Dlaczego?

1) Zgromadzone środki i koszty całej operacji poniesione do tej pory czyniłyby ją najdroższą demonstracją siły niezakończoną atakiem w całej historii USA. Jeśli coś brzmi jak interwencja zbrojna, wygląda jak interwencja zbroja i fruwa jak interwencja zbrojna, to raczej jest interwencją zbrojną.

2) Gdyby chodziło o samą demonstrację to wydaje się ona o tyle zbędna, że w czerwcu ub. r. Izraelczycy a następnie Amerykanie zdążyli udowodnić, że w przestrzeń powietrzną Republiki Islamskiej wlatują jak chcą i robią w niej co chcą.

3) Iran w ostatnich latach został pozbawiony swoich możliwości projekcji siły w regionie. Izrael złamał siłę Hamasu i Hezbollahu, Assad upadł w Syrii a jemeńscy Huti mają ograniczone możliwości działania. Iran stracił swoje geopolityczne „kły i pazury”.

4) Pozytywne dla USA i jego najważniejszego, regionalnego sojusznika, Izraela, efekty takiego stanu rzeczy widać od razu. Nie tylko upadła szyicka „oś oporu” sterowana z Teheranu ale wskutek osłabnięcia zagrożenia irańskiego doszło również do szybkiego wzrostu rywalizacji między sunnickimi monarchiami naftowymi. Zjednoczone Emiraty Arabskie rywalizują ostro z Arabią Saudyjską… ściśle współdziałając z Tel Awiwem. Waszyngton może w strategicznie ważnym regionie świata realizować „dziel i rządź” w najbardziej klasycznej odsłonie.

5) Projektowane uderzenie na Iran miałoby więc zapewne rzucić to państwo na kolana i trwale wyeliminować jako czynnik znacznej siły w geopolitycznej rozgrywce. Potencjalna zmiana panującego reżimu będzie przy tym wtórna i raczej trudna do realizacji, bo w Teheranie nie widać na razie siły zdolnej przejąć odpowiedzialność za państwo w miejsce systemu rządzonego przez ajatollahów. Chodzi więc zapewne przede wszystkim o maksymalne osłabienie i ostateczne zniwelowanie wszystkich możliwości ofensywnych Iranu, przede wszystkim w zakresie rakiet balistycznych.

6) Nie bez znaczenia pozostaje również demonstracja amerykańskich zdolności militarnych wobec całego świata. O ile uderzenie na Wenezuelę i porwanie Maduro było imponującym dowodem na zdolność do chirurgicznej precyzji, o tyle wyzerowanie budowanego od dekad, irańskiego potencjału rakietowego byłoby imponującym przykładem zdolności do działań o bardziej masowym charakterze.

7) Tym bardziej, że ani Chińczycy ani Rosjanie nie mają ani możliwości, ani chęci by bronić swojego irańskiego partnera z BRICSu. Rosjanie, w razie odwetowego zablokowania przez Teheran cieśniny Ormuz i kryzysu naftowego, mogą się nawet nieco ucieszyć. Zyski Kremla ze sprzedaży ropy i gazu spadają a sytuacja budżetowa jest bardzo trudna. W razie kryzysu w Zatoce Perskiej Moskwa będzie mogła, przynajmniej przez jakiś czas, nieco więcej zarobić.

Niemniej, „szybką zwycięską wojenką” Amerykanie nie tylko podkreślą rosyjską nieudolność i słabość we wlokącej się od czterech lat wojnie z Ukrainą. Chińczykom przy okazji pokażą „może i jesteście fabryką świata, może i zbroicie się na potęgę, ale tak miażdżącego, pierwszego uderzenia ciągle nie jesteście w stanie zadać”.

Jeśli powyższe przewidywania okażą się trafne, USA zechcą zademonstrować, że świat może i staje się bardziej wielobiegunowy, ale ciągle na globalnym ringu jest tylko jeden zawodnik o tak miażdżącej sile ciosu.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.