Nawrocki ze swoimi doradcami tak mocno są wpatrzeni w Trumpa i USA, że co chwilę robią im „łaskę”.
Ostatnio, w Rydze Nawrocki zabłysnął myślą strategiczną wziętą oczywiście z czapy, że „musimy dopasować (Polska) naszą strategię bezpieczeństwa narodowego do wizji naszego sojusznika (USA).
Gdy czytałem tę wypowiedź w jednym z portali nie wierzyłem własnym oczom.
Owszem, USA są naszym strategicznym partnerem, ale chyba jeszcze jesteśmy suwerennym państwem, które stać na własną strategię.
No chyba, że Nawrocki chce byśmy byli pięćdziesiątym pierwszym stanem USA, a on jego gubernatorem.
A na poważnie.
Jesteśmy członkiem UE i NATO i jeśli się jeszcze coś nie zmieniło, Polska leży w Europie, a nie za oceanem.
Gwarantem polskiego bezpieczeństwa są: uczestnictwo w tych strukturach i sojusz z Ameryką oraz dobrosąsiedzkie relacje z naszymi sąsiadami.
Im mocniejsza pozycja Polski w UE i NATO tym większe jej bezpieczeństwo.
Nawrocki widać czytał wybiórczo nową amerykańską strategię ( o ile czytał w ogóle) bo nie zauważał zdania o stabilizacji relacji USA w Rosją.
Ponadto, ten kto widział relację ze spotkania Trumpa z Putinem na Alasce, ten powinien wyleczyć się z mrzonek, że amerykańscy żołnierze „będą umierali za Gdańsk”.
Niektórzy politycy nazwali słowa prezydenta „zdradą stanu”.
Ja tak daleko nie pójdę.
To wyraz skrajnej głupoty Nawrockiego ( nie pierwszy i nie ostatni), który świadczy o tym, że nie rozumie realiów geopolitycznych gier oraz, że daje się omamić swoim doradcom z Cenckiewiczem i Przydaczem na czele, wizją partnerstwa z Ameryką.
Dawida z Goliatem.
Tyle, że Trump ma w dupie kraj wielkości przeciętnego stanu amerykańskiego i jeśli trzeba będzie go poświęcić, to to zrobi. Bo Ameryka nie ma stałych przyjaciół ani wrogów, ale jedynie, stałe interesy.
Fot. X/ The White House
Zostaw komentarz