Wyobraźcie sobie świat, w którym prawda staje się wrogiem numer jeden. Nie metaforycznie – dosłownie. Każdy niewygodny fakt, każda krytyczna myśl, każdy komentarz, który nie pasuje do „nastroju tygodnia” w mediach społecznościowych, może zostać natychmiast skasowany, zgłoszony lub ocenzurowany.

W tym świecie prawda nie jest wartością ani narzędziem poznania – prawda stała się zagrożeniem, bombą zegarową w sieci. Klikasz „opublikuj” i nigdy nie wiesz, czy twój post przetrwa, czy zostanie zdetonowany przez cyfrowe algorytmy.

DSA – cyfrowy superbohater, który poluje na prawdę

Właśnie tu wkracza DSA – Digital Services Act Unii Europejskiej. Nasz nowoczesny superbohater, odziany nie w pelerynę, lecz w regulacje, algorytmy i raporty. Jego misja? Chronić nas przed treściami „szkodliwymi”. Ale uwaga – te treści to już nie hejt, przemoc, dezinformacja czy manipulacja. Nie. DSA poluje na prawdę.

Spróbuj powiedzieć coś niewygodnego: „Nie każdy startup odnosi sukces”, „Nie każdy influencer jest ekspertem”, „Nie każdy plan polityczny działa”. Bum! Twój post nagle staje się „zagrożeniem społeczności”. Algorytmy patrzą na ciebie jak na terrorystę w kamuflażu, a moderatorzy – jak komandosi gotowi nacisnąć „usuń” zanim zdążysz mrugnąć.

Prawda stała się ekstremalnym sportem

Nie tak dawno prawda była wyzwaniem intelektualnym, drogą do dyskusji i zrozumienia. Dzisiaj prawda to ekstremalny sport – każda wypowiedź może zakończyć się cyfrową amputacją twojej widoczności. Chcesz zakwestionować narrację? Przygotuj kask, ochraniacze i zestaw emocjonalnych opatrunków.

DSA nie zna litości. Nie walczy z hejtem, manipulacją czy propagandą – bo te mogą istnieć w nieskończoność, ukryte w subtelnych emotikonach, gifach i sarkastycznych komentarzach. Fakt, który podważa czyjąś narrację, staje się natychmiast zagrożeniem. I voilà – prawda staje się przestępstwem.

Świat przyszłości – każdy obywatel internetu to potencjalny terrorysta

Wyobraźmy sobie przyszłość, w której każdy obywatel internetu nosi cyfrowy pasek „potencjalny terrorysta”, bo może przypadkiem opublikować fakt. Każdy tweet, post czy komentarz – testowany, klasyfikowany, oceniany i raportowany.

Prawda przestaje być wartością etyczną czy filozoficzną. Prawda staje się zagrożeniem narodowym numer jeden w sieci. I tu tkwi geniusz DSA: chroni nas przed prawdą, zanim zdążymy ją wypowiedzieć.

DSA – strażnik komfortu, czyli pogrzeb prawdy

W XXI wieku powiedzenie prawdy w sieci to ryzyko: ban, raport, hejterzy, cyfrowa infolinia „zgłoś zagrożenie”. DSA troszczy się o nasze bezpieczeństwo – czyli o to, żebyśmy nigdy nie poczuli dyskomfortu w obliczu faktów.

Prawda została zdegradowana do roli terrorysty internetu. I co najgorsze? Nikt nie śmieje się z tego głośno, bo prawda – jak każdy terrorysta – może wybuchnąć w każdej chwili.

Internet bez prawdy

DSA pokazuje nam, że żyjemy w erze, w której prawda przestała być wartością, a stała się zagrożeniem. Algorytmy i regulacje decydują, co możemy powiedzieć, a czego nie wolno. W tym nowym cyfrowym porządku każdy użytkownik internetu balansuje na granicy bycia „cyfrowym terrorystą”.

To nie jest science fiction. To nasza teraźniejszość. I jeśli nie zrozumiemy tego zagrożenia, jutro prawda w sieci może zniknąć całkowicie – a my zostaniemy w świecie, w którym komfort i bezpieczeństwo wygrały nad faktem i realnym światem.

Rafał Szrama 🇵🇱