Każdy kto zapewne ogląda te zdjęcie prawdopodobnie stwierdzi, że jest to kolorowaną fotografia przedstawiająca skutki walk pod Verdun w 1916 r. Słynnej i jednej z największych i najbardziej krwawych bitew stoczonych podczas I WŚ. W sieci pojawiają się także zdjęcia i filmiki z obecnie panującymi warunkami na linii frontu. Błoto pokrywające całą przestrzeń, które przylepia się do wszystkiego. Do pojazdów i mundurów.
Codzienne bombardowania artyleryjskie trwające nawet przez całe 5h. Żołnierze tkwiący w tym błocie, zimnie i brudzie. To wszystko ma miejsce zaledwie kilkaset kilometrów od Warszawy. Te relacje docierające do nas codziennie ze wschodu niewątpliwie spowszedniały. Przyzwyczailiśmy się do wojny i jej okrucieństwa, które obecnie żyjące pokolenia dzięki bożej opatrzności znają jedynie z filmów fabularnych i dokumentalnych oraz relacji naszych pra dziadków i dziadków. Od pokolenia urodzonego po 1918 r. poznawaliśmy tragiczne wydarzenia jakie rozgrywały się na naszej polskiej ziemii.
Za trzy miesiące minie rok od wybuchu wojny. Rok temu o tej porze żyliśmy w przekonaniu, że czas wojen minął. Pomimo tego, że w nich uczestniczyliśmy jako sojusznik Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie. Jednakże te kraje są położone na tyle dlatego, że nie specjalnie nas interesowało to, co się tam działo bo nie było tylu relacji jakie obecnie płyną do nas ze wschodu. Mimo to pomagaliśmy jako naród w wielu zbiórkach pomocy finansowej i materiałowej. Także nasi wolontariusze w wielu tych miejscach konfliktu pomagało cierpiącej ludności cywilnej. Nasza pomoc świadczy o zakorzenionym w naszym społeczeństwie i narodzie humanitaryzmem i humanizmem. Włączając się w pomoc przekazują nawet niewielki datek czynimy to dlatego, aby pomóc drugiemu człowiekowi. Ta postawą jest także efektem zakorzenionej w naszym narodzie miłości chrześcijańskiej. Dlatego każdy kto był zaskoczony relacji polskiego państwa I polskiego społeczeństwa po 24 lutego 2022 najwyraźniej nie rozumie tego narodu.
My nie dostrzegamy w nas samych pozytywnych cech oraz nie dostrzegamy realnej pozycji naszego narodu w globalnej hierarchii. Każdy kto pozna naszą historię, historię triumfów, klęsk, radości i cierpienia zapewne poczuje się zaskoczony tym, że pomimo zaborów i okupacji, które przyniosły zniszczenie, śmierć i cierpienie potrafiliśmy z tych mrocznych czasów wychodzić zwycięsko płacąc wielokrotnie dużą cenę. Na tym jednak polega prawdziwa wolność. Wolność trzeba sobie wywalczyć. Tak samo jak w kolejnych etapach swoje miejsce i pozycję na świecie.
Pielęgnowanie pokoju, walka o pokój przebiega także na drodze walki o wywalczenie swojego należytego miejsca w ładzie światowym. Czy my to obecnie dostrzegamy? Czy przywiązujemy do tego wagę? Czy dbamy o dobre imię własnego kraju, państwa i narodu? Czy pochylamy się nad wewnętrznymi problemami w maksymalnym stopniu możliwości? Czy zdajemy sobie sprawę, że tradycja bylejakości to droga do stopniowego ograniczania własnych możliwości, a w konsekwencji osłabiania państwa? Czy potrafimy wznieść się ponad podziały polityczne dla dobra i interesu własnej ojczyzny? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że pokój jest zawsze okresem przejściowym w historii?
Historia współczesnej Ukrainy uczy, aby nie lekceważyć sobie tego wszystkiego bo taki poranek 1 września albo 24 lutego może przyjść dla nas z zaskoczenia, a to będzie wówczas efekt popełnionych przez nas błędów z dużo wcześniejszych okresów z przeszłości. W taki sposób zaczynał się rozkład imperiów i hegemonów. Od lekceważenia istotnych kwestii.
Nie musimy wstydzić się własnej historii, nie musimy wstydzić się za siebie bo potrafimy wyciągać z przeszłości dobre wnioski. Musimy natomiast pamiętać, że za wszystko to czego nie zrobimy lub zrobimy będą nas rozliczać kolejne pokolenia tak jak my rozliczamy wielokrotnie pokolenia Polaków żyjących w czasach poprzedzających zabory.
My już jeden ważny wniosek wyciągnęliśmy po 24 lutego, co z oczywistych powodów drażni i rozwściecza Rosję.
Potrafiliśmy wznieść się ponad dzielące nas z Ukrainą różnice i spory mające swoje korzenie w przeszłości. To nie tylko kwestia humanitaryzmem, ale stosunek nas do naszego interesu narodowego.
Zostaw komentarz