Jak słucham i czytam komentarze „specjalistów” w studio czy na facebookach, to mam wrażenie, że my jakaś potęga światowa byliśmy, jesteśmy i już zawsze powinniśmy być… tymczasem, rzeczywistość jest zgoła odmienna.
Panowie, którzy siedzieli w studio TVP SPORT, ręka do góry, który z was doszedł do fazy pucharowej Mistrzostw Świata?
yyyyyyy żaden?
No to może ręka do góry, który z Was miał choćby matematyczne szanse, przed trzecim meczem w fazie grupowej?
yyyyyyy…
Kochani, oczywiście chciałbym oglądać piękny futbol w wykonaniu naszej reprezentacji i wolałbym, żeby to była ofensywna gra oparta na wspaniałej technice naszych zawodników. Kłopot w tym, że nie wystarczy 2-3 zawodników z światowej półki, żeby pokonać 12 (bo niewątpliwie jeśli chodzi o widownie, ani razu nie mieliśmy 12 zawodnika na trybunach). Dlatego dziwią mnie dzisiaj te wszystkie memy, które wyśmiewają chłopaków.
Czesław Michniewicz, zdawał sobie sprawę z tego, jakie mamy deficyty i widział jak świat piłkarski poszedł do przodu. Te mistrzostwa pokazały, że każdy może wygrać i przegrać z każdym. Dlatego, mam wielki szacunek do niego, że nie próbował budować wielkich oczekiwań jak poprzedni trenerzy naszych wspaniałych komentatorów, tylko jasno postawił sprawę, że naszą siłą skuteczna obrona i szukanie okazji w kontrach.
Swoją drogą podczas pierwszego gola dla Argentyny wczoraj, koleś nie trafił czysto w piłkę i miał na tyle szczęścia, że piłka idealnie wpadła od słupka. Gdyby przyjrzeć się sytuacji Glika, zabrakło tam centymetrów, żeby wpadła i nie wiadomo jak mecz potoczyłby się dalej. Stracenie bramki w drugiej minucie, na pewno podcina skrzydła, ale odrobienie straty bardzo mocno dodaje wiary.
Nie chcę pisać, że byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla Argentyny, bo nie byliśmy. Byli od nas o kilka klas lepsi, ale to jest piękne w sporcie, że nie zawsze najlepsi wygrywają. Dajmy na to mecz Argentyny z Arabią Saudyjską. Do przerwy mogło być 4:0 i byłoby po zamiatane. Było 1:0 i dzieje się cud. Dwa strzały w całym meczu Arabii w kierunku bramki i dwa wpadają i ta wspaniała Argentyna już nie jest taka sprawna. Wije się na boisku, ale nie jest już taka piękna.
Każdy mecz ma swoją historię, ten również mógł mieć inną.
Podsumowując, dla mnie bycie kibicem jest trochę jak bycie mężem czy tatą. Nie zawsze jest kolorowo, ale to nie znaczy, że jak się pokłócę z kimś, to od razu wylewam szambo na facebooku. Tak robią tylko słabi ludzie.
Mamy przed sobą mecz Ćwierćfinałowy z Francją (swoją drogą, pierwszy, który ja i te nasze gwiazdki ze studia świadomie obejrzymy :)
Wierzę, że to będzie inne spotkanie i oczywiście wierzę, że przed nami będzie półfinał
tak, tak, wiem, jestem człowiekiem wielkiej wiary i wiesz co? Dobrze mi z tym!
Wiara wiarą, ale jest jeszcze coś co wiem na pewno, w niedzielę chłopaki dadzą z siebie wszystko, absolutnie wszystko co mają. Nie dlatego, żebyś ich pochwalił na facebooku czy instagramie.
Wiesz dlaczego?
𝗕𝗼 𝗼𝗻𝗶 𝗴𝗿𝗮𝗷ą 𝗼 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗲 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮!!! Powodzenia Panowie!
Jeszcze taka mała refleksja Liderska.
Dzisiaj wszędzie albo pomyje na reprezentację albo hymny pochwalne dla Wojtka Szczęsnego Wspaniałego. Żeby była jasność, to co Wojtek odstawia na tych mistrzostwach to poezja.
Jaka jednak była jego droga do tego miejsca? Otóż, nie było tak kolorowo.
❌W 2012 roku podczas pierwszego meczu na Euro dostał czerwoną kartkę…
❌Mistrzostwa Świata w 2018 roku i… fatalny błąd, w wyniku którego przegrywamy pierwszy mecz…
❌2020 rok nie był lepszy, Wojtek strzela gola w pierwszym meczu Euro. Gola samobójczego…
10 trudnych lat w reprezentacji, pełnych porażek, krytyki, frustracji…

I przychodzi 𝗠𝘂𝗻𝗱𝗶𝗮𝗹 𝟮𝟬𝟮𝟮 – Facet broni 39 strzałów z rzędu, z czego dwa karne (a jeden z nich był strzelany przez Leo Messiego).
Pierwszego gola puszcza dopiero w 40 strzale i to po nieczystym trafieniu w piłkę napastnika. Gdzie fuksiarsko piłka odbija się od słupka.

Dlaczego o tym wszystkim piszę?
Dlatego, że w trudnych momentach wielu z nas zapomina, że trudności i porażki są zwyczajnie wpisane w każdy sukces. Takich historii jak Wojciecha Szczęsnego jest na pęczki w świecie sportu.
Właściwie większość wielkich Mistrzów, to ludzie, którzy wiele razy byli na kolanach. Różni ich jednak od przeciętniaków to, że nigdy się nie poddali. Różni ich to, że wstali o ten jeden raz więcej niż upadli…
Jeszcze taka jedna rada dla wszystkich krytyków i szyderców. Zanim zdecydujesz się kogokolwiek wyśmiać, skrytykować czy opluć, najpierw przyjrzyj się swojej karierze. Przeanalizuj te wszystkie piękne chwile, kiedy to cała Polska liczyła na Ciebie i Ty dałeś radę udźwignąć ten ciężar…
A jeśli nie było takich momentów, to zwyczajnie przestań się onanizować swoimi szyderstwami, tylko daj wsparcie osobie, która właśnie jest na kolanach.Bo być może właśnie rodzi się MISTRZ, którego będziesz oklaskiwać przez lata.
Do zobaczenia w półfinale. A jeśli nie? No cóż, to na kolejnym meczu Reprezentacji!
#ŁączyNasPiłka #DumnyPoWygranej #WiernyPoPorażce #FabrykaDobra
Autor: Seweryn Dzierżak Kochający mąż i tata trójki dzieci. Przedsiębiorca, trener biznesu oraz trener siatkarski. Twórca „Fundacji Fabryki Dobra” – organizacji wspierającej dzieci z Hospicjów oraz Domów Dziecka.
Zostaw komentarz