Dopiero teraz doszła do mnie wiadomość o tym wpisie byłego kolegi z ławy szkolnej, prof. Jana Hartmana.
Niestety – mawiają, że jak Bóg kogoś nie lubi, to rozum odbiera i w tym przypadku to prawda, ale też symptom szerszego problemu.
Specjalnie zamieszczam wypowiedż Hartmana wraz z komentarzem, bo razem tworzą jedną całość – charakterystycznie kosmopolityczny ogląd wydarzeń, w którym etnos polski jest li tylko kurzem historii, marginalnym bytem bez żadnego znaczenia, niewartym wspomnień i uwagi.
Na swój sposób jest mi z powodu tego, co widzę przykro. Znaliśmy się naprawdę wiele lat. Niejedno razem przeżyliśmy. Są jednak granice nieprzekraczalne. Janek znalazł się wsród ludzi już nie tylko niewybieralnych, których skreśla z list nawet lewica, ale wsród ludzi, którym nie podaje się ręki, bo spoufalili się z tymi, którzy gnębili ich ojców.

Zostaw komentarz