Wchodzę do sieci. Widzę wpisy. Setki wpisów. Tysiące. Na każdy temat i bez tematu. O dronach, o zdrowiu, o tym, że „warto być sobą” i że „poniedziałek to nowy początek”. Przewijam i trafiam na post z „X” z 15 września 2025. W poście tym zapewne bot reklamowy pisał o „epickim poniedziałku pełnym możliwości”. Kiedy to przeczytałem, omal nie spadłem z fotela.
Ale czytam, przewijam, wzdycham. I przypomina mi się coś z dawnych lat.
W czasach, gdy PRL jeszcze oddychał pełną piersią, ja i moi koledzy z UJ czasem dorabialiśmy sobie, pisząc przemówienia dla ówczesnych lokalnych notabli. Korzystaliśmy wtedy z czegoś, co nazywaliśmy „szymel”, czyli parostronicową, czterokolumnową ściągawką z gotowymi zwrotami w każdej kolumnie. Nota bene: w stanie wojennym podziemna „Solidarność” wypuściła w obieg satyryczną wersję tego szymela. Zrobiła furorę wśród ludu.
Kiedy znany był temat wystąpienia, wybierało się po jednym zwrocie z każdej kolumny. Zdania były gotowe niemal automatycznie. Brzmiały dumnie, proletariacko, ideowo. I co najważniejsze — nie trzeba było mocno myśleć. Wystarczyło tylko logicznie sklejać frazy.
„W obliczu dynamicznych przemian społeczno-gospodarczych, Partia Robotnicza, przewodnia siła proletariatu, z determinacją realizuje założenia nowego ładu gospodarki narodowej.”
Brzmi znajomo? No właśnie.
Dziś, w epoce cyfrowej, szymel nie zniknął. On się zmodernizował. Przejął go algorytm. Asystenci AI (zwani również botami), obsługujący konta społecznościowe, produkują wpisy zgrabne, poprawne, emocjonalnie wyważone. Wszystko OK. Ale czy czuć w nich człowieka?
Weźmy współczesny, cyfrowy szymel, z którego pochodzą przykładowe frazy z tych czterech niewidzialnych kolumn:
Kolumna 1
„W tych trudnych czasach…
„Każdy dzień to nowa szansa…
„Nie bój się być sobą…
Kolumna 2
„…warto pamiętać o sile wspólnoty
„…na rozwój i refleksję
„…bo autentyczność to siła
Kolumna 3
„…bo razem możemy więcej
„…która prowadzi do sukcesu
„…która zmienia świat
Kolumna 4 (bonusowa)
„…z dodatkiem kawy
„…z herbatą w tle
„…i odrobiną humoru
Wybierz po jednym z każdej kolumny. Sklej. Wrzuć na profil. Zgarnij lajki. I tak codziennie. Bez człowieka, bez myśli, bez ryzyka. Zadanie wykonane, lajki są. Wpis zmonetyzowany.
Nie twierdzę, że AI nie potrafi pisać. Potrafi. Czasem aż za dobrze. Ale właśnie dlatego warto zadać pytanie:
Czy tekst, który czytam, został napisany przez kogoś, kto coś przeżył, coś pamięta, coś rozumie?
Czy tylko przez kogoś — albo coś — co umie sklejać zwroty z rubryk, ale nie wie po co?
Bo jeśli nie czuję człowieka, to nie czuję też sensu. A bez sensu, nawet najładniejsze zdanie jest tylko hałasem.
I ja wciąż wolę hałas człowieka niż ciszę algorytmu.
A wy?
Zostaw komentarz