Narracja szeroko pojętej oPOzycji jest prosta do bólu. Kaczyński chce, żeby kobiety rodziły potworki umierające chwilę po urodzeniu. Bo Ich zdaniem tak każe Kościół i Radio Maryja.
Źle się dzieje, że opracowanie uzasadnienia wyroku TK z 22 października 2020 r. trwa długo. Być może opublikowanie go nieco uspokoiło by co rozsądniejsze głowy. Rzecz jasna środowisko LGBT+ z Lemparcicą na czele jątrzyłoby dalej tak samo, niemniej wydaje się niemal pewne, że zabrakłoby w pochodach sporej części ludzi inteligentnych.
Na szczęście na stronach TK możemy odnaleźć materiały wskazujące, że wniosek grupy posłów (w tym całej Konfederacji) dotyczący stwierdzenia sprzeczności wskazanych przepisów ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. nr 17, poz. 78 ze zm.) z enumeratywnie wymienionymi przepisami polskiej ustawy zasadniczej jest mocno uzasadniony i oparty nie tylko na literalnym brzmieniu Konstytucji ale i na dorobku orzeczniczym TK.
Najważniejszy mit, jaki w zamierzeniu miał poruszyć społeczeństwo, dotyczy najcięższych przypadków wrodzonych wad genetycznych, które to na średnio około 1100 aborcji rocznie… czasem występują.
Tymczasem w głośnej retoryce nie tylko czołowych bojowniczek i bojowników spod znaku tęczy (jak wspomniana już Lemparcica) ale i zionących miłością do PiS mediów takich przypadków jest ok. 100%.
A nawet więcej, gdyż zdaniem środowisk LGBT+ aborcji w Polsce jest prawie 150 razy więcej, niż wykazują oficjalne dane.
Wg tych środowisk na każde dwoje urodzonych dzieci przypada jedno abortowane.
Oczywisty absurd, mniej więcej tego samego typu, co określenie procentowego udziału gejów i lesbijek w społeczeństwie. Wg działaczy LGBTQwerty była ona zawyżona 10- krotnie.
Wróćmy jednak do aborcji wywołanych poważnymi zmianami uniemożliwiającymi samodzielne przeżycie nawet kilku chwil poza organizmem matki.
W skierowanym do TK piśmie, zawierającym stanowisko własne, Prokurator Generalny (uczestnik postępowania w sprawie K 1/20) stwierdził:
Uzasadniając przedstawione kwestionowanym regulacjom zarzuty, Wnioskodawcy w pierwszej kolejności zaznaczyli, że już samo duże prawdopodobieństwo (a nie fakt) ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, jak również wystąpienia nieuleczalnej i zagrażającej życiu płodu choroby przesądza – na gruncie art. 4a ust. 1 pkt 2 u.w.p.c. – o dopuszczalności przerwania ciąży. Wykładnia przesłanki ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu prowadzi z kolei do wniosku, że przepis ten umożliwia przerwanie ciąży także w sytuacji, gdy upośledzenie dziecka w żaden sposób nie zagraża jego życiu (także życiu lub zdrowiu matki) ani rozwojowi umysłowemu dziecka. W świetle przywołanego we wniosku orzecznictwa Sądu Najwyższego za dopuszczalne uznaje się bowiem przerwanie ciąży np. w sytuacji zdiagnozowania zespołu Turnera, łamliwości kości (dysplazji), niewykształcenia jednej dłoni i przedramienia czy braku uda z zachowaną stopą. Oznacza to – zdaniem Wnioskodawców – iż art. 4a ust. 1 pkt 2 u.w.p.c. nie chroni przed konsekwencjami w postaci „selekcji jednostek niewątpliwie zdolnych do życia, w tym zdolnych do ukończenia uniwersytetu i wykonywania zawodów zaufania publicznego” (wniosek, s. 5).
Popatrzmy na zespół Turnera. Kto nie kojarzy, przypomnę. Jest spowodowany całkowitym lub częściowym brakiem chromosomu X we wszystkich bądź tylko w części komórek organizmu. Dotyczy wyłącznie dziewczynek. Charakteryzuje się niskim wzrostem, często bezpłodnością.
Poza tym nie wpływa na zdolności do samodzielnego życia oraz w żadnym przypadku nie zaburza intelektu.
W Polsce ponad dwie trzecie takich ciąż kończy się aborcją.
Tymczasem od 6 września 2012 r. (prezydent B. Komorowski, premier D. Tusk) obowiązuje w Polsce międzynarodowa Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych z dnia 13 grudnia 2006 roku.
W art. 10 stwierdza jednoznacznie – Państwa Strony potwierdzają, że każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia i podejmą wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia osobom niepełnosprawnym skutecznego korzystania z tego prawa, na zasadzie równości z innymi osobami.
Równość osoby niepełnosprawnej oznacza także równość w fazie prenatalnej.
Tymczasem aborcji dokonywano nawet w przypadku wad umożliwiających samodzielną egzystencję i poruszanie się.
Odwołajmy się więc raz jeszcze do Konstytucji.
Zgodnie z art. 91 u. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa* ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.
Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych została ratyfikowana na podstawie zgody udzielonej ustawą z dnia 15 czerwca 2012 r. o ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych,sporządzonej w Nowym Jorku dnia 13 grudnia 2006 r.
Zatem stanowi część krajowego porządku prawnego i winna być stosowana przed ustawą. Aż strach się bać kolejnego wniosku – otóż dokonywanie aborcji ze względu na wysokie prawdopodobieństwo przyszłego kalectwa dziecka powinno być niedopuszczalne począwszy od dnia 6 września 2012 roku.
30.10 2020
___________________________________
* – zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych
1) umowa międzynarodowa oznacza porozumienie między Rzecząpospolitą Polską a innym podmiotem lub podmiotami prawa międzynarodowego, regulowane przez prawo międzynarodowe, niezależnie od tego, czy jest ujęte w jednym dokumencie czy w większej liczbie dokumentów, bez względu na jego nazwę oraz bez względu na to, czy jest zawierane w imieniu państwa, rządu czy ministra kierującego działem administracji rządowej właściwego do spraw, których dotyczy umowa międzynarodowa.
Zostaw komentarz