Podsumowanie powyborcze zarówno w odniesieniu do naszego kraju, jak i do Niemiec.

Na początek PiS.
Na temat ich porażki chyba powiedziano już wszystko, choćby na naszych łamach zrobili to redaktor Liliana Borodziuk i Marcin Palade, ja z kolei wskażę na to, co mnie cieszy w kontekście PiS-u, mianowicie wygrana Patryka Jakiego i Dominika Tarczyńskiego.

Oczywiście nadal aktualne jest pytanie, czy PiS się kończy, czy też może jeszcze odegrać pozytywną rolę w polityce krajowej. Sporo może się wyjaśnić w tym względzie przed wyborami prezydenckimi kogo wystawią.

Co zaś tyczy się pojawiającej się ostatnio koncepcji rebrandingu PiS osobiście uważam, że samo z siebie nic to nie wniesie, wszak powstanie PO i PiS też w istocie było takim rebrandingiem środowisk postsolidarnościowych.

Największy przegrany, czyli Polexit. Najwyraźniej jest tak, że jakakolwiek wzmianka o polexicie póki co odrzuca ludzi, dlatego to środowisko polityczne całkowicie poległo.

W tym miejscu odwołam się do tego, jak właśnie Patryk Jaki gościł w radiu Maryja tydzień przed bożym narodzeniem zeszłego roku. W rozmowie pojawił się również temat stosunku Polaków do unii, bo jeden z dzwoniących nawiązał do tego, skąd ta pewność, że tak wielu nadal chce być w UE.
Patryk Jaki zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz, nie tylko zresztą tam, bo czyni to zawsze, że to pytanie czy chcesz być w unii nie oddaje istoty, bo nawet po prawej stronie wielu ciągle jeszcze uważa, że tak, ale diabeł tkwi w szczegółach, czyli należy pytać w jakiej unii mamy być i że dziś referendum z pytaniem zostać, czy wyjść poniosłoby całkowitą klęskę.

Trzeba jednak odnotować, że komitet Polexit był przemilczany. Tak więc trudno jednoznacznie określić, czy ten ruch może mieć przyszłość przy następnych eurowyborach.

Bezpartyjni Samorządowcy.
W skali całego kraju mieli kilku kandydatów wartych uwagi, nie tylko naszego redaktora Krzysztofa Przybylaka, ale nadal nie odrobili lekcji z dotychczasowych porażek, czyli nie określili się jednoznacznie, kim chcą być jako całość.

Konfederacja, czyli to, co cieszy najbardziej.
Osobiście głosowałem na Tomasza Sikorowskiego, który nie wygrał, ale cieszy mnie zwycięstwo Anny Bryłki i Ewy Zajączkowskiej-Hernik.

Jeśli chodzi o Niemcy podzielam pogląd pułkownika Piotra Wrońskiego, że byłoby lepiej, gdyby w tych wyborach zaistniała Unia Wartości jako ta dobra prawicowa siła w wydaniu zachodnim, a nie AFD.

Należy mieć nadzieję, że nastroje w krajach członkowskich przesuną się w dobrą stronę i wszelkie lewackie zapędy będą hamowane.