Odpowiedź na komentarz Pana inż. Mariana Mroza, zamieszczony pod wczorajszym „listem” do Pana Pawła Kukiza.

Szanowny Panie,
przede wszystkim dziękuję za odpowiedź. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że ktokolwiek z Państwa to przeczyta, a tym bardziej odpowie. dziękuję raz jeszcze. To rzeczywisty dowód na to, że bierzecie pod uwagę każda opinię. Nawet te niekorzystne. Właśnie! Te niekorzystne. I tu mam parę uwag:

Po pierwsze, dlaczego uznał Pan, że jestem przeciwnikiem pana Pawła Kukiza?
Tak odebrałem pierwsze zdania Pańskiej odpowiedzi. Nie, nie jestem. Wręcz przeciwnie. Może dlatego, że tak, jak pan Paweł również znam ulice i podwórka lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a nie tylko zamknięte enklawy „dzieci z Alei Róż”. Wierzę mu, ale to nie zmienia moich obaw. Proszę potraktować mój „list”, jako zbiór ostrzeżeń, które Państwa ruch i pan Paweł osobiście, winien wziąć pod uwagę, jeśli chce realizować swoje postulaty. Proszę zrozumieć, że reprezentujący go posłowie będą musieli zagłosować przeciwko własnym korzyściom. Chciałbym, by byli nimi sami „Kowalscy” z mojego postu. Czy jest Pan w stanie zapewnić, że żaden „Malinowski” nie prześliźnie się przez sito lub że po wyborze nie zmieni się w niego „Kowalski”? Czy jest tego pewien pan Paweł?

Twierdzi Pan, że macie poparcie większości społeczeństwa. Nie wątpię. Chcecie przeprowadzić zmiany w drodze politycznej. Nie wątpię. W takim razie, jak ta większość polityczna zapewni uczciwość posłów wobec własnych wyborców? Każda z partii, która dotąd wygrywała wybory też miała większość, bo na tym polega demokracja. I co? Czy spełnili swoje obietnice? Czy jakiś poseł został odwołany, bo oszukał swój elektorat? Nie! Nie ma takiego mechanizmu w naszym systemie politycznym i praktycznie trudno go znaleźć na świecie.

Mówi Pan o uczciwości. Absolutnie zgadzam się z Panem. Posłowie bezwzględnie muszą być uczciwi. Ale jak to sprawdzić? Na podstawie ich deklaracji? „ja jestem uczciwy i prawy” – każdy kandydat, we wszystkich wyborach składa taką deklarację w kampanii. Ja też jestem uczciwy, a wielu ludzi uważa, że prowadzę jakąś grę i jestem „esbeckim prowokatorem”. Nie umiem udowodnić, że „nie jestem wielbłądem”. Rozumiem zresztą ów pogląd, bo rozumiem konotacje społeczne i skłonność ludzi do zerojedynkowych ocen. Dobrze.

Kandydaci złożą deklarację swojej uczciwości. Złażą piękną przysięgę po wyborze. I co potem? Wszyscy widzimy jak jest i nawet, gdy większość – w co wierzę – wybranych pozostaje uczciwa, to i tak przegrywa z ową sprytniejszą mniejszością. Czy ma Pan świadomość, że to pan Paweł Kukiz poręczy za Państwa kandydatów swoim nazwiskiem? Ja nie chcę, by później tego żałował, bo jest bardzo potrzebny nam wszystkim. Również tym, którzy go nie popierają, ponieważ działalność pana Kukiza zmusza i ich do zwrócenia uwagi oraz potraktowania ludzi podmiotowo. Stąd właśnie wynikają moje obawy.

Dlatego stawiam pytania o mechanizmy kontrolne. Wszystkich zwolenników nie zaprosi Pan do Sejmu, by pilnowali posłów. To zresztą nazywałoby się zupełnie inaczej. Kadencyjność też nie jest rozwiązaniem. Tak więc, raz jeszcze podkreślam, że nie jestem przeciwnikiem pana Pawła Kukiza i doceniam to, co już zrobił. Liczę, a właściwie wierzę, że robi to szczerze i autentycznie. Tak, jak szczera i autentyczna jest jego muzyka (mam nadzieję, że podziela mój zachwyt Led Zeppelin, który najlepiej uczył muzycznej „szczerości” oraz autentyzmu; proszę wybaczyć ten wtręt, ale nie mogłem sobie darować, a nie sądzę bym kiedykolwiek miał okazję rozmowy na ten temat z panem Kukizem).

Po drugie, przeczytałem Pana program, propozycję programu i chociaż nie na wszystkim się znam – jestem humanistą – widzę jedno: jest Pan praktykiem i zna pan problemy zwyczajnych ludzi. Pracował Pan z nimi, a nie siedział w luksusowych gabinetach różnych „centrów i thinktanków”, rozprawiając uczenie o ekonomii w sensie makro, by potem zmęczony pokrzepić się „carpaccio z żubra” i wsiąść do „Jaguara” zadowolony, że znowu podyskutował Pan o społeczeństwie głupim i biednym. Sądzę, że gniótł się Pan w „Maluchu”, na którego zbierał Pan bardzo długo i tak, jak ja zadowalał się kaszanką, bo kartkową szynkę trzeba było zostawić dla dzieci. Przypuszczam też, że i pan Paweł Kukiz też wie o czym piszę.

Proszę wybaczyć mi to ad personam, ale nie umiem i nie chcę dyskutować na temat programu. Nie znam się na wielu rzeczach, które powinny być w nim umieszczone. Zostawiam to fachowcom. Prawdziwym fachowcom. Takim, jak Pan, a nie jak dyżurni telewizyjni eksperci, którzy od ćwierć wieku straszą nas na antenie i potrafią gładko z liberalizmu przechodzić do socjalizmu. I jeszcze jedno przy okazji chcę wyjaśnić: nie uważam, że bogactwo jest złem, a człowiek bogaty jest winien wszystkich grzechów tego świata. Tak myśleć nie można. Ważne jest tylko to w jaki sposób owe bogactwo zostało zdobyte i do czego służy.

Po trzecie, ludzi popierających pana Kukiza łączy część wspólna, jaką jest dobro naszego kraju. Łączy tak rozumiany patriotyzm. To też powoduje, że bardzo przychylnie patrzę na Państwa. Również dlatego, że stanowicie przeciwieństwo ideologii obowiązującej od wielu lat w Polsce i stojącej za wszystkimi patologiami. Nazwałem ją SEM (serwilizm, egoizm, megalomania). Jeśli znajdziecie ludzi, którzy jej nie ulegli i potraficie uchronić ich przed jej wpływem, to pokłonię się pierwszy panu Kukizowi i wszystkim jego ludziom. Cały jednak czas upieram się: już na etapie kampanii wyborczych należy stworzyć mechanizmy kontrolne, które pozwolą na wykonanie przez wybranych kampanijnych obietnic. Nie wiem, jak to zrobić, chociaż rozwiązanie tego problemu wciąż dręczy mnie, gdy myślę o polityce. Nie jest to jednak temat do dyskusji na Facebooku lub innych forach internetowych, ze względu na swoją złożoność i niezwykłą delikatność.

Już na sam koniec, raz jeszcze dziękuję za odpowiedź i proszę wybaczyć, panie Inżynierze, iż moja nie była zgodna z Pana oczekiwaniami. Ja też nie zamierzam kandydować gdziekolwiek i dokądkolwiek, tym bardziej, że byłbym kłopotliwym kandydatem dla każdego środowiska i dla każdej partii. Nie wiem na kogo będę głosował. Życzę jednak panu Kukizowi, by mu się udało i zmienił to, co jest w Polsce złe.

Pozdrawiam serdecznie,

Piotr Wroński

Ps. Znowu jest długo. Wybaczcie.

Piotr Wroński - fot. Julita SzewczykPułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.