Między tą północą, która nas rozdziela,
a świtem co z trawy pierwszą rosę zbiera…
Spotykam Cię we śnie ubrana jedynie
w marzenia, nadzieję, cud i Twoje imię…

Między dusz dialogiem co swój los odgadły,
a słowami, które w rozmowie nie padły
Szczęście szuka miejsca i samo już nie wie…
Czy do gwiazd nam bliżej? Czy może do siebie?

Między tym co było, a co wciąż przed nami
czas nam namaluje obraz pastelami…
Jasny pejzaż pragnień zachowanych w biegu
Jeszcze nie wyznanych sobie ani Niebu…

fot. Grzegorz Niewiadomski