W tym roku tj. 2024-tym minęło 55 lat od ukończenia Szkoły Podstawowej. Wiele moich koleżanek i kolegów już odeszło. Taka jest kolej naszego życia. Dlatego warto przypomnieć i przekazać niektóre wspomnienia młodym pokoleniom o życiu w Naszej Małej Ojczyźnie w Wadowicach.

Połowa lat 50-tych i lata 60-te ubiegłego wieku były latami mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Wiele wydarzeń z tego okresu utkwiło mi w pamięci i warto je opisać oraz przypomnieć nie tylko moim rówieśnikom, których ubywa, ale przede wszystkim naszej młodzieży. Pierwszą część tych wspomnień opisałem w tekście pt. Nowa garść wspomnień z młodości w Wadowicach – https://pressmania.pl/andrzej-kotowiecki-nowa-garsc-wspomnien-z-mlodosci-w-wadowicach/?fbclid=IwY2xjawES17JleHRuA2FlbQIxMAABHRfHuTKfK9a6zE-rbg_BNWh_xSYhl_PeaURfPc5QKhjlp7f6wMQtuSWZUQ_aem_TKkLpUiMjwkHQ_Q4ndPlyw

Na wstępie pragnę podkreślić, że na bazie ówczesnego Sokoła w roku 1950-tym utworzono Powiatowy Dom Kultury. Prace remontowo adaptacyjne trwały do 1956 r. Początkowo kierownikiem był Mieczysław Putek . Potem funkcje powierzono majorowi WP w stanie spoczynku Janowi Kaczmarskiemu. (to info mam od byłego dyr. PDK p. mgr Stanisława Czechowicza, któremu bardzo dziękuje)

Dlaczego piszę o PDK? Ponieważ kiedyś w małych miastach powiatowych takich jak Wadowice i nie tylko, to właśnie tylko wokół Domu Kultury a także kina toczyło się życie kulturalne i towarzyskie. Jednym z pierwszych wielkich wydarzeń z tego okresu była w dniach 9 do 22 listopada 1960 roku w Powiatowym Domu Kultury w Wadowicach –  „Pierwsza Wystawa Sztuki Ludowej Powiatu Wadowickiego”.  Przypomniał mi o niej mgr Zbigniew Jurczak wieloletni Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej (https://wck.wadowice.pl/zbigniew-jurczak/ ), Wystawa ta była plonem pionierskiej pracy zespołu etnografów i aktywu powiatu wadowickiego. Uroczystego otwarcia wystawy dokonał Przewodniczący Towarzystwa Miłośników Ludowej Kultury i Sztuki Góralskiej Franciszek Grzesło, który wyraził życzenie, by wspomniana uroczystość stałą się zalążkiem przyszłego Muzeum Ziemi Wadowickiej. Po przeszło dwutygodniowej pracy w terenie zebrano 215 ciekawych eksponatów z całego powiatu. Niestety na muzeum Wadowice musiały jednak poczekać jeszcze ponad 30 lat.  

Wystawa ta była nie tylko wielkim wydarzeniem powiatowym. Obejrzało ją prawdopodobnie pomiędzy 2 a 3 tysiące osób a może i więcej, Nawet, aby obejrzeć tę wystawę przyjeżdżały całe grupy z sąsiednich powiatów. Pragnę w tym miejscu nadmienić, że na ten temat przygotowuję artykuł do Przeglądu Historyczno-Kulturalnego „Wadoviana” wydawanym przez Wadowickie Centrum Kultury w Wadowicach. Jednocześnie dziękuje mgr Zbigniewowi Jurczakowi za udostępnienie materiałów.

Na początku lat 60-tych było też w Wadowicach godne wydarzenie o skali międzynarodowej. Z tego co sobie przypominam, ponieważ jak dotychczas nie znalazłem dokumentacji o tym wydarzeniu, to właśnie w 1962 roku w Powiatowym Domu Kultury odbyły się obrady a w zasadzie  Sesja wyjazdowa odbywającego się wtedy po raz pierwszy w Polsce i Europie Wschodniej bardzo ważnego spotkania i to międzynarodowego. Były to o ile pamiętam obrady UNICEF  czyli Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci. Dla przypomnienia warto wiedzieć, że początki UNICEF sięgają 1943 roku. Alianci przewidując zniszczenia wojenne powołali do życia UNRRA (Organizację Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy). Po II Wojnie Światowej rząd Stanów Zjednoczonych wycofał się z pomocy dla krajów bloku wschodniego. Potrzebna była organizacja, która zajęłaby się pomocą dzieciom niezależnie od miejsca, w którym przyszły na świat. Postulat ten, wysunięty przez Ludwika Rajchmana, polskiego delegata na posiedzeniu UNRRA w 1946 roku, posłużył za podstawę do powołania UNICEF. (https://unicef.pl/co-robimy/aktualnosci/wiadomosci/70-lat-unicef-historia-z-polska-w-tle )

Współorganizatorem tego wydarzenia była Szkoła Rolnicza w Radoczy której dyrektorem  był wtedy p. Franciszek Gąsiorek, Osobiście słyszałem, jak kilka razy o tym wspominał i opowiadał. Pamiętam też dokładnie ten dzień i to wydarzenie, miałem wtedy 8 lat kiedy z kolegami stałem w małym tłumie ciekawskich przed Domem Kultury. PDK był udekorowany flagami różnych państw. Większość tych flag zobaczyłem po raz pierwszy w swoim życiu ponieważ były to flagi państw, które dopiero co odzyskały niepodległość. Przecież jak pamiętamy rok 1960 był rokiem dekolonizacji, czyli 2 lata wcześniej.  Pierwszy raz też w swoim życiu zobaczyłem ludzi z Afryki, Azji i Ameryki Południowej w jednym miejscu. Zobaczyłem ich odmienność. Pamiętam, że niektórzy delegaci z Afryki byli w swoich kolorowych strojach regionalnych podchodzili  do zgromadzonego niewielkiego tłumu po drugiej stronie ulicy. W szczególności do nas do dzieci. Rozmawiali z nami poprzez tłumaczy. A co było najlepsze pozwalali śmiejąc się dotykać swoich kolorowych rąk, żartując, że widzimy pierwszy raz w życiu człowieka urodzonego w Afryce. (Poszukuję zdjęć i więcej informacji oraz ew. materiałów na ten temat). 

Jeżeli chodzi o dyrektora PDK  Jana Kaczmarskiego to pochodził on z Warszawy. Był dobrym gospodarzem i dobrym człowiekiem. Pamiętam jak przyjeżdżały wtedy do Wadowic na występy różne zespoły młodzieżowe, to jak sala była wypełniona, a zawsze była, wpuszczał naszą wadowicką młodzież bez biletów na tzw. miejsca stojące. W tym okresie były znane m.in. zespoły: Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, Skaldowie, Czerwone Gitary, Trubadurzy. Niestety p. Jan Kaczmarski zmarł młodo na zawał serca.

Miło wspominam  jak w  Powiatowym Domu Kultury w Wadowicach deklamowałem wiersze a także już w wieku 6-ciu lat byłem wytypowany do wręczania kwiatów różnym występującym na scenie teatralnym artystom, co było dla mnie bardzo podniosłe. Było to zasługą p. Wójcikowej, która działając społecznie przy Spółdzielni Wielobranżowej uczyła mnie deklamowania wierszy. Organizowała też wycieczki po okolicy dla dzieci spędzających wakacje w Wadowicach. Jednocześnie uczęszczałem również wtedy na nieodpłatne kursy nauki gry na fortepianie. Swoje aktorskie występy rozpoczynałem jako dziecko w Teatrzyku Lalkowym prowadzonym przez p. Wójcikową a później już w szkole podstawowej w zajęciach prowadzonych przez p. Janinę Filipek. 

Wadowice nie były bardzo dotkliwie zniszczone w czasie działań wojennych w latach 1939-1945. Pamiętam jednak ruiny niektórych budynków, które były jeszcze widoczne w moich latach dziecięcych i młodości w szczególności np. fundamenty zniszczonego budynku na ul. Zatorskiej obok późniejszego budynku „Wadom”. A jeszcze i do dzisiaj są widoczne w murach budynku przy ul. Sienkiewicza dziury po pociskach. Jest to budynek obok Rolniczego Domu Towarowego. Mam nawet zdjęcie na tle tego budynku wykonane w latach 60-tych przez mojego kolegę Kazia Kłobucha mieszkającego wtedy na ul. Krakowskiej. Pozostałości po wojnie były w zasadzie wszędzie. Pamiętam bardzo niebezpieczną sytuację jak na ul. Zegadłowicza odwiedzałem z mamą kuzynostwo mojej mamy (p. Klaczaków), którzy mieli ogród za domem. Obecnie jest tam jeden z bloków Oś. Pod Skarpą. Znaleźliśmy tam z kolegami pocisk moździerzowy. Jeden z kolegów wrzucił go do pobliskiego śmietnika, ale dzięki zdrowemu myśleniu pozostałych, włącznie ze mną, zawiadomiliśmy osoby dorosłe, które powiadomiły odpowiednie służby. Niestety mógł nastąpić wybuch z uwagi na to, że dawniej do betonowych śmietników mieszkańcy wrzucali popiół z pieców domowych, niekiedy jeszcze bardzo gorący. Podobnych znalezisk było więcej. Pamiętam też „Faburnię” kanał który przecinał łąkę przy Alei prowadzącej do Stacji Kolejowej w Wadowicach. Znajdował się on pomiędzy Aleją prowadzącą do Dworca Kolejowego obok Osiedlem XX-lecia a zapleczem Fabryki „Mafo”. Był to kanał ściekowy o gęstej konsystencji czarnej mazi. Z kanału tego moi starsi koledzy wyławiali wiele części niemieckiego uzbrojenia z okresu II Wojny Światowej.

Często całą grupą chłopców z ul. Krakowskiej i Zatorskiej chodziliśmy na strzelnicę pod „Kopcem” w Jaroszowicach, Strzelnica ta  funkcjonowała już od czasów Austrowęgierskich i służyła 56 Pułkowi Piechoty stacjonującemu w Wadowicach a później po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku 12 Pułkowi Piechoty Ziemi Wadowickiej. Na tej strzelnicy jak nie było ćwiczeń, poszukiwaliśmy pocisków z karabinów, które używaliśmy po obróbce do strzał do łuków. Obróbka polegała na tym, że pociski te wykonane były z metali kolorowych, głównie z mosiądzu, natomiast w środku zawierały warstwę z ołowiu, dlatego trzeba było w ognisku po obróbce cieplnej pozbyć się tego ołowiu. Strzelnica była usytuowana za Collegium Marianum należącym do Pallotynów i przyległym Szpitalem. Okoliczni mieszkańcy jak i mieszkańcy Wadowic przychodzili tutaj na Msze Święte, w szczególności w niedziele. Warto przypomnieć, że Collegium zostało założone w 1909 roku przez ks. Alojzego Majewskiego, który od początku zorganizował tu gimnazjum męskie. Mieściło się tutaj w różnych okresach również gimnazjum, niższe i wyższe seminarium duchowne. Natomiast w okresie II wojny światowej szkoła dla kadetów Luftwaffe. W 1952 r. władze komunistyczne zlikwidowały Collegium Marianum i urządziły w skonfiskowanych budynkach szpital dla chorych na gruźlicę. Dopiero w 1984 roku oddano je definitywnie pallotynom. 

Na tej właśnie strzelnicy mój ojciec był jednym z nielicznych przeszkolonych i zaprzysiężonych na strzelnicy w Jaroszowicach k/Wadowic do używania karabinu przeciwpancernego UR wz.35G  do zwalczania czołgów. Właśnie karabiny te bardzo przydały się w bitwie pod Jordanowem i Wysoką. Gdy wybuchła wojna odbywał zasadniczą służbę wojskową, w momencie jej wybuchu był kapralem 12 PP Ziemi Wadowickiej. W trakcie tej wrześniowej 1939 roku bitwy został ciężko ranny pod Jordanowem. Koledzy uznali go za martwego, ale przeżył. Był w szpitalu w Jordanowie ponieważ chłopi z wioski zabrali go z pola bitwy, następnie Oflag. Później po zwolnieniu z Oflagu w okresie okupacji niemieckiej był w Armii Krajowej dowódcą grupy w obwodzie Wadowice ps. Borsuk a po wojnie miał kłopoty z UB a z nim cała nasza rodzina, ponieważ musieliśmy żyć skromniej, ale za to żyliśmy z  honorem.

Tego typu pociski karabinowe co na tej strzelnicy pod Kopcem wydłubywaliśmy również wraz z kolegami ze starej ogromnej topoli rosnącej za Rzeźnią Miejską nad rzeką Choczenką przy ul. Sienkiewicza. Obecnie na miejscu tych zabudowań i tej topoli jest duży parking miejski. Tam też bawiliśmy się w gry wojenne a także w ogrodzie na pobliskiej parceli p. Westwalewiczów, gdzie znajdował się stary konny wóz dostawczy, który służył nam za dyliżans. Terenem zabaw był też Park Miejski i za parkiem bunkry z czasów wojny. Jeden z nich jest jeszcze widoczny.  

W latach 60-tych nad Wadowicami często latały małe samoloty i  rozrzucały różne propagandowe ulotki. Były wśród nich również ulotki propagujące naukę w różnych szkołach wojskowych. Były też ulotki zachęcające do nauki w  Szkole Lotniczej w Dęblinie. Dlaczego o tym wspominam, ponieważ kilku młodych wadowiczan, zdawało i uczyło się w tego typu szkołach. M.in. absolwentem Szkoły w Dęblinie był też z Wadowic mój kolega Wiesław Koziński, który zasłynął akrobacjami małym samolotem sportowym nad Wadowicami a w szczególności nad Osiedlem XX-lecia, gdzie mieszkał z rodzicami oraz bratem Janem. Akademie wojskowe wykształciły wielu wybitnych polskich specjalistów, niestety w latach 90-tych ub. wieku były one likwidowane. Dodam też, że mój najstarszy brat Edward, studiował w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Był zdolnym i bardzo dobrym lekarzem neurologiem (Wspomnienie o Doktorze Edwardzie Kotowieckim i jego przyczynku do historii lecznictwa w Wadowicach – http://pressmania.pl/wspomnienie-o-doktorze-edwardzie-kotowieckim-i-jego-przyczynku-do-historii-lecznictwa-w-wadowicach/ ) 

Pamiętam jak za zgodą mieszkańców i na zaproszenie kolegów penetrowaliśmy w mieście strychy starych budynków, gdzie można było znaleźć przeróżne pamiątki z okresu obu wojen światowych. Cesarskie Austrowęgierskie orły, guziki, dokumenty, stare monety i banknoty. Już wtedy kolekcjonowałem takie przedmioty.  

Naprzeciwko obecnej restauracji „Czartak” w Gorzeniu Dolnym było kiedyś w latach 60-tych lotnisko dla samolotów sanitarnych. Pamiętam jak jeden z kolegów, którego matka pracowała w szpitalu powiedział, że przyleci „niedługo” samolot sanitarny po chorego (był to podobno ktoś ważny) i będzie wylądować w Czartaku. Natychmiast całą grupą kolegów wyruszyliśmy z Wadowic. Chociaż było to dla nas dosyć daleko, pobiegliśmy, żeby go zobaczyć. Gdy przybyliśmy na miejsce samolot prawie wylądował a po chwili z karetki zabierano na pokład jakąś chorą osobę. Samolot był starego typu tzw. dwupłatowiec popularnie zwany „Kukuruźnik”. Później w miejscu tego polowego lotniska w latach 70-tych było pole biwakowe. Obecnie ten teren kiedyś pomiędzy znajdującymi się tam torami kolejowymi, gdzie był kiedyś też Przystanek Kolejowy „Czartak”, czyli obecnie ścieżką rowerową a drogą do Suchej Beskidzkiej jest zarośnięty oraz zagospodarowany

Wato dodać, że znajdująca się naprzeciwko tego miejsca restauracja „Czartak” należąca do Gminnej Spółdzielni Samopomoc-Chłopskiej w Wadowicach została oddana do użytku w 1970 r.  Na ścianie zewnętrznej restauracji, jak i wewnątrz jest piękna kompozycja ceramiczna autorstwa Bolesława Książek (1911-1994) wybitnego polskiego artysty. Jego prace ozdabiają m.in. ściany Teatru Bagatela i kina Kijów w Krakowie. Inne jego ceramiki wystawiane są w muzeach Krakowa, Gdańska, Warszawy i Wrocławia. Płyty ceramiczne Czartaka powstały w Spółdzielni „Kamionka” w Łysej Górze k/ Tarnowa (Źródło; Spacer śladami PRL w Wadowicach https://www.it.wadowice.pl/post/wadowicenaspacer-czyli-spacer-sladami-prl-w-wadowicach,2890.html )

Niedawno w 2023 roku została zlikwidowana Wadowicka Spółdzielnia Transportu Wiejskiego (WSTW) w Wadowicach. Pamiętam z okresu swojej młodości z przełomu lat 60/70-tych ubiegłego wieku kiedy to młodzi uczniowie ostatnich klas szkoły podstawowej i uczniowie szkół średnich mogli w wakacje pracować i zarabiać na wakacyjne podróże pieniądze przy rozładunku lekkich towarów na Stacji PKP w Wadowicach. Były to prace zlecone przez WSTW. Spółdzielnia miała w swoich działaniach – rozładunek i transport tych towarów. Prezesem Spółdzielni był wtedy ojciec mojego kolegi (Jan Cach mieszkający przy ul. Zatorskiej). Nie oglądałem się na swoich rodziców aby mi finansowali  moje wakacje tylko z kolegami pracowaliśmy zawsze pierwszy miesiąc wakacji, aby następny spędzać za swoje własne zarobione pieniążki. (https://pressmania.pl/wadowicka-spoldzielnia-transportu-wiejskiego-w-wadowicach-zlikwidowana/ )

Wakacje do momentu wyjazdu gdzieś w Polskę np. na tzw. Auto-Stop spędzaliśmy z kolegami nad naszą rzeką Skawą lub chodziliśmy po górskich szlakach Beskidów w tym bardzo często na Leskowiec itp. Natomiast zima w trakcie ferii była również wypełniona zajęciami, oczywiście lodowisko, sanki czy też narty. Te ostatnie nasz kolega szkolny Waldek Kusztal załatwiał ze swoim ojcem, który był oficerem w stopniu majora Wojska Polskiego a jednocześnie kwatermistrzem w jednostce wojskowej w Wadowicach. Chodziliśmy z Waldkiem czasem do jednostki, pamiętam grochówkę wojskową, strzelanie na strzelnicy i zwiedzanie koszar. Mieliśmy tzw. „paczkę” kolegów jak to wtedy nazywano, do której należeli Waldek Kusztal, śp. Mirek Kołodziejczyk, Jurek Krawczyk i ja. Czasem dołączali do nas Zbyszek Kucia i Marek Sikora oraz sporadycznie inni. Na narty chodziliśmy na pagórki ulicą Krasińskiego na tzw. Czumę do ul. Granicznej wzdłuż Ogrodu Daniela i tam uprawialiśmy narciarstwo.

Jedynymi rozrywkami w okresie letnim, którymi fascynowali się wszyscy wtedy w Polsce był Wyścig Pokoju, który obejmował Polskę, Czechosłowację i Niemiecką Republikę Demokratyczną. Oglądałem tę imprezę chyba 2 lub 3 razy na żywo jak kolarze przejeżdżali przez Wadowice. A tak pozostawała telewizja, a w niej seriale Zorro, Bonanza, poniedziałkowy Teatr Telewizji i czasem jakiś dobry film wojenny. Oczywiście do takich rozrywek należało kino „Szarotka”, którego byłem „stałym widzem” (Moje wspomnienia o  kinie „Szarotka” w Wadowicach – https://pressmania.pl/moje-wspomnienia-o-kinie-szarotka-w-wadowicach/  )

Jak już przy Ogrodzie Daniela to tylko wspomnę, że od połowy lat 80-tych ogród ten do którego chodziliśmy w latach 60/70-tych często się bawić i jeść rosnące tam w szczególności jabłka, został przeznaczony na działki ogrodnicze czyli Rodzinne Ogródki Działkowe o nazwie „Ogród Daniela”. Miałem tam działkę w płw. lat 80-tych, lecz z powodu dłuższego wyjazdu poza granicę kraju moja rodzina zwróciła tę działkę Zarządowi. Wtedy też działka ta była w ciekawym miejscu, są tylko 4 takie działki obok siebie. Są one usytuowane w dolinie, przy czym na jednej z nich jest źródełko. Niedawno właśnie dowiedziałem się w jaki sposób powstała ta dolina. Otóż w okresie Austrowęgierskim w tym miejscu pojawiła się przy pracach polowych bardzo płytko pokaźna warstwa węgla. Okoliczna ludność wykorzystywała to pozyskując w ten sposób darmowy węgiel. Powstał szyb-tunel  wydobywczy wcinający się głęboko w skarpę. Władze obawiały się, że może to zakończyć się tragedią i nakazały wojsku wysadzenie tego tunelu. Tak też zrobiono w drugiej płw. XIX wieku. Okazało się że warstwa węglowa sięga aż do końca Choczni. Potwierdziły to zresztą wiercenia geologiczne wykonane w latach 70-tych na terenie powiatu wadowickiego (więcej tutaj – Od Wadowickich ciekawostek geologicznych i paleontologicznych do meteorytów-  http://pressmania.pl/od-wadowickich-ciekawostek-geologicznych-i-paleontologicznych-do-meteorytow/ )

Pod koniec szkoły podstawowej w 1968 roku będąc w 7 klasie byłem wraz z całą klasą na wycieczce w Niemieckim Obozie Zagłady w Auschwitz. Była to wstrząsająca wycieczka, która utkwiła w pamięci na całe życie. Tym bardziej dla mnie, gdyż tutaj w dniu  20 czerwca 1940 roku został zamordowany pod ścianą śmierci w dniu 19 kwietnia 1942 roku, brat mojej mamy Stefan Wilk, nr 1059. Stefan Wilk (ur. 13 lutego 1920 roku) został aresztowany z kilkoma swoimi kolegami w Wadowicach, gdy słuchali radia, które było już wtedy pod koniec 1939 roku zakazane. Następnie był przewieziony do więzienia w Tarnowie skąd w Drugim transporcie trafił do Obozu Zagłady w Auschwitz. Był kolegą szkolnym Karola Wojtyły, razem grali w piłkę nożną. Jego młodszy brat Józef w trakcie okupacji pracował jako pomocnik w Aptece w budynku p. Siłkowskich w Rynku w Wadowicach. W wieku 17 lat zmarł w 1940 roku na zapalenie płuc, był leczony omyłkowo na tyfus. Przeziębił się będąc na nartach w okolicach Wadowic. Również jeden z braci mojego ojca o imieniu Karol został zamordowany przez Niemców w dniu 24 marca 1944 roku. Niestety każda wojna zbiera swoje żniwo, dlatego obyśmy żyli jak najdłużej w pokoju.

Poniżej telegram do mojej babci i dziadka z 21 kwietnia 1942 roku zawiadamiający o śmierci wujka Stefana Wilka, nr obozowy 1059.

Dlatego pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć – W tym roku 2024-tym minęło 55 lat od ukończenia Szkoły Podstawowej. Wiele moich koleżanek i kolegów już odeszło. Taka jest kolej naszego życia. Warto przypomnieć i przekazać niektóre wspomnienia młodym pokoleniom o życiu w Naszej Małej Ojczyźnie w Wadowicach. Dlatego namawiam wadowiczan do pisania swoich wspomnień.

c.d.n.

Artykuły powiązane:

  1. Andrzej Kotowiecki – Nowa garść wspomnień z młodości w Wadowicach – https://pressmania.pl/andrzej-kotowiecki-nowa-garsc-wspomnien-z-mlodosci-w-wadowicach/?fbclid=IwY2xjawES17JleHRuA2FlbQIxMAABHRfHuTKfK9a6zE-rbg_BNWh_xSYhl_PeaURfPc5QKhjlp7f6wMQtuSWZUQ_aem_TKkLpUiMjwkHQ_Q4ndPlyw
  2. Andrzej Kotowiecki – Moje wspomnienia o  kinie „Szarotka” w Wadowicach – https://pressmania.pl/moje-wspomnienia-o-kinie-szarotka-w-wadowicach/ 
  3. Andrzej Kotowiecki – Od Wadowickich ciekawostek geologicznych i paleontologicznych do meteorytów- http://pressmania.pl/od-wadowickich-ciekawostek-geologicznych-i-paleontologicznych-do-meteorytow/
  4. Andrzej Kotowiecki – Od Meteor Crater w USA przez Kanadę do Polski – Meteoryty – http://pressmania.pl/nowa-garsc-wspomnien-andrzeja-kotowieckiego-od-meteor-crater-w-usa-przez-kanade-do-polski-meteoryty/
  5. Andrzej Kotowiecki: Trochę wspomnień emigracyjnych – http://pressmania.pl/andrzej-kotowiecki-troche-wspomnien-emigracyjnych/
  6. Andrzej Kotowiecki: Wizyta Jana Pawła II w Wadowicach w 1979 roku – http://pressmania.pl/andrzej-kotowiecki-wizyta-jana-pawla-ii-w-wadowicach-w-1979-roku/
  7. Andrzej Kotowiecki  – Wspomnienie o Doktorze Edwardzie Kotowieckim i jego przyczynku do historii lecznictwa w Wadowicach – http://pressmania.pl/wspomnienie-o-doktorze-edwardzie-kotowieckim-i-jego-przyczynku-do-historii-lecznictwa-w-wadowicach/
  8. Andrzej Kotowiecki  – Wspomnienia filatelistyczne i krótka historia Koła nr 32 Polskiego Związku Filatelistów w Wadowicach – http://pressmania.pl/wspomnienia-filatelistyczne-i-krotka-historia-kola-nr-32-polskiego-zwiazku-filatelistow-w-wadowicach/
  9. Andrzej Kotowiecki  – Akredytacja prasowa i wspomnienia z czasów pontyfikatu Papieża Polaka Świętego Jana Pawła II Wielkiego – http://pressmania.pl/akredytacja-prasowa-i-wspomnienia-z-czasow-pontyfikatu-papieza-polaka-swietego-jana-pawla-ii-wielkiego/
  10. Andrzej Kotowiecki  – Bogdanowi życiowa pasja pomaga w chorobie – http://pressmania.pl/bogdanowi-zyciowa-pasja-pomaga-w-chorobie/