Brak spójnej narracji oraz niepewność co do dalszych losów tej formacji po koniecznym odejściu PJK z czynnej polityki podważają zaufanie do PiS i związanego z tą partią Prezydenta.
Zdolność PMM do udźwignięcia przywództwa jest szeroko kontestowana a sam premier stał się ostatnio dziwnie nieobecny. Podobno w Pałacu Prezydenckim Andrzej Duda wraz ze swoim doradcą Marcinem Mastalerkiem „grają” na nowe rozdanie w PiS, gdzie podobno jest miejsce dla Mateusza Morawieckiego, ale nie da się ukryć, że ich realny wpływ na partię wydaje się, póki co, ograniczony. Władzę wciąż trzyma tam twardo grupa działaczy związanych z dawnym Porozumieniem Centrum. Chyba dlatego Marcin Mastalerek mówi już otwarcie, że widząc projekty list wyborczych do nadchodzących wyborów samorządowych widzi klęskę prawicy. Wykluczył też spekulacje na temat możliwej kandydatury Marka Magierowskiego na Prezydenta RP, co oznacza, że obóz Prawicy nie ma obecnie żadnego sensownego kadydata, podczas gdy Andrzej Duda o następną kadencję ubiegać się nie może.
Podtrzymuję zatem swoją opinię – zmiany na prawicy, jeśli nastąpią, to dopiero po zamknięciu się cyklu wyborczego. Po wakacjach zobaczymy prawicę w rozkładzie i w panice, bez jasnej strategii sukcesji, ogarniętej frakcyjnymi wojnami o wpływy, które będą charakteryzowały się tym, że każdy program merytoryczny zostanie zagłuszony przez hałaśliwych „oszołomów” z „Okopów Św. Trójcy”.
W tej sytuacji trudno sobie nawet wyobrazić ewentualne wybory wewnątrzpartyjne, których celem byłoby wyłonienie nowych władz w partii. Będzie za dużo histerii i sporów między tymi, którzy ponownie będą grali na „zwarcie szeregów” a tymi, którzy domagają się zasadniczej zmiany. W minionym roku Komitet Polityczny PiS zmienił strukturę organizacyjną partii pozostawiając 17 „baronów” w miejsce wcześniejszych 94 szefów struktur regionalnych. Powstał w ten sposób wyraźny podział na „młode” i „stare” pokolenie działaczy, przy czym siły są tu w miarę wyrównane. Jest to kolejny przyczynek do obserwowanego impasu.
Wyrównane są też i nader niskie sondażowe wyniki potencjalnych kandydatów na następcę PJK – przeprowadzony dla „Rzeczpospolitej” jeszcze przed jesiennymi wyborami sondaż wskazał wyraźnie, że największe szanse ma „inny polityk”. Nie znam podobnego badania przeprowadzonego już po wyborach, ale spodziewam się, że „inny polityk” osiągnąłby jeszcze lepszy wynik – świadczy to po prostu o chaosie w braku wizji. Dlatego poparcie dla PiS spada.
Poparcie dla Andrzeja Dudy, jako sukcesora PJK mogłoby wzrosnąć jedynie wóczas, gdyby udało mu się wizerunkowo udowodnić, że „zmusił” Donalda Tuska do realizacji CPK, jednak właśnie ta okoliczność pomniejsza szanse tego projektu – obecnej Koalicji bardzo zależy na destrukcji obozu prawicowego i na pewno przed wakacjami urzędujący premier nie będzie skłonny pójść tu na jakieś ustępstwa – już wielkorotnie pokazał, że zupełnie się z PAD nie liczy. Zarazem, wykazanie całkowitej impotencji prawicy prowadzące do jej głębokiej destrukcji wydaje się tu ogromną pokusą.
Niestety – widać wyraźnie, że PiS stracił wigor. Partia ta nie jest, póki co, w stanie zagospodarować społecznego potencjału stojącego za wolą modernizacji kraju i obrony jego suwerenności. Nawet to, że na prawdziwą gwiazdę Internetu wyrósł z nienacka były szef „Kanału Sportowego”, którego „Kanał Zero” przyciąga tłumy pokazuje, jak bardzo język większości działaczy partyjnych PiS odbiega od tego, co naprawdę mobilizuje Polaków. Redaktorowi Stanowskiemu udało się „poszerzenie spektrum” – coś, przed czym ta partia skutecznie się broniła i nadal broni. Stanowski bywa chamski i nie stroni od populizmu, ale zarazem jest inteligentny i świetnie wyczuł, że po wyborach prawicowo zorientowani wyborcy będą poszukiwać innej formuły niż ta znana z obecnych „mediów prawicowych”. Jeśli politycy naszej prawicy tego szybko nie zrozumieją i nie przełożą na praktykę partyjną – upadek będzie bardzo bolesny.
Zostaw komentarz