Z dużym wzruszeniem zareagowałem na przysłane mi dzisiaj zdjęcie mojej Św.Anny Samotrzeciej. Ten rzeźbiarski temat powstał ,kiedy samodzielnie już zdecydowałem osiąść na trofiejnej po II Wojnie Światowej ziemi ( na dobre, jak się okazało 50 lat).

Jak już Państwa informowałem, nalezę do pokolenia jeszcze żyjących — wypędzonych z ziemi rodzinnej. Dobry Pan Bóg wynagrodził Naszym Rodzicom cierpienie tułaczki i zamieszkali Oni do końca życia, w najsłynniejszym w Polsce powiatowym miasteczku — Wadowicach.

Tam dorastałem i tam, przyjaźniąc się z wnukiem poety Emila Zegadłowicza, który był wybitnym kolekcjonerem sztuki, w tym także ludowej, zapoznałem się z twórczością Jędrzeja Wowry i kiedy rozpocząłem, trwająca prawie 40 lat przygodę z ceramiką, w swojej twórczości sięgałem do inspiracji Chrystusów Frasobliwych, chłopków, bab, szopek — twórcy z Gorzenia Górnego.

Chciałem jednak trochę się usynowić na Opolszczyźnie i opracowałem temat Św. Anny Samotrzeciej, babki Pana Jezusa w kilku wariantach. Moje figurki i plakiety do wieszania na ścianie, będące stylizacją czczonej na Górze Św. Anny, słynącej łaskami cudownego pośrednictwa, cieszyły się szczególnie dużym powodzeniem, kiedy do tego sanktuarium przybył na spotkanie z milionową rzeszą wiernych mój Wielki Krajan Święty Jan Paweł II.