak coś się zawali.

Autor: Diario