Nie byłem i nie jestem zwolennikiem 500 czy 800+ w takiej postaci w jaki został ten program wprowadzony, ale …
Człowiek, który ma na sumieniu tak wiele ludzkich życiorysów w tym najgorszym tego słowa znaczeniu nie powinien się wypowiadać. Lata 90te to była „rzeźnia” a jednym z głównych rzeźników był właśnie Balcerowicz. To przez niego wielu ludzi nie stało się rodzicami lub nie zdecydowało się na więcej dzieci, bo tracili pracę, musieli emigrować itd.
Dziwię się, że on nadal żyje, przeżył do tej pory. W Ameryce Południowej byłby schowany w jakimś ogromnym ranczu pilnowanym przez wielu uzbrojonych mężczyzn lub od dawna martwy. W Polsce natomiast jest uznawany za „wielkiego ekonomiste”.
No cóż, Polacy mają opinię bardzo pracowitych, solidnych i kreatywnych, ale niestety z mądrości w innych miejscach „nie słyną”.

O nim i o tamtych czasach jeszcze przy okazji.
Pomimo przyzwoitych zarobków przez niemal wszystkie lata związane z wychowaniem moich dzieci uznaję, że program 500/800+ był bardzo potrzebny. Dzięki niemu dzieciaki mogły mieć mamę w domu przez wszystkie lata, zawsze ciepły posiłek i poukładane wiele spraw.
Mówimy oczywiście o „normalnych rodzinach” w których matka czy ojciec nie jest patolem żerującym na cudzej pracy i ani myśli iść do jakiejkolwiek pracy w życiu. A gdyby nawet. Jeżeli dzięki temu wielu dzieciom żyło się lepiej, to było warto.
Ten program uznaję też za pewną rekompensatę za to, że równolegle musiałem i nadal muszę płacić na składki emerytalne a emerytury zapewne nie dostanę (system emerytalny za chwilę się wywali). Zatem nawet jakbym zarabiał dużo więcej w tych latach i tak brałbym te pieniądze na dzieci.
Mam dzieciaki, które mam nadzieję, że będą tym wsparciem na starość.
Kiedy trzeba mieć dzieci?
Wówczas kiedy jest dobrze a nie kiedy się sypie lub są braki.
Zatem najlepszy czas na decyzje o dziecku, posiadaniu dzieci już był i wielu nie wykorzystało tego. W zamian kupowali i cieszyli się rzeczami nieistotnymi w życiu.
Biorąc pod uwagę obecne zmiany, których tylko idiota nie dostrzega lub wypiera, aby nie bać się, można śmiało założyć, że doczekamy się ogromnej ilości starych ludzi, którzy nikomu nie będa potrzebni, nikt się nimi nie będzie interesował i najchętniej będzie opinia, że należy się ich pozbyć.
Kiedy robi się biednie a nie ma się rodziny, to nie pomogą zgromadzone oszczędności i miłe wspomnienia z dobrych czasów.
Nie masz syna, który Cie obroni, wstawi się za Tobą czy córki, która ci pomoże w innych kwestiach, to módl się każdego dnia o sprawność fizyczną i umysłową oraz krótkie życie.
Pamiętajcie, że dzieci z czasem tworzą większe kręgi znajomych (rodziny) dzięki którym możecie być „bezpieczniejsi” na starość.
Jak zostaniecie sami, to jesteście własnością banku, systemu, który może się rozsypać (i rozyspie się niedługo) w każdej chwili.
Autor: Diario
Zostaw komentarz