Polak staje na baczność w pozycji karnej, bo jakiś Holender coś napisał. Że nakręcił? Że jego nazwiska nikt już nie pamięta? Ale jak mu nie wierzyć, skoro Holender?

Czy JP2 popełnił poważne błędy? Czy miał wady? Odpowiedź brzmi: tak i jeszcze raz tak! A czy Cezar był bez skazy? A Aleksander Wielki? A Churchill, de Gaulle, albo Golda Meir? O Piłsudskim czy królu Kazimierzu nie wspominając. Jak było z Szekspirem, Gauginem i rzeszą innych? Mali ludkowie nie zniosą żadnej wielkości, bo dla nich ona niewystarczająco doskonała.
Więc kiedy taki czy inny obirek robi sobie przyjemność głosząc, że erudyta JP2 był prymitywnym prowincjonalnym gościem, to śmieszne jest.

Podobnego kalibru postać szybko się u nas nie pojawi, bo czasy produkują milionerów, celebrytów i polityków lepionych z byle czego przez pijarowców; a mimikra dotyka nawet artystów.

Pojawił się na stolicy Apostolskiej, jako pierwszy od prawie 5 wieków papież spoza Włoch. I zza żelaznej kurtyny… Nic dziwnego, że gdy kardynał Felici ogłosił decyzję konklawe, tłum na Placu św. Piotra zamarł. Wojtyła kilkoma zdaniami obrócił nieufność w podziw.

A potem, już w Polsce i mówiąc do Polaków, z właściwym sobie żartobliwym dystansem do własnej osoby podsumował: „Ale nam się wydarzyło!”

Wszystko wiemy. Wiemy, że był tytanem intelektu, że mówił 8 językami, że potrafił czytać dwie książki naraz (jedną sam, drugą czytał na głos lektor), że był pierwszym papieżem, który wyszedł z Watykanu, by spotkać ludzi z wszystkich kontynentów i wszelkich kondycji. Wiemy, że był architektem przełomu, który zwrócił wolność ujarzmionym narodom.

To też usiłowano podważyć, ale jednak trudno wygumkować słowa: „Nic co się wydarzyło w Europie Wschodniej nie byłoby możliwe bez tego papieża, bez wybitnej roli jaką odegrał – również politycznej – na światowej scenie”. Tak twierdził Michaił Gorbaczow. Jako szef Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, chyba wiedział, co mówi.

Wiemy też, że JP2 dawał przykład szacunku do innych religii, że był pierwszym papieżem, który odwiedził synagogę i w Jerozolimie modlił się przed Ścianą Płaczu.

Wiemy, że udało mu się połączyć pękniętą na pół Europę. (dziś trudno sobie wyobrazić, jak głęboki i trwały wydawał się ten podział). To dlatego, a nie z kalkulacji politycznych, JP2 poparł akces Polski do Unii Europejskiej.

Natomiast zapomnieliśmy, że był pierwszym papieżem, który musiał konfrontować się z rozpowszechniającą się ideologią śmierci Boga. Podczas tego pontyfikatu Nietzsche schodził pod strzechy w postaci prostackich ściągawek. Karol Wojtyła od początku zdawał sobie sprawę, że to wyzwanie będzie trudniejsze, niż wszystkie inne zadania.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.