SĄD MIAŻDŻY APELACJĘ JAKIMOWICZA PODKREŚLA DZIENNIKARSKĄ RZETELNOŚĆ I MÓWI: Pan Krysiak nikogo nie znieważył i nie zniesławił.
Sędzia Sądu Okręgowego Grzegorz Fidrysiak rozpatrywał dziś apelację złożoną przez Jarosława Jakimowicza. Sprawa dotyczy publikacji Piotr Krysiaka, który opublikował artykuł pod tytułem „Gwiazdor TVP gwałcicielem?” na początku 2021 roku.
Na rozprawie nie pojawił się ani Jarosław Jakimowicz, ani jego pełnomocnik. Wyrok zapadł błyskawicznie. Sędzia z pamięci cytował niektóre fragmenty akt.
Fragment wyroku i uzasadnienia sędziego Grzegorza Fidrysiaka:
Nie sposób w niniejszej sprawie dopatrzyć się nierzetelności po stronie pana Krysiak. Napisał tak Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy również też tak uważa po analizie dowodów, które w niniejszej sprawie zostały przeprowadzone.
Pierwsza rzecz: nie pada w tym tekście imię ani nazwisko oskarżyciela prywatnego. Okoliczność, że ktoś, gdzieś tam zrobił jakiś program, gdzie był wizerunek oskarżyciela prywatnego nie oznacza, że pan Krysiak ma za to ponosić odpowiedzialność, bo przecież pan Krysiak tego programu nie realizował.
Druga rzecz: cały ten tekst trzeba przeczytać od A do Z, tak jak każdy inny. Ten tekst jest stosunkowo długi jak na post i dokładny. W tej publikacji pan Krysiak opisuje nie tylko samo zdarzenie, ale pan od początku opisuje swoją drogę, którą pan przeszedł jako dziennikarz do tego. Tam już jest podane źródło, wiadomo, że dziennikarz jest zobowiązany chronić swoje źródło. Te wiadomości, które przekazał dziennikarz zostały zweryfikowane, tzn nie co do joty, ale umówmy się, że nie na tym rola dziennikarza polega, ale m.in. pan zwrócił się do pani prokurator, do rzecznika Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która potwierdziła, że jest takie postępowanie, że jest ono zawieszone, że pokrzywdzona przebywa na terenie Anglii. To wszystko się zgadza.
Trzecia rzecz: Pan jako dziennikarz zadzwonił do Pana Jakimowicza. To jest rzecz bardzo istotna i wartościowa. Pan Jakimowicz po kilku zdaniach rzucił słuchawkę i nie chciał rozmawiać. Nie można powiedzieć, że nie ma tutaj zachowanej rzetelności dziennikarskiej. W przekonaniu sądu nie można tak twierdzić a apelacja tak twierdzi. Pan Krysiak nie znieważył nikogo i nie zniesławił swoim artykułem. Sąd Okręgowy to orzekł i to potwierdza. I raz jeszcze to podkreślam, że okoliczności na które zwracał uwagę pełnomocnik oskarżyciela, że zaczepiano go na ulicach i dopytywano o to zajście, to są rzeczy, które miałyby znaczenie gdybyśmy mieli sprawcę występku a my nie mamy sprawcy występku. Nie mamy. To co pan Krysiak napisał mieściło się w ramach pańskiej opinii, opisanej na podstawie konkretu a nie czegoś wymyślonego. I strona przeciwna tej nieprawdziwości nie wykazała.
I ostatnia kwestia. Sąd rozkłada ręce na to, co się zdarzyło pierwszy raz od 30 lat orzekania sądu. Sąd zwrócił się do prokuratora rejonowego w Łukowie o przesłanie akt śledztwa. Prokurator rejonowy potraktował sąd jak osobę prywatną. Prokurator powołała się na artykuł, z którego wynika, że stronom bądź innym osobom nie udostępnia się akt sprawy. Proszę państwa to jest poza prawem. Sąd Okręgowy nie jest absolutnie żadną stroną postępowania. Żaden sąd. Nie ma w Polsce przepisów prawa, nie wynika to z przepisów kodeksu postępowania karnego, gdzie jeden organ mógłby odmówić w tym prokurator mógłby odmówić sądowi przesłania akt. Nie ma takiego przepisu. A tak się zadziało w tej sprawie. Sąd Okręgowy z urzędu chciał zapoznać się z tym aktami żeby postawić kropkę nad i. Sąd powiadomił prokuratora nadrzędnego, że potrzebuje akta dla siebie i nie udostępni ich żadnej ze stron. Odpowiedź brzmiała nie. Sąd nie znajduje żadnego oparcia w przepisach do takich decyzji.
Apelacja pełnomocnika oskarżyciela prywatnego nie zasługiwała na uwzględnienie. Sąd Okręgowy uznał, że nie zawiera ona żadnego argumentu, który byłby przekonywujący i prowadził do tego, aby Sąd Okręgowy musiał ingerować w treść wydanego wyroku w I instancji.
Dwie techniczne uwagi w stosunku do strony przeciwnej, której tutaj nie ma. Gdyby oskarżyciel prywatny sam pisał apelację, to Sąd Okręgowy by o tym nie mówił, ale ponieważ korzystał z fachowca i ten zarzut, który w tym prywatnym akcie oskarżenia został Panu Krysiakowi postawiony jest zarzutem, z którego w zasadzie dowiadujemy się tylko jednej merytorycznej rzeczy a mianowicie znamy datę artykułu. Sam zarzut absolutnie nie opisuje nam na czym pana zachowanie przestępcze miałoby polegać. Nie opisuje. Pan mecenas tylko przepisuje treść art. 212kk., który mówi, że zniesławił, ale nie pisze w jaki sposób, w jakich słowach itd, itd. Odsyła nas do lektury postu opublikowanego w internecie. To już jest wada, która nie dyskwalifikuje, bo sąd jest władny to naprawić, niemniej jednak mówię tylko o stronie czysto technicznej.
Poza tym sama apelacja nie stawia zarzutu tylko pyta sąd, pan mecenas pyta. To też jest dosyć dalekie od profesjonalnego składania środka odwoławczego.
Sąd obciążył oskarżyciela kwotą 200 zł kosztów sądowych. Wyrok sądu i uzasadnienie są jawne.
WYROK JEST PRAWOMOCNYmm
Zostaw komentarz