Definicja substytucji określająca także synonimicznie zastępczość, albo podstawienie odnosi się do wzajemnej zastępowalności dóbr o podobnych właściwościach; natomiast w odniesieniu do unormowań prawnych oznacza pojęcie ustanowienia dalszego pełnomocnika, dla którego mocodawcą jest już uprzednio ustanowiony pełnomocnik. Działania takiego substytuta wywołują wszystkie skutki prawne odnoszące się do osoby pierwotnego mocodawcy.

Zgodnie z treścią art. 106 K.C.Pełnomocnik może ustanowić dla mocodawcy innych pełnomocników tylko wtedy, gdy umocowanie takie wynika z treści pełnomocnictwa, z ustawy lub ze stosunku prawnego będącego podstawą pełnomocnictwa”. Powyższe kodeksowe unormowanie powoduje ten skutek, że ustanowienie dalszego pełnomocnictwa z pominięciem tej dyspozycji jest ex definitione nieważne. Kodeks nie ogranicza liczby dalszych pełnomocników, w przypadku ustanowienia substytuta, należy kierować się identycznymi przesłankami, jakie obowiązują przy udzielaniu zwykłego pełnomocnictwa. Natomiast odnosząc się do naukowej dziedziny chemii substytucja oznacza reakcję chemiczną polegająca na wymianie jednego lub kilku atomów w cząsteczce związku chemicznego. Niewątpliwie substytucja jest terminem częstokroć w codziennym życiu wykorzystywanym, a zatem pełni wielce użyteczną rolę.

Koherentnie w kontekście przywołanej substytycji odnieśmy się do ważkiej kategorii unormowań dotyczących życia rodzinnego czyli instytucji rodziny zastępczej ujętej treścią art.112 kriop. Rodzina zastępcza; bardzo często blisko spokrewniona z dzieckiem pełni wobec uprawnionego do sprawowania nad nim opieki rolę substytutu tzw. normalnej rodziny. Częstokroć zdarza się, że w substytucyjnej, zastępczej rodzinie dziecko odnajduje zdecydowanie lepsze warunki do jego należnej egzystencji i to nie tylko w kategoriach emocjonalnych, ale także materialnych czy też związanych z niezbędnymi kontaktami z równolatkami. Na tym możemy zaprzestać dalszej dywagacji dotyczącej substytucji.

Przejdźmy zatem do drugiego członu felietonowego tytułu, czyli ersatzu synonimicznie niejednokrotnie, najczęściej kojarzonego z pojęciem surogatu. Nasz ojczysty język należy do kategorii języków niezwykle przebogatych pod względem synonimicznym, czego m.in. exemplum stanowi przywołane słowo erzac. Dostępne słowniki języka polskiego wyliczają aż 21 synonimów słowa erzac. Najczęściej spotykane wyrazy bliskoznaczne odnoszące się słowa ersatz to właśnie przywołany już surogat, a ponadto: plagiat, proteza, imitacja, falsyfikat, klon, podróbka, popłuczyny, namiastka, atrapa, kopia, fałszywka, środek zastępczy etc….

Surogat z łac. surrogare, oznacza możność dokonywania wyboru zastępczo czegoś lub kogoś innego. To synonimicznie osoba, bądź rzecz o charakterze zastępczym, używana jako namiastka, innej osoby lub rzeczy. Surogatem pojęcia matka jest także np. matka chrzestna, czy też matka mleczna karmiąca własną piersią nieswoje dziecko. Powszechne w życiu codziennym funkcjonowanie tychże pojęć po prostu „uprzedmiotnikowuje” takowe matki, jednak absolutnie autentyczną matkę 100% nie mogąc w całej rozciągłości rzeczywiście zastąpić.

W kategorii ersatzu (surogatu) dotyczącego prozaicznych rzeczy przywołajmy symptomatyczny, zapadły w pamięć roczników o numerach PESEL wywodzących się z drugiej połowy XX w. surogat prawdziwej kawy w postaci palonej kawy zbożowej, z cykorii (sic !!) względnie słynnej kawy rozpuszczalnej w proszku pt. INKA. W szczególności INKA usiłowała stanowić (oczywiście w rzeczy samej nieudolnie) ponoć rzekomo niczym nie różniący się surogat prawdziwej brazylijskiej kawy oferowanej w PEWEXACH produkcji znanych kapitalistycznych, choć wrażych jednakże socjalizmowi firm.

Motoryzacyjnym ersatzem (surogatem), aczkolwiek z oczywistego braku tzw. laku był w latach 70-tych i 80-tych XX w. enerdowski produkt pt. TRABANT zwany mydelniczką mający jako samochód dla pracującego ludu miast i wsi demokracji ludowej (funkcjonującego pod butem Kremla) stanowić równoważnik wrażego, rewizjonistycznego, zachodnioniemieckiego imperializma samochodu marki VOLKSWAGEN. Po prostu należy zasadnie skonstatować absolutnie niepodważalną konstatację: każdy posiada to na co zasługuje …… bez dalszego zbytecznego komentarza.

Wielce negatywną człeczą przywarą jest nie tylko wielekroć fakt w jego żywocie haniebnego sprzeniewierzenia się podstawowym, czyli fundamentalnym, ujętych dekalogicznie zasadom aksjologicznym, aleć takoż podpowiadanym przez własne sumienie regułom postepowania. Rzecz jasna i należy to z całą mocą podkreślić, że jeżeli takowe sumienie się posiada, jak również, że nie uległo ono dewianckiej interferencji. Częstokroć w takimże to zakresie można dojść do zdecydowanie ambiwalentnych konstatacji. W sposób całkowicie woluntarystyczny możemy zatem tworzyć tzw. pomieszanie z poplątaniem naprzemiennie ustalając swoistą destynację, czyli uznając dewiację za formułę uprzywilejowaną nad dotychczas powszechnie akceptowalną formułę obowiązującą człeczą większość aksjologii.

Postarajmy się zatem odnosząc się do poruszonego felietonem meritum problematyki; w miarę obiektywnie, a absolutnie nie subiektywnie zdefiniować funkcjonujące w naszej otaczającej nas co dzień przestrzeni kwestie odnoszące się do rzeczy i osób wobec których winniśmy zająć adekwatne stanowisko.

Czy potraficie rzeczowo, obiektywnie odnieść się do faktu, że od 31 lat pewien hucwowatowy, milicjanierski, esbecki pomiot żyjący jak paczek w maśle z dorocznie składanych frajerskich datków nadal w bezczelny sposób żerując na ludzkiej charytatywności będzie po prostu jak to określała Monisia Rosa robić z Was nadal w ciula ???

Kontynuacją takiegoż to postawionego zasadnego zapytanka będzie naturalnie rzecz biorąc chęć uzyskania rzeczowej, niepodważalnej odpowiedzi na kwestie odnoszące się do wypowiedzi Hyrzego Ruja w sprawach przez niego wypowiadanych dotyczących m.in. niepodnoszenia wieku emerytalnego, podatków, występowania (lub nie występowania) w Odrze rtęci, czy też aborcyjnych, pedalskich związków. Chcecie to macie : skumbrie w tomacie to jakże trafne spostrzeżenie K.I. Gałczyńskiego. Wielce ostatnio eksponowany; ponoć ekonomiczny ekspert o nadobnej mongolskiej facjacie B. Grabowski, ewidentny zwolennik polszewickich przeobrażeń gospodarczych z całą mocą podkreśla fakt konieczności likwidacji społecznych przywilejów typu 500+ oraz konieczności podniesienia wieku emerytalnego, czego ongiś dokonał Hyrzy Ruj przed utratą władzy. Jego wypowiedź i inszych pełowieckich tuzów zaświadcza w sposób ewidentnie wyrazisty, że tego typu kreatury w pełni wypełniają znamiona definicji o funkcjonującym w szeregach PEDOFILII OBYWATELSKIEJ ersatzu obywatelskości.

Po raz zatem n-ty należy felietonowo powołać się na biblijne niezwykle trafne sformułowania:

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? (Łk 6,43-46).

Nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień rzucone. A więc: poznacie ich po owocach”(Mt 7, 17-20).

Dążąc do uniknięcia absolutnie niepotrzebnej jednoznaczności w niniejszym felietonie jego autor zwraca się z takową pewną nieśmiałością (jak ongiś w pewnej reklamie o podpaskach) o przeprowadzenie we wnutreniu P.T. Czytelników autentycznego rozdziału pomiędzy subiektywnymi, politycznymi wyborami konkretnych opcji politycznych, a jednoznaczną wymową rzeczywistości. To trudne zadanie, aleć nie niewykonalne!! Pomocnym w takowym autentycznym rozumowaniu i pojmowaniu rzeczywistości jest po prostu lektura codziennych łgarstw i wszelakich bezeceństw prezentowana m.in. przez takowych orędowników najdoskonalszej prawdy; komplementarnie wszechświat ogarniającej jak np. PINOKIO DONALDINO alboć jego przydupasy czyli RADEK ZDRADEK lub NITRASIK KUTASIK.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

1.02 2023