I takie przebudzenie odbywa się regularnie gdy odkrywa niezrozumiałe dlań poparcie dla Tuska czy opozycji. Razu pewnego padły słowa o abstrakcyjnej rzeczywistości.
A teraz trochę o niej, czyli krótka historia niedocenianej przez PIS oraz resztę (umownie zwanej) Prawej Strony w/w „abstrakcyjnej rzeczywistości„.
Sto lat temu szary człowiek czerpał wiedzę o świecie z tego co sam zobaczył lub usłyszał. Były też gazety i obwieszczenia. Wszystko można jednak było omówić w gronie rodziny czy znajomych.
Przed wojną pojawiło się radio. Wówczas dla klasy średniej.
W czasach PRL radio trafiło „pod strzechy„, pojawiła się masowa czarno-biała telewizja. Jeden program. Wszystko toporne i kontrolowane przez partię.
Cytując Jacka Kleyffa:
Patrzy prawy obywatel, dzień po dniu za dniem godzina.
A z nim razem na kanapie relaksuje się rodzina.
Z telewizji jego matka, z gazet dzieci do zrobienia,
żona jakby trochę z radia a on cały z obwieszczenia.
No ale był wentyl bezpieczeństwa w postaci Wolnej Europy czy Głosu Ameryki i dowcipów politycznych.
Wiek XXI wszystko przewartościował.
Najpierw powszechnie dostępne sieci kablowe, następnie Internet.
Informacje o Świecie trafiają do nas poprzez media elektroniczne. W dodatku ładnie i kolorowo podane.
Co robią ludzie w drodze do pracy? Przeglądają smartfony. Co robią po pracy: włączają telewizor lub siadają do Facebooka. W pracy też zresztą.
Wąska grupa zarządzająca mediami decyduje za nas co mamy wiedzieć i jak interpretować. A po czyjej stronie jest większość mediów?
Platon (IV wiek p.n.e.) uknuł przypowieść o niewolnikach w jaskini. Przez otwór wpada światło z zewnątrz. Niewolnicy obserwują na ścianie cienie prawdziwego Świata i próbują odgadnąć co się naprawdę dzieje. Alegoria do naszych możliwości poznania.
W tamtych czasach media w naszym rozumieniu nie istniały.
A teraz wyobraźmy sobie iż kontury prawdziwego Świata zastępuje inscenizowany teatrzyk cieni.
Tu dochodzimy do istoty sprawy.
Bo czym innym jest TVN czy duże serwisy Internetowe? Mniejsze też choć ich możliwości są skromne.

Teza iż TVN kłamie jest bardzo nieprecyzyjna. Kłamstwo można zdemaskować.
Jest natomiast coś takiego jak przekaz perswazyjny zwany również komunikacją perswazyjną z angielskiego persuasive communication.
Polega to na takim przedstawieniu faktów aby odbiorca od razu przyjął interpretację taką jaką chce nadawca. Trochę wyższa szkoła jazdy niż toporna propaganda i przemilczanie. Choć technika „mokrego koca” też jest w polskich mediach stosowana.

„Mokry koc” oznacza całkowite przemilczenie tematu. Do opinii publicznej nie może się dostać nic, nawet opinia krytyczna. Przykładem „mokrego koca” jest rozwój Estonii. Co poniektórzy zdają sobie sprawę iż ta była, biedna republika sowiecka wyrosła nie tylko na najbardziej rozwinięty kraj pokomunistyczny ale też na czołowego w regionie dostawcę wysokich technologii z informatyką włącznie.
Natomiast mało kto wie jak to osiągnęli. Mało kto kojarzy też kim jest Mart Laar.
No bo nie macie tego kojarzyć. Jasne?
Mokrym kocem przykryto też temat memetyki i pojęcie memów. Książka „Wirus Umysłu” przykryta zasłoną milczenia i wycofana z bibliotek publicznych. Dostępna tylko dla wybranych. Na przykład Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Ale wiemy, że to jaczejka i kuźnia kadr.
Jeśli by ktoś pytał dlaczego? Odpowiem: jest to model społecznego rozprzestrzeniania się informacji. Przepisy na skuteczny marketing wirusowy zarówno komercyjny jak i ideologiczny. Na tym modelu zbudowała potęgę rynkową firma Microsoft. Bo przecież nie na jakości… Pisałem o tym na NowyEkran.pl.
Gdzie są profesjonaliści od wojny psychologicznej z czasów PRL i Układu Warszawskiego. Nie mówcie mi iż przemienili się w grzecznych subiektów względnie sympatycznych emerytów wyprowadzających pieska do parku. Nie uwierzę.

Sięgam pamięcią do wyborów z września 2001 roku.
Zółto-zielona witryna internetowa PIS kojarzyła się raczej z hurtownią bananów niż partią polityczną. Zrobiona trochę po amatorsku.
Ale było tam forum. O ile pamiętam napisane z użyciem jakiegoś egzotycznego pakietu programowania gdyż były to czasy pionierskich skryptów jeszcze zanim pojawił się PHP czy WordPress.
Wokół forum zaczęła gromadzić się całkiem pokaźna, jak na owe czasy, grupa komentatorów. Dyskusje bywały emocjonalne ale jeszcze bez hejtu. Była na to ogromna potrzeba społeczna. Portale typu Twitter czy Facebook jeszcze nie zaistniały.
Co zrobił PIS?
Pod pretekstem ciszy wyborczej forum wyłączono a następnie odcięto od strony głównej. I tu wyczuwam opór admina gdyż „podziemne” forum nadal działało pomimo braku linku. Po prostu dyskutanci zapamiętali adres URL do skryptu, wchodzili niejako bokiem.
Po jakimś czasie decydenci chyba się zorientowali i skrypt forum został naprawdę zlikwidowany. Jądro krystalizacji wokół którego gromadził się dość interesujący elektorat. Szansa została zmarnowana.
I tak było przez następne lata…
Mówiąc o obecności PIS w Internecie można by przetrawestować znane słowa ministra Sienkiewicza iż „istniał tylko teoretycznie” oraz dodać wymienione przez niego trzy punkty „… i kamieni kupa„.
To co widzimy to amatorski ruch oddolny. Zaangażowany lecz słabo skoordynowany.
Oczywiście nie próżnowała strona przeciwna. Z blogerem MatkaKurka w poprzedniej jego inkarnacji. Później obleźli niczym mrówki media społecznościowe z Facebookiem na czele. Czemu zresztą sprzyja polska redakcja, jednoznacznie lewicowo-liberalna.

Długo można by uszczegóławiać temat ale na dziś zakończę. Choć pewnie jeszcze wrócę.
Toczy się w Polsce psychologiczna wojna domowa. Nie tyle o dusze co o zawartość i stan umysłów. W tym aspekcie użyję paraleli: PIS to pospolite ruszenie uzbrojone w łuki tudzież karabiny skałkowe, strona przeciwna wjeżdża pociągiem pancernym, na którym stoją kulomioty.
Co zrobił PIS? Schował głowę w piasek i udając, że tematu nie ma. Walkower.
Czy powstała choćby inicjatywa monitorowania manipulacji medialnej? Nie słyszałem.
Co jakiś czas budzi się „z ręką w nocniku” zdziwiony skalą poparcia dla opozycji czy wynikiem sondaży. Brak refleksji.
Zostaw komentarz