felieton sportowy

 

Na transfery piłkarzy wyjeżdżających z Polski patrzę nieco subiektywnie pod kątem użyteczności dla reprezentanci Polski.
W dobie dzisiejszych wydarzeń na polskim rynku transferowym przyszło do mnie wspomnienie karier polskich piłkarzy na przestrzeni ostatnich dekad.


Adam Buksa
TheRevsss, CC BY-SA 4.0

Pamiętam transfery z lat 90. np. Romana Dąbrowskiego, zdolnego ofensywnego pomocnika z Ruchu Chorzów zmieniającego klub ale i całe swoje życie. Jadąc do Turcji chyba nie zdawał sobie sprawy, że tak pokocha kraj znad Bosforu. Dąbrowski zadomowił się w tamtejszej lidze i kraju. Pokochali go kibice a działacze traktowali jak „Swojego” – asymilacja spowodował, że Kaan Dobra (już po zmianie danych i wiary) pomimo porządnego warsztatu piłkarskiego był jakby duchem nieobecny w sferach polskiej piłki.

Wieloletni kapitan kadry
Tomasz Wałdoch,foto:Elena Ellenbrock, CC BY-SA 3.0

Natomiast odejścia Romana Koseckiego, Jana Furtoka, Marka Koźmińskiego, Tomasza Wałdocha, Romana Szewczyka, Jerzego Brzęczka, Andrzeja Juskowiaka, Wojciecha Kowalczyka, Jacka Ziobera czy Roberta Warzychy były wartością dodaną dla trenerów naszej kadry. Wyjazdy Krzysztofa Warzychy i Grzegorza Mielcarskiego dla kadry nie przyniosły wartościowego wkładu. Warzycha zrobił spektakularną karierę dzięki swojej świetnej grze w Panathinaikosie ale niestety nie „przełożyło się” to na wyniki osiągane przez popularnego „Gucia” w kadrze. Czołowy napastnik w Polsce Grzegorz Mielcarski przepadł w FC Porto pomimo dobrych epizodów i również nie dodał wartości reprezentacji.

Robert Warzycha
Late1 at English Wikipedia,CC BY-SA 3.0

O karierze Koseckiego wystarczy wspomnieć, że była prowadzona mądrze (podobnie jak Jana Urbana) i błyskotliwie. Inteligencja i talent byłego wiceprezesa PZPN, parlamentarzysty przejawiał się w poświeceniu oraz zaangażowaniu w grę dla Polski. Furtok odchodząc do Bundesligi mógł również przepaść ale zrobił furorę i poradził sobie z ligą. Dzięki pracy i postawie oraz odporności psychicznej – podejrzewam, że dużej pewności siebie tak potrzebnej napastnikowi.
Marek Koźmiński odchodząc do Włoch wykonał ogromny skok i pomimo, że Udinese nie było czołową drużyna Serie A to należy pamiętać na jakim poziomie stała wtedy liga włoska. W latach 90. Serie A była najlepszą ligą na świecie zarówno jeśli chodzi o poziom sportowy i organizacyjny. Racjonalne podejście najzdolniejszego i najlepszego bocznego obrońcy reprezentacji Polski lat 90. jest do dziś godne podziwu. Bez sztabu doradców Koźmiński potrafił kierować swoją karierą i w momencie słabszej dyspozycji starał się grać wybierając słabsze drużyny i inne ligi niż Włoska. Przejście do Brescii, Ancony, Paoku (Grecja) pozwalało świetnemu defensorowi być w rytmie meczowym. Świadczy to o świadomości wpływu gry na formę i karierę piłkarską.

Marek Koźmiński
Ja Fryta from Strzegom, CC BY-SA 2.0

Przykłady pozostałych wymienionych są podobne, na większą lub mniejszą skalę piłkarze podwyższali swój status, umiejętności a co najważniejsze wkład sportowy i promocyjny do reprezentacji Polski.
Stracony kapitał reprezentacyjny jeśli chodzi o sferę transferów stanowią dla mnie odejścia piłkarzy mających potencjał. Jednak niewykorzystany ani indywidualnie ani w grze dla kadry. Transfery, które spowodowały regres a wręcz degradację sportowca.

Kamil Joźwiak, Klapi, CC BY-SA 3.0/4.0

Adrian Mierzejewski czy Jacek Bąk nawet grając dla egzotycznych klubów w egzotycznych ligach potrafili zachować poziom sportowy stanowiąc wartość piłkarską na poziomie reprezentacyjnym. Jednak nie każdemu udało się zachować taką „staminę” i mądrość w prowadzeniu swojej kariery. Przypomina mi się odejście Patryka Klimali. Obecnie 22 letniego zdolnego napastnika, który po dosłownie kilku dobrych momentach w Jagiellonii Białystok odszedł do Celticu Glasgow gdzie przepadł i obecnie jest zawodnikiem zespołu ligi MLS New York Red Bulls. Klimala miał potencjał stać się pożądanym napastnikiem w Polsce i zbudować swoje piłkarskie CV w kraju. Jednak skusiły go warunki szkockiego giganta a teraz odbudowuje się w Ameryce… Ani Klimala ani polska piłka klubowa bądź reprezentacyjna nie ma z tego pożytku.

Rafał Augustyniak
Анна Нэсси, CC BY-SA 3.0

Podobnie dla mnie wygląda transfer Jana Sobocińskiego z ŁKS Łódź do Charlotte FC z USA. Drżę czy kolejny talent tym razem defensor nie przepadnie w czeluściach MLS. Sobociński to świetny piłkarz jednak popełniający wiele niewymuszonych błędów i praca nad jego pewnością siebie na boisku to podstawa dla młodego zawodnika. Sobociński w prognozach miał być następcą piłkarzy „pierwszego reprezentacyjnego garnituru”. Nie wiem czy progres młodego piłkarza z Łodzi nie zostanie co najmniej zatrzymany przez wymagania stawiane przez MLS i trenera, któremu nie będzie leżało na sercu dobro kadry. Sobociński opuszczając rodzime pielesze decyduje się na krok odważny ale nie wiem czy zdaje sobie sprawę z realiów gry w piłkę zagranicą.

Przez podobne złe wybory nieomal nie straciliśmy talentu czystej wody w postaci Sebastiana Mili. Jednak osobowość, siła i charakter zawodnika m.in. Groclinu Dyskobolii, Austrii Wiedeń, Śląska czy Lechii zadecydowała o odbudowaniu się jego wartości sportowej i wzmocnieniu reprezentacji Polski.

Sebastian Szymański foto;Антон Зайцев,CC BY-SA 3.0

Przy transferze z Rakowa Częstochowa Kamila Piątkowskiego towarzyszy nadzieja, że zbuduje swoją karierę i podniesie wartość w RB Salzburg. Odejście z Polski do ligi rosyjskiej zbudowało Rafał Augustyniaka i to w wieku 27 lat. Więc liczę na roztropność młodego kadrowicza z Częstochowy.

Tymoteusz Puchacz foto:Klapi, CC BY-SA 4.0

Przestrogą powinien być ruch, który w swojej karierze wykonał Bartosz Kapustka w 2016 roku. Jako nastolatek młody, dobrze zapowiadający się piłkarz Cracovii wyjechał do zespołu mistrza Anglii. W Leicester City przepadł, nie był przygotowany ani psychicznie ani fizycznie. Jeden z najzdolniejszych piłkarzy swojego pokolenia, który tak udanie wypadł na Euro 2016 w skutek serii złych decyzji popadł w piłkarski niebyt i marazm. Dopiero powrót do Polski pozwolił odzyskać dawny blask Kapustce i mam nadzieję, że w następnym sezonie jego gra pozwoli mu na awans sportowy z powrotem na „international” level.


Kolejne odejścia polskiej ligi Tymoteusza Puchacza, Roberta Gumnego, Jakuba Modera, Michała Karbownika, Kamila Jóźwiaka, Jakuba Lobojko, Bartosza Białka, Wiktora Pleśnierowicza, Konrada Michalaka, Patryka Dziczka, Filipa Jagiełło, Radosława Majeckiego, Sebastiana Szymańskiego, Jakuba Ojrzyńskiego, Adama Buksy, Przemysław Płacheta, Piotra Pyrdoła, Marcina Listkowskiego, Michała Helika, Bartłomieja Maliszewskiego, dojrzałego piłkarsko Piotra Parzyszka, Pawła Bochniewicza są szansą na rozwój nie tylko indywidualny ale wartość dla reprezentacji Polski.
Właśnie transfery wewnątrz ekstraklasy m.in. Piątkowskiego, Ślisza, Tuszyńskiego świadczą o coraz lepszym rozumieniu i świadomości swojej kariery.