Polacy jako społeczeństwo są podzieleni, co obrazuje dobrze wynik wyborów prezydenta: Karol Nawrocki 10 mln 607 tys. głosów (50,89%) i Rafał Trzaskowski 10 mln 237 tys. głosów (49,11%). Liderzy polityczni tych grup i najbardziej zaangażowani aktywiści z niechęcią, ba z wrogością traktują się nawzajem. W publicystyce pojawiła się opowieść, że trwa jakaś wojna „polsko-polska” i słyszy się głosy, jak to dobrze byłoby, żeby Polacy pogodzili się, stanowili jedną wspólnotę narodową.
Na tych sporach korzystają przecież wrogowie Polski i ci co tylko traktują Polskę niechętnie rozgrywając kłócących się Polaków i załatwiając kosztem Polski własne interesy.
W mediach niezależnych (na szczęście jeszcze takie istnieją) co pewien czas pojawiają się politycy Konfederacji opowiadający, że trzeba przeprowadzić „reset konstytucyjny”. Czasem w tym im wtórują reprezentanci tzw. przystawek z koalicji 13XII będącej emanacją tej drugiej (Trzaskowski) grupy. Czyli byłoby dobrze siąść przy jednym stole i porozumieć się!
Ten postulat jest jednak ciągle tylko nieśmiałą ofertą.
Może tak jest dlatego, że „My” mówimy za Arystotelesem: prawda to zgodność opisu z tym co istnieje.
„Oni” – fakty są nieistotne, ważne są emocje, a prawdziwe jest to co ktoś uzna za prawdę. Nie ma jednej obiektywnej prawdy, tylko istnieje nieskończona ilość „prawd”.
Filozof ks. Józef Tischner mawiał, że według góralskiej teorii poznania są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.
„My” uważamy, ze prawo zapisane (stanowione) powinno być zgodne z normami moralnymi wskazującymi co jest dobre, a co złe.
„Oni” twierdzą, że prawo zapisane rozstrzyga co jest moralne – znana formuła: prawo tego nie zakazuję.
„My” wierzymy w Boga, sprawy wiary są dla nas ważne odwołując się do dewizy Bóg-Honor-Ojczyzna.
„Oni” Boga odrzucają, albo uważają, że wiara jest nieistotna, a nawet jest zabobonem i objawem ciemnoty. Chcą usuwać krzyże, zwalczają Kościół katolicki.
„My” chronimy życie dzieci nienarodzonych.
„Oni” twierdzą, że takie dziecko to tylko „zlepek komórek” do usunięcia w każdym czasie.
Takie porównywania: „My” versus „Oni” można snuć bez końca. Czy można, uwzględniając powyższe, dokonać jakiegoś „resetu”?
Mówił Jarosław Marek Rymkiewicz: „Jest wielu ludzi, wielu Polaków, którzy nienawidzą Polski. Nie ma i nie może być żadnej cenzury, więc oni mówią o tym coraz wyraźniej. […] Ale za chwilę, jeśli się ośmielą, jeśli im na to pozwolimy, to przekroczą ten zakaz obyczajowy, który ich jeszcze powstrzymuje, i zaczną mówić wprost – że nienawidzą Polski. Już coś takiego czytałem – że Polska ma nie istnieć, bo nie jest potrzebna.”
To się właśnie dzieje.
Nie potrzebny jest żaden „reset” tylko zwycięstwo.
„Oni” nie mogą wygrać!
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz