Większość ludzi żyje w przekonaniu, że będzie zawsze tak, jak jest. Są pewne zmienne, gdyż pojawiają się nowi ludzie i nowe fakty, ale nie zmienia to w istotny sposób naszego świata.
Klasycznym przejawem tego myślenia jest wiara, że „oni wszyscy są tacy sami”. Ten sposób myślenia jest szczególnie przydatny do usprawiedliwienia swojej bierności.
Wariacją tego sposobu myślenia jest przekonanie, że świat się zmienia w sposób jednostajnie przyspieszony. Zmiany następują, ale według ustalonego rytmu jak przemienne pory roku: wiosna-lato-jesień-zima. Czyli niby się zmienia, ale się nie zmienia.
Ten typ myślenia wykorzystany został na przykład w czasie realizacji reform Balcerowicza i dekomunizacji opartej na uwłaszczeniu partyjnej nomenklatury. To nic, że na początku będzie
gorzej, ale po 10–20 latach będzie lepiej, tak jak na Zachodzie. Trzeba więc tylko czekać.
Ta wiara wynikała z przekonania, że obowiązuje zasada stałej zmiany na lepsze. Ten naturalny mechanizm został zepsuty przez komunizm, ale po odrzuceniu komunizmu już wszystko jest dobrze i nasz rozwój przestawił się automatycznie na rytm prawidłowy. Będziemy więc gonić świat zachodni, gdyż rozwój następuje zawsze po tym samym torze i w tym samym kierunku. Być może niektórzy nadal w to wierzą.
Kolejna metoda myślenia oparta jest na przekonaniu, że historia się powtarza. Ludzie korzystający z tej metody wiedzą, że świat się zmienia i nie zawsze jest to ruch jednostajny ku
lepszemu. Oni nawet wiedzą, że także po odrzuceniu komunizmu zmiany mogą iść w błędnym kierunku. A jednak są przeświadczeni, że dzięki wiedzy historycznej będą w stanie kontrolować kierunek zmian i unikną błędów.
Są więc jak piloci U.S.S. Enterprise ze „Star Treka”, którzy wiedzą, że w kosmosie czyhają na nich
czarne dziury i chmury meteorytów, ale mają absolutną pewność, że wszystkie zagrożenia już zostały zdefiniowane i dzięki ustalonym manewrom są w stanie uniknąć katastrof, które zdarzyły się w przeszłości.
Najbardziej typowym przykładem tej techniki myślenia jest wojenna publicystyka o wojnie na
Ukrainie. Wiadomo bowiem, że w 1938 roku w Monachium europejscy przywódcy popełnili błąd,
ustępując przed żądaniami Hitlera. W konsekwencji doszło do katastrofy i wybuchła II wojna światowa. Z czego wynika, że nie wolno nam teraz ustępować przed Putinem w sprawie Ukrainy. Dzięki temu mamy pewność, że unikniemy wojny i katastrofy. To proste.
To jednak nie jest takie proste. Gdyby analogie historyczne działały mechanicznie, bylibyśmy
skazani na sukces. Gdyż przecież wszystko już było. A jednak świat nas ciągle zaskakuje, bo zmieniają się nie tylko fakty, ale również reguły. Być może więc błędem było ustępowanie
Hitlerowi przed II wojną światową, ale z tego wcale nie wynika, że teraz unikniemy błędów, jeżeli
nie będziemy ustępować przed Putinem.
Nie oznacza to, że świat jest całkowicie szalony i nieprzewidywalny. Oznacza natomiast, że żadne reguły ani sztuczki nie uwolnią nas od odpowiedzialności za nasze decyzje. To skutek wolnej woli: albo ją mamy i odpowiadamy za nasze wybory, albo jesteśmy zdeterminowani regułami wynikającymi z doświadczeń historycznych i odpowiadamy jedynie za ich złamanie.
A ludzie niby pragną wolności, ale bez odpowiedzialności. Dlatego wolą, aby prawidłowy sposób postępowania można było wyliczyć. Wtedy zrobiono tak i było źle – to teraz zrobimy odwrotnie i będzie mieli 65% pewności, że będzie dobrze. Poważnie?
Najzabawniejsze jest jednak to, że
efekt takiego postępowania jest dokładnie odwrotny od zamierzeń. Bo w ten sposób nie uwolnimy się od odpowiedzialności, gdyż zawsze będziemy winni, natomiast tracimy swobodę wynikającą z wolnej woli.
Można to zresztą opisać jeszcze inaczej, że największe błędy popełniamy wtedy, gdy pragniemy
uniknąć błędów popełnionych wcześniej. I nawet jeżeli to nie są te same błędy – nadal nie
zdołamy uwolnić się od odpowiedzialności
Zostaw komentarz