Myślę, że piłkarska reprezentacja Polski osiągnie na najbliższych Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej duży sukces; na pewno zagramy w fazie pucharowej, czyli wyjdziemy z grupy. Gdy dopisze nam szczęście, uważam, że dotrzemy dużo dalej, może nawet do półfinałów. Byłby to największy sukces od czasu pamiętnego Mundialu w Hiszpanii, w 1982 roku, na który czekam już 39 lat.

Na czym opieram swój optymizm?

Obserwuję selekcjonera Paulo Sousę: to wielki profesjonalista. Doskonale rozumie (to co ja podkreślam od wielu lat), że skończył się czas tzw. pierwszych jedenastek; nie ma już pojęcia pierwszych jedenastek; piłka nożna w coraz większym stopniu upodabnia się do hokeja na lodzie, i trzeba mieć piętnastu, może szesnastu równych, dobrych piłkarzy, aby z powodzeniem grać na wielkich turniejach, zaś skład przygotowuje się na konkretnego przeciwnika, a mecze wygrywa zmianami.
U Sousy nie ma „świętych krów”, prawie nikt nie może być na sto procent pewny miejsca w składzie, i to buduje zdrową atmosferę oraz konkurencję. Trener odważnie wprowadza młodych, zdolnych zawodników, co jest ogromnym atutem; Kazimierz Górski robił tak samo i osiągał ogromne sukcesy.

Wbrew pozorom mamy dobrych piłkarzy. I wcale nie mam tu na myśli Lewandowskiego, Zielińskiego, czy Milika, bo w tych akurat nie za bardzo wierzę. Lewandowski do tej pory na dużych imprezach zawodził. Zieliński to katastrofa, nie wiem co ten zawodnik robi w kadrze. Milik na dwóch turniejach rangi mistrzowskiej, w których do tej pory brał udział, grał bardzo przeciętnie. Wszyscy wymienieni zaliczyli występy poniżej oczekiwań.
Lecz w kadrze, dzięki odważnym powołaniom Sousy, znaleźli się również inni piłkarze: młodziutki Bartosz Kozłowski, znakomity technicznie, potrafioncy przyjąć piłkę do przodu, bez straty czasu; niesamowicie pewny w środku pola, posiadający dobry przegląd sytuacji oraz świetne prostopadłe podania Moder (Kozłowski też to ma); świetni w odbiorze piłki utalentowani środkowi obrońcy: Piątkowski oraz Helik (ten ostatni to też brylancik, widziałem go kiedyś w meczu Ruchu Chorzów, którego jest wychowankiem: wielki talent; ma jednak problem z presją i w ważnych meczach jest zestresowany, jeżeli nad tym zapanuje będzie nie do przejścia).
Na bokach pomocy mamy „rakiety”, niebywale szybkich i dobrze dryblujących: Frankowskiego, Jóźwiaka oraz Kownackiego.
W napadzie tajną bronią Sousy powinien stać się Jakub Świerczok. Ten piłkarz z naszej strony może stanowić największe zagrożenie dla rywali. Moim zdaniem, właśnie on powinien grać z Lewandowskim w ataku.

Żeby osiągnąć sukces potrzeba będzie nam trochę szczęścia. Mistrzostwa Europy rozgrywane są systemem „meksykańskim” (tak go nazwałem, gdyż po raz pierwszy został zastosowany na Mundialu w Meksyku, w 1986 roku). Z grup do dalszej fazy rozgrywek mogą wyjść po trzy najlepsze zespoły (4/6). To powoduje głębsze zmiany niż się komukolwiek wydaje: zmienia się przede wszystkim taktyka i system gry: drużyny preferują defensywny styl gry; do rundy pucharowej przedostają się, oprócz faworytów i potęg, reprezentacje teoretycznie słabsze; to z kolei sprawia, że czasami słabsi eliminują mocnych, albo słabi trafiają na słabych, lub średni na średnich; może się zdarzyć, że droga do półfinałów (czyli do Londynu) będzie relatywnie łatwa.

I jeszcze jeden ważny aspekt. Na turniejach oprócz posiadanego piłkarskiego kapitału, predyspozycji, olbrzymią rolę odgrywa przygotowanie. To trochę wyrównuje szanse, niweluje przewagi, gdyż drużyna z gorszym potencjałem czysto piłkarskim, może nadrobić to przygotowaniem
Przygotowanie będzie niezmiernie ważne, a z „przecieków”, którymi dysponuję wiem, że polska reprezentacja jest obecnie świetnie przygotowana, zaś atmosfera jest kapitalna.

Myślę, że czeka nas miesiąc wielu radości, który na długo zapamiętamy. Do zobaczenia w Londynie, na „Wembley”.

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).