Poza sferą seksualnych dewiacji miał Henel również  upodobania, które, aczkolwiek z jednej strony pożyteczne …budziły jednak odrazę. Przebywając wieczorami w kazamatach pracowni, przez które przebiegały całe kilometry rur instalacji kanalizacyjnej i centralnego ( wtedy jeszcze parowego) ogrzewania  oraz  kabli  elektrycznych – w tym gąszczu organizował swoiste safari – polując na szczury. Niczym indiański  myśliwy-tropiciel – zakładał przemyślne  na nie pułapki. Sprawa wydała się  wtedy, kiedy  jeden ze schwytanych przez Henela szczurów … ugryzł go w rękę. Schwytaną bowiem  zwierzynę  Henel – okaleczał, amputując jej łapy, ogon wielkimi nożycami, wyłupując oczy narzędziem zrobionym z widelca. Następnie wypuszczał ją-  na wykafelkowaną terakotą podłogę długiego korytarza, popychając  je    przy tym  drągiem zakończonym  metalowym szpikulcem. Oślepione szczury popiskiwały z przerażenia i zadawanego  im przez okrutnika  bólu. Henel pohukiwał na nie radośnie — źgając je i przetrącając im na koniec kręgosłup. Potem jeszcze żywe, ale już sparaliżowane –  topił w wiadrze z wodą, stopniowo je w nim zanurzając przy pomocy skonstruowanych przez siebie szczypiec. Szczura, który go ugryzł …dręczył przez parę godzin, potem go uśmiercił w gorącej wodzie. Lubił ten okrutnik  również muchom odrywać skrzydła, mieszał je  z okaleczonymi  również  w przemyślny sposób karaluchami – bacznie obserwując co się w  miednicy, do której je wrzucił  dzieje. Odnosiłem  takie wrażenie, że wszystkie  żywe stworzenia  Henela  się  bały. Napotykane  przez niego  zwierzęta: psy i koty – rzucały się na jego widok do panicznej ucieczki, przywiązane  w mijanych  przez niego obejściach kiedy chodził po wsi  psy  –  ze zjeżoną sierścią zmykały, skomląc do budy …. Wprawdzie pod groźbą zabrania kluczy  ułatwiających swobodny wstęp do pracowni – zabroniłem  mu    dalszego  dręczenia zwierząt, ale pewnie sobie Henel niewiele  z tego zakazu    robił …

Przy okazji   opisywania życia  tego artysty jednocześnie potwora w ludzkim ciele, zastanawiałem nad tym jak dalece jego wynurzenia  mogą stanowić  świadectwo w poszukiwaniach  śladów zbrodni komunistycznych? Nawet  przy okazji  o nim publikacji   w  poczytnych w tym rejonie mediach — zwracałem się w celu historycznego zweryfikowania Henelowych opowieści  do  mieszkańców  Opolszczyzny ze stosownym  apelem.  Jak dotąd  bez  rezonansu. Teraz też to czynię — zwracając się do Czytelników Pressmanii.pl   Będę  wdzięczny za każdą uwagę, czy to w formie komentarza, czy też  listu. Stanislaw.Wodynski@gmail.com  Sprawa jest o tyle pilna, że ani mnie, ani też  tym, którzy mogliby  w tym temacie mieć coś do powiedzenia – czasu nie pozostało za wiele…