„Wyciągam rękę, walczę z nimi, a oni uciekają” – napisał o wrogich Hetytach w swoich mediach społecznościowych na ścianie świątyni Amona w Karnaku faraon Ramzes II, a prezydent Trump w swoich mediach społecznościowych dodał, że „nie będą mieli elektrowni, mostów i powrócą do epoki kamienia!”.
Z tego wynika, że w zakresie języka propagandy już wróciliśmy do czasów starożytnych lub biblijnych, gdy Jozue rzucił klątwę na Jerycho. Jeszcze w czasie wojny wietnamskiej posługiwanie się groźbami zagłady przeciwnika było niewyobrażalne. Bo przecież Amerykanie byli ci dobrzy i chronili ludność cywilną przed złym komunizmem. To był oczywiście pic na wodę, ale taka była narracja propagandowa, gdyż tego oczekiwali ludzie.
A teraz ludzie oczekują potęgi zdolnej unicestwić przeciwnika. Można to było zauważyć już w sposobie relacjonowania wojny na Ukrainie. Skala odczłowieczenia Rosjan – usprawiedliwiana przez fakt, że Rosja była agresorem – była przerażająca. Pamiętam filmik, który ukazywał młodego rosyjskiego żołnierza osaczonego na otwartej przestrzeni przez ukraińskiego drona. Chłopak na kolanach błagał operatorów o życie. Polscy dziennikarze żartobliwie komentowali, że rosyjskiej modlitwy Bóg nie wysłuchał.
Zastanawiam się, czy ta bezwzględność została w nas uwolniona naturalnie, czy zaplanowana jako mechanizm zarządzania ludzkimi umysłami. W każdym razie po zniszczeniu edukacji i epatowaniu przez media dogmatyzmem moralnym przełamane zostały bariery kulturowe, które blokowały pokłady atawistycznego okrucieństwa. I teraz ludzie kultury nagrywają filmiki, w których z dumą opowiadają, jak bardzo nienawidzą ludzi myślących inaczej niż oni.
Jeżeli więc media wskażą nam Irańczyków jako islamistycznych terrorystów – będziemy wyć z radości jak sankiuloci w czasie egzekucji Ludwika XVI, gdy ich cywilizacja będzie płonąć.
A do tego dochodzi jeszcze bezmyślny zachwyt nowoczesnymi technologiami. To się posunęło tak daleko, że fascynujące są dla nas techniczne możliwości Stanów Zjednoczonych, aby unicestwić całą cywilizację. Bo oni mają B-2 Spirit i B-52 Stratofortress, przed którymi Iran nie może się bronić. I to jest naprawdę cudowne!
Myślę więc, że nadszedł czas na następną falę antyutopii SF, bardziej dostosowanych do współczesnej rzeczywistości. To już nie będzie świat lewackich totalitaryzmów, które zniewalają ludzi marzących o wolności. Ani też świat zbuntowanej sztucznej inteligencji dążącej do zagłady ludzkości. To będzie świat zdziczałego tłumu, który zmusza zniewolonych przywódców do popełniania potwornych zbrodni w imię poprawności politycznej. A sztuczna inteligencja spiskuje przeciwko ludziom, aby zachować w ludzkości resztki człowieczeństwa.
Zostaw komentarz