A czasem się trafia taki dzień, kiedy okazuje się, że plan dnia, tygodnia, miesiąca, który zdaje ci się, że miałeś przygotowany i dociśnięty kolanem, że ani rusz – rozpryskuje się jak ciulowo zapakowana chińska lampka usb/solar.
O tym – przy końcu tego materiału, dlaczego chińska lampka, dlaczego źle zapakowana i że jednak ludzie są fajni, sensowni, skłonni do dobra.
Jak wiecie raszystan ma wiele osiągnięć w tej wojnie. Na przykład umie strzelać rakietami w cywilne cele. Dzisiaj z kurczących się zapasów moscow morgul wystrzeliło blisko 70 rakiet manewrujących i kilka dużych dronów-kamikaze. Obrona przeciwlotnicza braci zestrzeliła 51 rakiet. Niestety jak zawsze przy takiej liczbie część pocisków znalazła swoje cele.
I jeden trafił w szpital położniczy w Zaporożu.
Zginęło niemowlę.
W tej samej godzinie Parlament Europejski przyjął rezolucję uznającą raszystan za państwo terrorystyczne.
Niektórzy powiedzą – tutaj rezolucja i słowa a tam trup dziecka. Nie jedyny zresztą. Ja wiem, to słabo wygląda, ale takie rezolucje, ostro sformułowane mają znaczenie.
Niweczą język appeasmentu, ustępstw, ciulowego dogadywactwa po trupach byle rubelki szły za gaz, ropę. To się przycina coraz bardziej.
Język i słowa – nie są bez znaczenia. Od nich się zaczyna, na nich się kończy.
Izrael miał oświadczyć, że jeżeli raszystan nadal będzie kupował broń z Iranu to Izrael zacznie wysyłać broń do Ukrainy. Przy czym chyba już ktoś coś wysłał, bo widoczne były samochody patrolowe izraelskiej proweniencji.
Z rzeczy drobnych, które cieszą – rosjanka Julia Prochorowa została deportowana z Niemiec. Julia korzystała z wygód i uroków życia na zgniłym zachodzie w taki sposób =, że wyrażała poparcie dla czystego duchowo wschodu uosabianego przez jej ojczyznę, w której jednak nie chciała mieszkać, bo mieszkała w Niemczech. I mówiąc krótko Julka trolowała Ukraińców, w tym uchodźców, uchodźczynie z Ukrainy. Na żywo i wirtualnie, jak tylko się dało.
Ba, mieszkając w Niemczech na wiecu miała wydrzeć japę, że władzimir siurkowicz powinien zbombardować Drezno.
I do tego była w Niemczech jeszcze nielegalnie.
No i cóż, trzy dni temu wypłynęły materiały na których widać jak Julka w asyście polizei szykuje się do odlotu do Stambułu.
No i bardzo, kwa, dobrze.
Ale miałem wam o tych lampach. Pisałem kilka dni temu, że syn znajomych uczy się pisać przy świeczkach. Nic niezwykłego, wszystkie dzieci w Ukrainie tak mają, bo słudzy chujła z kremla kolejny tydzień nie potrafiąc nic zmienić na froncie – strzelają z rakiet w infrastrukturę tak zwaną krytyczną.
Dobrzy ludzie pomogli, pogrzebałem po necie, znalazłem odpowiednie, wydawałoby się lampki, zapłaciłem, przyszły.
Ale jak zobaczyłem kuriera to wiedziałem, że będe miał dzień wścieklizny. Bo tanio jakoś nie było, a lampki przyszły w kartonach wygniecionych i były wrzucone do takiej torby filiowej, bez wypełniaczy, tak, o, luzem. A że były liche – no to na zdjęciach widać co z nich zostało. Kupa ch. jak to się mawia.
Ja wiem, tutaj ludzie zbierają na śmigłowce (Bożydar Pająk), drony do zaorania czarnoziemu (Tomek Ssak Sikora), Rafał Archie Roszkiewicz chce generatory na ciężarówach obstalować, a ja tutaj post o trzech lampkach.
Ale kto mnie zna, ten wie, że ja uważam że małe odbija się w dużym, porządek mikro ma swój odpowiednik makro i takie tam echolalia młodości z książkami Krishnamurtiego w plecaku na połoninie.
Te trzy lampki miały trafić do konkretnych ludzi. I jakaś pinda wrzuciła je tak o. A ja dziewiąty rok w hurtowni robię, jak na psychologa po UJ przystało i kurwa, no wiem jak sie pakuje towar, szczególnie elektronikę, nawet poemat o tym napisałem i moja żona wie, że jak ja zapakuję to wuja we wsi nie ma.
Zrobiłem kipisz, kasę odesłali, dlatego litościwie nie wymieniam nazwy firmy handlującej takim badziewiem i badziewnie traktującej kwestię właściwego przygotowania wysyłki do klienta. Za to kolega Sławomir Zoń obstalował nowe lampy, za co Ci Sławku ukłon niski – jak w załączeniu, wprost genialne, ale zaś poszedł w komin.
Ba, pojawiła się nadwyżka finansowa jakoś tak, ale spokojnie, będzie na prezenty dla dzieci w święta, które niebawem.
A dzisiaj rano plany poszły na spacer i nie powiedziały kiedy wrócą. A tam każdy kolejny dzień – to kolejne godziny ślęczenia dzieciaków przy świeczkach skoro tylko dzień się ma ku końcowi, a zimą jak wiadomo dzień jest krótki.
I synek się pytał – a czemu oni mają ciemno, no to mówię, że ten facet co go nie lubimy strzela im po elektrowniach, transformatorach. O niemowlęciu z Zaporoża nie mówiłem, jednak jest granica odporności chłopaka lat sześć.
– A oni tymi rakietami nie trafią w te nasze lampy, jak już tam je zapalą?
Nie synku, to zaleta rzeczy małych. Trudno je trafić, namierzyć, pozbawić mocy.
Dlatego wierzę w małą solidarność, małe gesty, które każdy może zrobić. Wierzę w małe rzeczy, które trudno jest namierzyć.
Nie wiem jak to wyślę dalej, bo w najbliższe dni będę zapewne w stanie zaplanować godzinę, dwie, może trzy naprzód. Tak siekło. Tak wywaliło mi świat z kopa. Bywa.
Ale zawsze kiedy wydaje mi się, że coś mi się w życiu wywaliło – patrzę do góry. Widzę dach nad głową, jest mi ciepło, mam wodę w kranie – ciepłą i zimną.
Nie jest źle, ciągle coś mogę,
czego i wam serdecznie życzę
w nocy, o świcie i dalej,
разом до перемоги,
i dalej, dalej.
(spokojnie Panie Norwid, żaden cień nie odjeżdża)
_____________________________________________________________________
* dziękuję niezmiennie za nadawanie dalszego biegu moim różnym postom. Wiem, że są tacy co dzielą się z moimi tekstami swoją przestrzenią prywatną w necie i chciałem powiedzieć, że bardzo to szanuję i doceniam.
**Jako teraz kompletnie samorządny publicysta, autor netowy polecam zawsze możliwość postawienia mi wirtualnej kawy w uznaniu mojego daremnego trudu walki na słowa. Link do kawy wrzucam w pierwszy komentarz.
***W tym poście promuję zbiórkę na batalion Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics oraz na akcje zima fundacji UA Future run by Piotr Kaszuwara i Jacek Cielecki
Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz