Marian Henel  spędził w więzieniu przeszło rok, potem trafił  do Branic, do szpitala psychiatrycznego, gdzie znalazł swoje miejsce, gdzie ujawnił się i rozkwitł jego talent, gdzie w końcu… w 1992 roku  umarł i  na tutejszym cmentarzu  został pochowany,  miejsce to kierownictwo szpitala  oznaczyło  okazałym głazem z inskrypcją, kto pod nim leży.

Jego… wypływająca  z mrocznych  i zazwyczaj głęboko schowanych pokładów ludzkiego  popędu i pożądania  twórczość –  nie da się  oddzielić od jego życia. Wszystkie jego dywany, mimo że  są  projekcją, marzeń  inspirowanych   często  przemocą, zbrodnią i gwałtem i najbardziej wyuzdanym seksem, to  jednak  w technice wiązania kolorowych węzełków z wełnianej włóczki – tracą swoją drapieżność. Nie  gorszą, nie  wywołują podniecenia mimo ewidentnie pornograficznej treści.  Oryginalność Henela nie polega, bowiem tylko sublimacji popędów w twórczość, lecz na niezwykłym połączeniu dewiacji seksualnej z praktyką magiczną. W  przedstawionych na dywanach scenach, elementy religii i magii towarzyszą perwersji. Cierpienie i ekstaza przemieszczane są z szyderstwem i sadystyczną satysfakcją. Marzenia i pragnienia seksualne współegzystującą z przekleństwem rzuconym przez maga. Całość zaś, zamknięta jest w atmosferze niesamowitości, której źródła tkwią w ludowych wyobrażeniach o rozpuście i oczekującej za nią karze. Prace Henela  nie są tylko ekspresją jego świata, są prowokacją i wyzwaniem rzuconym społeczeństwu i Bogu. Z  jednej strony, sceny na dywanach odzwierciedlają nieświadome procesy psychiczne ich twórcy, z drugiej zaś – zawierają szereg symboli magicznych, które pełnią funkcję zaklęć w celu wywołania określonych skutków. Wśród zwierząt występujących na tych dywanach, najczęściej pojawiają się węże, ropuchy i żaby, nietoperze, oraz inne fantastyczne poczwary. Zwierzęta te pełnią zwykle określoną funkcję w obrządkach magicznych. Zdarza się, iż są  one sobowtórem  Henela- czarownika.

Pamiętam, jak świeżo  obdarzony z późnego w sumie związku córką – szczęśliwy tatuś, który był zarazem dyrektorem  szpitala… namawiał Henela by ten  zrobił  mu do pokoju dziecinnego dywan. Oczywiście  o odpowiednich  motywach  to jest  przedstawiający kwiaty. Henel się zaparł  i dywanu nie zrobił, mimo iż dyrektor  psychiatra  przekonywał go, że przecież  kwiaty  to są organy płciowe roślin.

Jest w dziełach Henela zawarta  tajemnica   sztuki, którą niestety  obdarzeni są tylko  nieliczni  twórcy … to,  porywające mistrzostwo wykonania  i głębokość i uniwersalność artystycznego przesłania.  A jednak Henel nie tworzył z rozsadzającej go potrzeby  rozładowania napięcia wewnętrznego. Nie, on  miał inne sposoby zaspokojenia swoich, jak to uczenie się określa … polimorficznych  dewiacji. Wiązanie dywanów  było  dla niego monetą, którą płacił  społeczeństwu reprezentowanemu przez szpital  za to, że w warunkach… w końcu dosyć  totalitarnie  zorganizowanej instytucji  – mógł urządzić sobie życie, tak jak chciał. Tak jak go do tego pchała jego  pokręcona natura.

Ukoronowaniem tej transakcji  było  umożliwienie  Henelowi  osobnego  mieszkania, teraz już zupełnie poza oddziałem. Znajdowało się ono w pomieszczeniu  przesiąkniętym  ulubionym przez Henela zapachem, bo pozostałym po  niewykorzystywanym już  od  dawna w tym miejscu   klozecie. Odory pochodzące z  zaślepionej  wprawdzie kanalizacji, ale nadal  wydzielające afrodyzjakowy  fetor  pegeerowskiej  ubikacji  i  przeraźliwie  wyjący…w  specjalnej  przez niego zrobionej  i wystawionej przez okno konstrukcji  – wiatr… sprawiały,  że Henel znowu poczuł się czarnoksiężnikiem. Wszechmocnym tytanem z bajki, który potrafił przenikać przez ściany, razem z czarownicami podróżować  na miotle …swojej plugawej  wyobraźni.

Po latach, kiedy szpital znalazł się w  poważnych tarapatach finansowych – zniecierpliwieni wierzyciele oddali swoje  należności do egzekucji komorniczej. Wtedy się okazało, że oprócz dywanów Henela nie ma w całym szpitalu nic wartościowego, co mogłoby stanowić zabezpieczenie majątkowe za dostarczone szpitalowi, a nie zapłacone usługi i towary, niezbędne do jego działalności. Dywany przez  komornika zostały zinwentaryzowane, opisane i wycenione i zajęte, stanowiły  rękojmię  – mającą uspokoić  wierzycieli. Tak to Henel wiele lat po śmierci – uratował szpital przed jego likwidacją.

W marcu 1982  roku  zdaniem powołanego   na początku stanu wojennego  dyrektora szpitala Jedrzejowskiego – utraciłem kwalifikacje polityczne do dalszej pracy z chorymi psychicznie. Ze szpitala zostałem zwolniony. Wtedy rozstałem się definitywnie z  Marianem Henelem, który  był  moim   artystycznym „Golemem,”  kształtowanym  przeze mnie  przez trzynaście lat — w mrocznej suterynie Pracowni Ekspresji Sztuki Psychopatologicznej.