Wczoraj powołując się na Zbigniewa Parafanowicza z DGP oraz własne informacje potwierdzające to, co w naszym podcaście powiedział Z. Parafianowicz napisałem (czytaj), że spotkanie prezydenta Dudy z Donaldem Trumpem było organizowane przez ambasadora RP przy ONZ w Nowym Jorku, który miał zielone światło z rządu, by takie spotkanie zaaranżować. Wieczorem, już po publikacji mojego tekstu, Radosław Sikorski w TVN24 stwierdził, że cieszy się, że prezydent w rozmowie z Trumpem poruszył kwestie, o poruszenie których „z upoważnienia Rady Ministrów” prosił Andrzeja Dudę. Słowem wizyta była, tak jak to napisałem, wynikiem konsultacji na linii rząd – prezydent.

Wnioski:

1. czasem (rzadko, bo rzadko, ale jednak) ma w Polsce miejsce kohabitacja;

2. większość prawicowych komentatorów, wedle których prezydent spotkał się z Trumpem wbrew rządowi nie ma pojęcia o czym pisze, nawet nie próbuje niczego weryfikować ani sprawdzać informacji, a ich komentarze są funta kłaków warte;

3. większość liberalnych komentatorów, wedle których prezydent spotykając się z Trumpem się zbłaźnił nie ma pojęcia o czym pisze, nawet nie próbuje niczego weryfikować ani sprawdzać informacji, a ich komentarze są funta kłaków warte;

4. Jurasz jest szympansem skoro nadal nie rozumie, że widząc głupotę niekoniecznie należy zawsze o tym wszystkich informować.

Fot. Marek Borawski/
KPRP/portal X (dawniej twitter)

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).