Od kilku dni media i środki masowego przekazu żyją sprawą, która budzi ogromne emocje – decyzją o potencjalnym odstrzale trzech niedźwiedzi w Cisnej. Kwestia ta poruszyła wiele osób, w tym także mnie. Jestem zdecydowanie przeciwny temu rozwiązaniu. Od początku sugerowałem, że lepszym wyjściem byłoby przesiedlenie zwierząt w inne, bezpieczne rejony. Niestety, sytuacja nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

W razie nieszczęścia odpowiedzialność spada na osobę, która podjęła decyzję. To wielka odpowiedzialność, dlatego każde działanie musi być przemyślane i zgodne z obowiązującym prawem. Po rozmowie z Przewodniczącym Rady Gminy Cisna – uzyskałem zapewnienie, że trwają intensywne prace nad alternatywnymi rozwiązaniami. Nikt nie chce eliminować tych zwierząt. Problemem są jednak przepisy – m.in. ustawa o broni i amunicji, która obecnie nie dopuszcza stosowania gumowych kul, mogących skutecznie i bezpiecznie odstraszać niedźwiedzie.

Konieczne jest także stworzenie całodobowych patroli interwencyjnych w gminach, które mogłyby szybko reagować po zgłoszeniach. Gmina będzie montować kosze antyniedźwiedziowe, ponieważ to właśnie wyrzucane resztki jedzenia przyciągają dzikie zwierzęta. Dla nich to łatwa zdobycz – swoista „darmowa stołówka”. Trzeba jednak jasno powiedzieć: odstrzał to ostateczność, dopuszczalna jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia człowieka. Decyzja to nie wyrok – to polisa, gdyby doszło do tragedii.

Przez lata Bieszczady kojarzyły się z obecnością dzikich zwierząt, szczególnie niedźwiedzi. Z czasem granica między przyrodą a osadnictwem zaczęła się zacierać. Zwierzęta coraz częściej schodzą w rejony zamieszkałe, gdzie łatwiej o jedzenie i mniej jest zagrożeń. Dla wielu ludzi to wciąż atrakcja, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z poważnym zachwianiem równowagi w środowisku.

Efekty widzimy dziś – niedźwiedzie zbliżają się do domów, schodzą na podwórza, wędrują po drogach w dzień i w nocy. Sytuacja stała się niebezpieczna – nie tylko dla mieszkańców, ale również dla turystów. Szczególnie zagrożone są dzieci, które nie zdają sobie sprawy z ryzyka.

Działania podejmowane przez Nadleśnictwa i Gminy mają jeden cel – zapewnienie bezpieczeństwa ludziom. Każda decyzja musi być adekwatna do realnego zagrożenia. Dlatego zanim ktoś zamieści w sieci pełen złości komentarz pod adresem tych, którzy na co dzień dbają o bezpieczeństwo w Bieszczadach, warto zadać sobie kilka ważnych pytań:
Co zrobię, jeśli niedźwiedź mnie zaatakuje? A jeśli zaatakuje moje dziecko?

Łatwo doradzać z perspektywy wygodnego, bezpiecznego miejsca. W terenie górskim decyzje muszą być podejmowane z pełną odpowiedzialnością. Nikt nie chce zabijać zwierząt. Celem jest przywrócenie równowagi, którą to człowiek zakłócił – i człowiek musi ją naprawić.

Zamiast kierować gniew wobec osób, które szukają rozwiązań, potrzebujemy realnej presji społecznej na zmianę przepisów. Prawo powinno umożliwiać stosowanie bezpiecznych środków odstraszających i tworzenie całodobowych patroli interwencyjnych w gminach zagrożonych obecnością dzikich drapieżników.

Najlepszym rozwiązaniem – tak jak wspomniałem wcześniej – będzie natychmiastowe utworzenie patroli oraz odstraszanie nieproszonych gości z wykorzystaniem dostępnych, nowoczesnych i bezpiecznych metod. To droga, która może skutecznie zapobiec tragediom, nie krzywdząc przy tym przyrody.

Wszystkim – bez wyjątku – życzę bezpiecznych wędrówek po bieszczadzkich szlakach.

Zdjęcie autentyczne pochodzi ze strony Nadleśnictwo Cisna Lasy Państwowe.

Autor: Jędruś Ciupaga