Stałam w sklepie czekając do kasy. Przede mną kilka osób.
Rozmowa dwóch kobiet wprowadziła mnie w „delikatną” konsternację.

– Idę na Przyjęcie do chrześniaka. Kupiłam sobie garsonkę w takim pudrowym kolorze.Do tego torebka, buty…
Trochę odkładałam. Dam jemu 4000 zł, pamiątkę. Chyba wystarczy? Ja byłam dwa tygodnie temu. Wnuczka zebrała 11 tysięcy zł od gości…

Chciałoby się krzyknąć – ludzie litości. W taki oto sposób kształtujemy osobowość od najmłodszych lat. Dziecko będzie kojarzyło dzień z ilością prezentów, podarowanych kwot.

Dorośli skupią uwagę na cioci Jadzi, Stefci. Pięknie wyglądały…

Sama Eucharystia nie ma znaczenia. Nie ma radości z najważniejszego GOŚCIA w tej uroczystości.

Dzieci również wymieniają się informacjami – co dostałam, dostałem..

Jak musi się czuć mały Jacuś, który otrzymał tani zegarek, kartki na pamiątkę tego dnia.
Był przygotowywany do duchowego przeżywania pierwszej w życiu Komunii.
Czy zrozumie pozostałych postrzegających dzień przez pryzmat materialny?

Macie możliwości – obdarowujcie dzieci prezentami z innych okazji ot, tak. Każdy rodzic podejmuje indywidualną decyzję.

Jeżeli nie wpoicie dzieciom, jak ważną rolę w życiu odgrywa modlitwa nie dziwcie się, że prośby – idziemy do Kościoła często wywołują bunt, wymówki… boli mnie głowa, brzuch, noga.

Katecheci tylko przygotowują dzieci. Rodzice muszą zadbać o ich rozwój duchowy w poszczególnych etapach wędrówki.

W taki sposób zostałam wychowana. Tak wychowałam moje Córki, wnuki. „Staroświecko”? …nie. Zgodnie ze swoim sumieniem.

Przecież nikt Ciebie nie zmusza do przyjęcia Sakramentu przez Twoje dziecko. Wiara, to nie teatr. Nie graj roli, do której nie jesteś przygotowany.

Zdrowia, spokoju życzę!